Ceny ropy spadły we wtorek o 2 proc., kontynuując ostrą wyprzedaż rozpoczętą w poniedziałek. Rynek ma spore wątpliwości co do realizacji globalnego porozumienia odnośnie cięcia wydobycia ropy naftowej.

Wczoraj, po sesji giełdowej na Wall Street, poznaliśmy odczyt zmiany zapasów ropy USA wg API (American Petroleum Institute). Przyrost zapasów był niemalże zgodny z oczekiwaniami rynkowymi i wyniósł 1,53 mln baryłek, wobec konsensusu na poziomie 1,5 mln baryłek.

Członkowie Organizacji Krajów Eksportujących Ropę Naftową (OPEC), tacy jak Arabia Saudyjska zmniejszają produkcję ropy w ramach globalnego porozumienia, aby powstrzymać nadpodaż, ale nie jest do końca jasne czy inni wielcy producenci, m.in. Irak, będą w pełni przestrzegali umowy.

Irak, drugi w kartelu OPEC co do wielkości producent ropy, poinformował, że już w lutym podniesie eksport ropy z głównego portu Basra do rekordowo wysokich poziomów. W południowej części kraju, w pierwszych dziewięciu dniach stycznia, eksport utrzymywał się blisko rekordowych poziomów, pomimo zawartego porozumienia, które powinno obowiązywać od 1 stycznia.

Najnowsze informacje o zmniejszeniu podaży ropy przez kraje spoza kartelu – Rosję i Kazachstan przyniosły niewielką zmianę cenową. Nieudany atak na nowe szczyty przy pozytywnych informacjach sugeruje, że rynek jest już wykupiony i szykuje się na dalsze korekty w dół.

Jeśli negatywny scenariusz dla ropy utrzyma się, to spadki mogą sięgnąć okolic 48,50 dolara za baryłkę ropy WTI, gdzie znajduje się zniesienie 61,8 proc. fali spadkowej z 2015 roku.

Dzisiaj o godzinie 16:30 poznamy odczyty raportu z agencji rządowej DoE. Prognozowany jest wzrost zapasów o 1,162 mln baryłek.