Analizy

autor:  	PAP/EPA/MICHAEL REYNOLDS
autor: PAP/EPA/MICHAEL REYNOLDS

Trump nie daje za wygraną

Daniel Schittek analityk rynków finansowych XTB

  • Opublikowano: 7 marca 2018, 16:25

    Aktualizacja: 7 marca 2018, 16:26

  • Powiększ tekst

Wczorajszy dzień na giełdach przebiegał dość spokojnie i w umiarkowanie dobrych nastrojach. To jednak zmieniło się już po zakończeniu sesji na Wall Street, kiedy na rynek trafiła informacja o rezygnacji Gary’ego Cohna z funkcji doradcy ekonomicznego Donalda Trumpa

W wyniku tej informacji kontrakty na główne amerykańskie indeksy otworzyły się po północy ze stratami, gdzie w przypadku benchmarku Dow Jones był to nawet ponad 1-procentowy spadek. Sytuacja ta zaważyła także na nastrojach inwestorów z Azji oraz Europy.

Gary Cohn, były dyrektor operacyjny Goldman Sachsa, już wcześniej zapowiadał, że ustąpi on ze stanowiska, jeśli prezydent Donald Trump nie zrezygnuje z pomysłu nałożenia taryf na stal i aluminium, którego Cohn był zdecydowanym przeciwnikiem. Trump jednak stanowczo zdeklarował się podtrzymać swoje stanowisko, co nie tylko spotkało się z negatywną reakcją najbliższego otoczenia prezydenta, ale także zainicjowało pierwsze działania odwetowe Unii Europejskiej oraz Chin (podobno administracja Trumpa rozważa cła na szerszy wachlarz chińskich produktów).

Państwo Środka na razie zastanawia się nad nałożeniem cła na import amerykańskiej soi, natomiast Komisja Europejska wystosowała już znacznie poważniejsze „groźby” przedstawiając pomysł nałożenia taryf na flagowe produkty USA takie jak motocykle (w tym Harley-Davidson), jeansy czy też burbon. Komisarz UE ds. handlu, Cecilia Malmström stwierdziła jednak, że „w wojnie handlowej nie ma zwycięzców”. Donald Tusk natomiast przekornie skomentował, że „wojny handlowe są złe i łatwe do przegrania” odnosząc się do tweeta Trumpa, w którym wcześniej napisał, iż „wojny handlowe są dobre i łatwe do wygrania”.

Oczywiście taki rozwój sytuacji, gdzie na razie brakuje nadziei na zatrzymanie pogłębiających się protekcjonistycznych działań największych mocarstw, szkodzi giełdom. W Azji traciły wszystkie główne giełdy. Japoński Nikkei spadł 0.77%, australijski S&P/ASX zamknął się ze stratą 1%, natomiast w Chinach Shanghai Composite stracił 0.55%. W Europie giełdy otworzyły się znacznie niżej, gdzie wyjątek stanowił włoski FTSE MIB, który kontynuuje swoje powyborcze odbicie. Obecnie akcje we Włoszech drożeją już 1%, natomiast pozostałe europejskie indeksy również wyjść na plus. Niemiecki DAX rośnie 0.6%, francuski CAC40, 0.3%, natomiast blue chipy z EuroStoxx50 są ok. 0.2% powyżej kreski.

Za oceanem giełdy otwierają się niżej, tak jak sugerowały to notowania kontraktów. Dow Jones i S&P500 chwilę przed 16:00 traci 0.7%, natomiast akcje z NASDAQ spadają o 0.5%. Nieco pozytywnego akcentu mógł dzisiaj dodać raport ADP, który wykazał większy od oczekiwań przyrost zatrudnienia w sektorze pozarolniczym w USA. Według ADP w lutym przybyło 235 tys. miejsc pracy, gdzie rynek oczekiwał wartości aż o 40 tys. niższej.

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych