Analizy

Ujemne rentowności stają się normą

Patryk Pyka, Analityk Zespołu Usług i Analiz Rynkowych, Dom Inwestycyjny Xelion

  • 7 sierpnia 2019
  • 19:40
  • 0
  • Tagi: biznes EUR finanse giełda GPW PLN USD
  • Powiększ tekst

O ile wczorajsza końcówka sesji na Starym Kontynencie mogła rozczarować, o tyle dziś sytuacja wyglądała zgoła inaczej. W trakcie dnia obserwowaliśmy oczywiście ponadprzeciętną zmienność, jednak ostatecznie główne indeksy europejskie zdołały w późnych godzinach popołudniowych wyjść powyżej kreski. W momencie pisania komentarza niemiecki DAX zyskuje 1,2%, a francuski CAC40 0,9%. Skalę dzisiejszej zmienności oddaje dobrze zakres wahań DAXa, który sięgnął niemal 1,5 pp.

Na wyczekiwane od dłuższego czasu odbicie niestety nie załapał się polski parkiet. Wprawdzie w okolicach godziny szesnastej mogliśmy zaobserwować lekki ruch wzrostowy wśród największych spółek, niemniej jednak do osiągnięcia poziomu neutralnego sporo zabrakło. Polski indeks blue chipów zakończył ostatecznie dzień ze stratą na poziomie 0,8%. Kolor czerwony pojawił się również w drugiej i trzeciej linii spółek – mWIG40 stracił 0,6% a sWIG80 0,5%.

Tymczasem rentowności zarówno w Europie, jak i za oceanem osiągają nowe tegoroczne minima. Rentowności 10-letnich Bundów niemieckich osiągnęły rekord na poziomie -0,6%, natomiast zgodnie z wyliczeniami Deutsche Banku, wartość obligacji rządowych notowanych z ujemnymi rentownościami wzrosła do ok. 15 bln USD, co stanowi niemal 25% całego rynku. Bank w swoim raporcie wskazuje, że wartość ta skokowo zwiększyła w okresie od października 2018 r., w trakcie którego uległa potrojeniu.

Niewątpliwie gołębie nastroje na całym świecie jeszcze bardziej wznieciły ostatnie decyzje banków centralnych Nowej Zelandii, Indii oraz Tajlandii, których władze zdecydowały się na głębsze niż pierwotnie oczekiwał rynek cięcia stóp. W przypadku Banku Centralnego Nowej Zelandii mieliśmy do czynienia z obniżką z 1,5% do 1%, natomiast w Indiach główna stopa została obniżona z 5,75% do 5,4%. Na „deser” dochodzi również obniżka w Tajlandii o 25 pb z poziomu 1,75%. Mogłoby się zdawać, że wyjątkowo gołębie nastroje na świecie udzieliły się również prezydentowi D. Trumpowi, który w dzisiejszej serii tweetów powrócił do ostrej krytyki Rezerwy Federalnej. Amerykański prezydent sugeruje, że „Chiny nie są problem”, a największą bolączką gospodarki USA jest na chwilę obecną restrykcyjna polityka monetarna. W momencie pisania komentarza rentowności amerykańskich obligacji 10-letnich znajdują się na poziomie 1,63% i są najniższe od jesieni 2016 r.

Nie jest zapewne zaskoczeniem, że taki układ rynku sprzyja złotu. Cena „królewskiego kruszcu” przywitała się dziś z poziomem 1500 USD za uncję. O ile utrzymujący się trend nie jest dla nas zaskoczeniem, o tyle jego tempo w pewnym stopniu już tak. Po drugiej stronie rynku znajdowała się dziś ropa naftowa – o godzinie siedemnastej cena baryłki ropy typu WTI traci ok. 4,5%. Nie ulega wątpliwości, że panująca na rynkach zmienność wyjątkowo nie sprzyja „czarnemu złotu”, ponadto opublikowana wartość tygodniowych zapasów surowca okazała się być o wiele wyższa od oczekiwań.

Komentarze