Opinie

www.sxc.hu
www.sxc.hu

Głos na poniedziałek, czyli subiektywne podsumowanie weekendu

Krystyna Szurowska

Krystyna Szurowska

ekonomistka i publicystka

  • Opublikowano: 19 sierpnia 2013, 09:40

  • Powiększ tekst

Od przybytku głowa nie boli. A już na pewno od przybytku dni wolnych. Po długim weekendzie i święcie 2 w 1, wszak to i Cud nad Wisłą i Matki Boskiej Zielnej, poniedziałek pełen wrażeń. Jak zwykle zaglądamy na Wyspy, zerkamy za naszą zachodnią granicę, podglądamy Chiny. Krótko, zwięźle i na temat, a do tego moc informacji, które nie docierają nad Wisłę. Zapraszam na subiektywne podsumowanie weekendu.


Łupek, gaz i Andrew Austin


Najaktualniejsze dane donoszą, że jeśli UK “na całego” rozkręci się z wydobyciem gazu łupkowego, import zagranicznej energii spadnie o połowę. Patrząc na ostatnie deklaracje George’a Osborne’a, który przypomnę, zapowiada ulgę podatkową w wysokości 50% na dochody pochodzące z wydobycia gazu łupkowego, najprawdopodobniej UK w znacznym stopniu uniezależni się energetycznie. Oczywiście kwestia nie jest pewna, ponieważ wielu znanych i lubianych opowiada jakieś historyjki o rzekomym niebezpieczeństwie płynącym z wydobycia łupków. Andrew Austin, prezes IGas Energy skwitował obawy “to strach przed nieznanym”, ja bym raczej powiedziała “ktoś siejąc strach chce dobrze zarobić”, ale ja wszędzie tylko podstęp węszę. Andrew jest także autorem słów “jeśli ten przemysł będzie miał możliwość rozwoju, odbije się to w znaczącej redukcji cen energii. W przeciwnym razie będziemy skazani na import, co będzie prowadzić do wysokich rachunków oraz wyższej emisji gazów cieplarnianych niż gdybyśmy lokalnie produkowali gaz”. Halo, czy ktoś w kraju Lecha Wałęsy i Leszka Millera słyszy frazy jak “skazani na import”, “wysokie ceny”, albo “gaz łupkowy”?


Telefony a Chińczycy


Ponad jedna trzecia smartphonów jest sprzedawana w Chinach. Ciężko to sobie w ogóle wyobrazić, jak ważnym rynkiem dla producentów “bystrych telefonów” jest właśnie Państwo Środka. Przez jakiś czas obszar ten był zawładnięty (podobnie jak każdy inny) przez iPhone’y i Samsungi, ale dość szybko okazało się, że Chińczykom o wiele bardziej podobają się produkty rodzimej marki Xiaomi. To właśnie ich sprzęt jest najczęściej wybieranym smartphonem w Chinach, a niedługo będzie można dostać je min. w Polsce, czy Stanach Zjednoczonych podobnie jak inne “made and designed in China” Yulong, ZTE. Drżyjcie Apple, Samsungi, Nokie! Powiew świeżości, a raczej huragan na rynku telefonów nadchodzi...


Grecy a Skandale


Dla odmiany w Grecji skandal korupcyjny. Tym razem prywatyzacyjny. Otóż, niejaki Giannis Stournaras pełniący funkcje ministra finansów lata sobie prywatnymi samolotami z niejakim Stelios Stavridis, który to przy pomocy pana ministra niedawno kupił państwową spółkę. Sama afera nam, Polakom może wydać się błaha, ale naokoło niej jest jeden wielki absurd. Stelios Stavridis to znany z bliskich kontaktów z władzą grecki businessman, ale też prezes organizacji... Antibureaucracy Movement, który to ma na celu walkę z biurokracją i łapówkarstwem. Tak daleko posuniętej bezczelności to nawet w Polsce ze świecą szukać, ale to i tak nie jest najbardziej absurdalnym aspektem całego zdarzenia. Otóż, firma, którą Grecy do niedawna uznawali za strategiczną (bo podobno tylko takie w dzisiejszej Europie należą do państwa) zajmowała się grami hazardowymi min. obstawianiem wyników meczy. Jest to zwyczajnie bulwersujące, ponieważ chyba czarno na białym widać, dlaczego państwa tak bardzo chcą mieć monopol na gry hazardowe. Nie jest to strategiczna gałąź biznesu, ani nie występuje tutaj “naturalny monopol”, zwyczajnie - duża kasa. Ale gdyby takie cuda występowały tylko w Grecji! A tu nie. Na przykład w Polsce - Totalizator Sportowy, albo MUSL w Stanach (właściciel Powerball). W tej całej sytuacji wychodzi na to, że Grecja jest bardziej zaawansowana gospodarczo, ponieważ przynajmniej pozbyła się państwowych macek z gier losowych! Nie stawia nas to w dobrej pozycji.


Niemcy a Unia


Czy ktoś miał wątpliwości, że Niemcy na byciu w Unii wcale nie tracą? Zyskują i to nawet na pożyczkach przez siebie zaciągniętych! W zasadzie to oszczędzają, ale ostatnio w ekonomii te pojęcia stosowane są zamiennie. A tak naprawdę to nie na pożyczkach, a na oprocentowaniu. Wysokość oszczędności wynosi 40,9 miliardów Euro w okresie od 2010 do 2014. W trakcie kryzysu nasi zachodni sąsiedzi pożyczyli sporo gotówki, a teraz dostają bardziej preferencyjne warunki kredytu niż miały na początku, stąd ta cała “oszczędność”. A co ma do tego Unia Europejska? Ano to, że się wali, a Niemcy na tle dawno martwej strefy Euro i dogorywającej reszty zjednoczonej Europy wyglądają na godnych zaufania dłużników, wobec czego czemu by nie dać im preferencyjnych warunków? Możemy być z siebie dumni. Przyczyniamy się do niemieckich “oszczędności”.

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych