Informacje

Rosja / autor: fot. Fratria
Rosja / autor: fot. Fratria

Limit cen na rosyjską ropę wszedł w życie

Agnieszka Łakoma

Agnieszka Łakoma

dziennikarka portalu wGospodarce.pl, publicystka miesięcznika "Gazeta Bankowa", komentatorka telewizji wPolsce.pl; specjalizuje się w rynku paliw i energetyce

  • Opublikowano: 5 grudnia 2022, 09:33

  • Powiększ tekst

Rosja grozi zatrzymaniem dostaw ropy dla krajów popierających limit cenowy, który obowiązuje od dziś tak samo jak i zakaz jej importu drogą morską do Unii Europejskiej. Oba rozwiązania mają ograniczyć przychody Kremla ze sprzedaży surowca, dzięki którym finansuje machinę wojenną.

Po tygodniach przygotowań Zachód zdołał jednocześnie wprowadzić w życie dwa mechanizmy, które znacząco ingerują nie tylko w handel ropa rosyjską, ale w rynek naftowy w ogóle. Decyzja najbardziej uprzemysłowionych państw świata czyli G7 wsparta przez Unie Europejską oraz Australię nałożony został pułap 60 dolarów za baryłkę na eksportowany przez Rosjan surowiec. Praktycznie wyglądać ma to tak, że firmy państw wspierających to rozwiązanie odmówią dokonania ubezpieczenia, wysyłki i innych usług morskich dla ropy rosyjskiej, jeśli jej cena kontraktowa przekroczy pułap. Do ostatniej chwili trwały w Unii Europejskiej dyskusje co do poziomu limitu, bo początkowo miał sięgać nawet 65 – 70 dolarów, przeciwko czemu protestowała Polska a także kraje nadbałtyckie. Obawiały się bowiem, że tak wysoki pułap cenowy nie przyniesie odpowiednich skutków, zwłaszcza że Rosjanie w ostatnim czasie i tak sprzedają swój surowiec z dużym dyskontem wobec cen giełdowych, nawet powyżej 60 dolarów za baryłkę. Ostatecznie Kraje G7 i UE ustaliły, że limit cen będzie monitorowany i zależnie od sytuacji może ulec zmianie co dwa miesiące. „Przegląd ten powinien uwzględniać… skuteczność środka, jego wdrożenie, międzynarodowe przestrzeganie i dostosowanie, potencjalny wpływ na członków koalicji i partnerów oraz rozwój sytuacji na rynku” – stwierdziła Komisja Europejska w oświadczeniu.

Rosja jest drugim po Arabii Saudyjskiej eksporterem ropy na świecie. Głównymi klientami rosyjskich firm są w tym roku - od czasu wojny w Ukrainie - Chiny i Indie, które nie przyłączyły się do pomysłu pułapu cenowego. Rządy obu tych krajów już zapowiedziały, że będą zwiększać zakupy z Rosji. Natomiast wicepremier Rosji Aleksander Nowak powiedział w niedzielę, że posunięcie Zachodu było rażącą ingerencją, sprzeczną z zasadami wolnego handlu. - Pracujemy nad mechanizmami zakazującymi stosowania instrumentu z pułapem cenowym, niezależnie od tego, jaki poziom zostanie ustalony, ponieważ taka ingerencja mogłaby jeszcze bardziej zdestabilizować rynek – powiedział wicepremier Rosji, cytowany przez agencję Reuters. I dodał, że Rosja „będzie sprzedawać ropę i produkty naftowe tylko tym krajom, które będą współpracować na warunkach rynkowych”.

Nie wiadomo jeszcze, jak ta zapowiedź odbije się na dostawach ropy rosyjskiej rurociągami do Europy. A korzystają z nich rafinerie polskie, wschodnioniemieckie, węgierskie, czeskie i słowackie, do których dostawy trafiają systemem rurociągów „Przyjaźń”.

Najbliższe dni pokażą, jak wprowadzenie obu obostrzeń wpłynie na rynek i dostawy ropy do poszczególnych krajów ale przede wszystkim – reakcje giełdowe. Dziś rano notowania ropy Brent w Londynie zyskały około pół procent i wyceniano baryłkę na prawie 86 dolarów.

Część ekspertów, na których powołuje się agencja Reuters wskazuje, że Rosja ma dostęp do wystarczającej liczby tankowców, aby przetransportować większość swojej ropy, nie oglądając się na pułap cenowy. Jeśli ta opinia potwierdzi się, to będzie oznaczać, iż mechanizm limitu nie przyniesie spodziewanych skutków.

Agnieszka Łakoma (Reuters)

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych