Analizy

Słaba inflacja, słaby złoty

Roman Ziruk, Ebury

  • 15 marca 2018
  • 14:03
  • 1
  • Tagi: dane finanse gospodarka inflacja waluty
  • Powiększ tekst

Dane krajowe zazwyczaj nie przekładają się istotnie na cenę polskiego złotego. Dziś jednak złoty traci właśnie ze względu na ten czynnik

Dzisiejszy odczyt krajowej inflacji opublikowany przez GUS mocno zaskoczył. Dynamika cen spadła z poziomu 1,9% w styczniu do 1,4% w lutym. Konsensus ekonomistów zakładał, że inflacja w ubiegłym miesiącu nieco zelżeje - oczekiwano jednak odczytu na poziomie 1,7% rocznie. Istotnych powodów wyraźnie niższej inflacji jest kilka - winne są m.in. ceny żywności, które nie rosły tak mocno jak wcześniej (jedynie o 3,6% w ujęciu rocznym), ceny odzieży i obuwia, które zanotowały dość istotny spadek (o 4,2% w ujęciu rocznym) i niższe koszty transportu (o 2% w ujęciu rocznym).

Niższa inflacja powinna cieszyć Polaków: realne stopy procentowe już nie są ujemne, na lokatach faktycznie (czasami) można zarobić, a oszczędności są więcej warte. Inwestorzy na rynkach finansowych dane interpretują jednak nieco inaczej niż przeciętny Kowalski. W bezpośrednim następstwie publikacji kurs EUR/PLN poszybował w górę i osiągnął najwyższy poziom w tym roku, umacniając się niemal o 0,5%. Reakcja na innych parach ze złotym była analogiczna.

Polska waluta traciła, gdyż niższa inflacja jednoznacznie potwierdza, że bank centralny, utrzymując koszty pieniądza na niezmienionym poziomie i prognozując brak zmian na przestrzeni kolejnych kwartałów (być może aż do końca 2019 r. lub dłużej) nie działa bezpodstawnie. W lutym inflacja wypadła z dolnego przedziału widełek celu inflacyjnego NBP (2,5% z odchyleniami o 1 p.p.). Niższa inflacja CPI to jedynie jeden ze wskaźników, który obserwują członkowie RPP, ale w obliczu dużo niższego odczytu członkowie RPP prawdopodobnie utwierdzą się w przekonaniu, że wszelkie działania prowadzące do zacieśniania polityki monetarnej nie są obecnie potrzebne - a to zdecydowanie nie sprzyja sile polskiego złotego.

SPOJRZENIE NA GŁÓWNE WALUTY

EUR Kurs EUR/PLN w środę osłabił się o 0,3%, wahając się w widełkach 4,19 - 4,21. Wczoraj euro traciło w relacji do głównych walut, osłabiając się m.in. z uwagi na gołębie komentarze członków Europejskiego Banku Centralnego, którzy zgodzili się, że poziom dynamiki cen w krajach strefy euro jest niski.

Prezes Mario Draghi stwierdził, że bank centralny i inwestorzy muszą być cierpliwi. Zgodnie z jego słowami, termin zakończenia programu QE jest warunkowy tym, kiedy inflacja wykaże oczekiwany przez Bank wzrost w kierunku celu inflacyjnego. Prezes EBC zwrócił uwagę dodatkowo na siłę euro, która zdecydowanie nie jest pożądana (przede wszystkim ze względu na negatywny wpływ na wzrost dynamiki cen i eksport).

GBP Kurs GBP/PLN w środę osłabił się o 0,1%, wahając się w widełkach 4,73 - 4,76. W ostatnich dniach funt w relacji do pozostałych walut zyskiwał lub trzymał względnie stabilny poziom. Waluta radziła sobie dobrze w myśl powiedzenia “no news is good news”. Wspomniane “no news” oczywiście, dotyczy kwestii negocjacji ws. Brexitu.

Uwaga świata w ostatnich godzinach skupia się na dwóch istotnych, interesujących wydarzeniach. Po pierwsze - na eskalacji konfliktu na linii UK-Rosja, w związku z otruciem byłego rosyjskiego szpiega na terenie Wielkiej Brytanii, w odpowiedzi na co strona brytyjska wydaliła 23 rosyjskich dyplomatów. Po drugie - na kwestii przeniesienia głównej siedziby Unilevera z Londynu do Rotterdamu. Zgodnie z opinią brytyjskiego rządu i zwolenników wyjścia z UE decyzja firmy nie była spowodowana przez Brexit, jednak komunikat nie brzmi zbyt przekonująco.

USD Kurs USD/PLN w środę osłabił się o 0,1%, wahając się w widełkach 3,39 - 3,41. Dolar amerykański w pierwszych godzinach europejskiego handlu w środę złapał oddech po wyprzedaży, która miała miejsce poprzedniego dnia. Siłę dolara początkowo wspierała wspomniana słabość euro, w drugiej części dnia, w trakcie sesji amerykańskiej dolarowi nie sprzyjały jednak m.in. dane gospodarcze.

Nowe odczyty dynamiki sprzedaży detalicznej pokazały niespodziewany spadek w lutym z miesiąca na miesiąc. Dynamika sprzedaży była ujemna przez dwa pierwsze miesiące, co sugeruje, że amerykańska konsumpcja na początku roku zwolniła.

W kontekście wczorajszego dnia warto zwrócić uwagę na kolejne zmiany osobowe w otoczeniu prezydenta USA. Miejsce byłego doradcy ekonomicznego Trumpa, Gary’ego Cohna zajął Larry Kudlow - konserwatywny ekonomista związany ze stacją CNBC i były główny ekonomista w banku inwestycyjnym Bear Stearns. Inwestorzy bacznie obserwowali jego pierwsze wypowiedzi, aby oszacować, w stronę jakiej polityki gospodarczej mogą skłaniać się Stany Zjednoczone w przyszłości. W swojej wczorajszej wypowiedzi Kudlow stwierdził, że “Chiny nie grały zgodnie z zasadami”, sugerując, że - w przeciwieństwie do Cohna - popiera protekcjonistyczne zapędy obecnego prezydenta (co oczywiście nie jest interpretowane pozytywnie). Z drugiej strony stwierdził, że jest zwolennikiem silnego dolara.

Komentarze