Informacje

Ropa / autor: fot. Fratria
Ropa / autor: fot. Fratria

Sytuacja na rynku naftowym sprzyja Rosji

Agnieszka Łakoma

Agnieszka Łakoma

dziennikarka portalu wGospodarce.pl, publicystka miesięcznika "Gazeta Bankowa", komentatorka telewizji wPolsce.pl; specjalizuje się w rynku paliw i energetyce

  • Opublikowano: 4 sierpnia 2023, 09:00

  • Powiększ tekst

Rosja nie przejmuje się sankcjami i sprzedaje ropę i paliwo za cenę wyższą od nałożonego przez Zachód limitu, który miał ukrócić jej fundusze na finansowanie wojny w Ukrainie.

Choć sygnały z rynku, że obowiązujący od 5 grudnia ubiegłego roku limit cenowy na rosyjską ropę w wysokości 60 dolarów za baryłkę bywa przekraczany, płynęły już wiosną, to jednak teraz jest ich coraz więcej. Według informacji podanych w środę przez portal Yahoo Finance, Rosja sprzedaje w świat ropę po 68 dolarów. Natomiast portal RBC Ukraine powołał się na oficjalnie dane rosyjskiego Ministerstwa Finansów, według których w lipcu średnia cena wyeksportowanego surowca wynosiła 64,37 dolarów. Poza tym agencja Bloomberg poinformowała, że także niektóre gatunki paliwa – szczególnie olej napędowy - Rosjanie ślą na eksport powyżej pułapu cenowego, narzuconego przez Zachód. Wiele wskazuje jednak na to, że kraje, które nałożyły sankcje czyli G7 i Unia Europejska, nie będą interweniować. Mimo, że problem staje się poważny, a państwa nadbałtyckie i Polska apelowały o zmniejszenie (na przykład do 50 dolarów w przypadku ropy) limitów cenowych już wiosną.

Nie sprzyja temu sytuacja na rynku naftowym i rosnące giełdowe notowania surowca. W Londynie za baryłkę Brent (wyznacznika cen) trzeba zapłacić już 85 dolarów, podczas gdy jeszcze w czerwcu kosztowała około 74 dolary. Część ekspertów uważa, że biorąc pod uwagę kwestie gospodarcze i polityczne, zwłaszcza w USA, pułap cenowy na rosyjską ropę nie zmieni się.

Cytowany przez portal Yahoo Finance przedstawiciel Administracji Joe Bidena powiedział wręcz, że „niższy pułap cenowy zwiększa ryzyko, że Kreml w ogóle odmówi sprzedaży ropy”.

Opinia ta nie zaskakuje zwłaszcza, ze to właśnie Rosja wsparła kilka tygodni temu plan Arabii Saudyjskiej, by OPEC zmniejszył naftowe wydobycie. Saudyjczycy ograniczyli dostawy na rynek od lipca o milion baryłek dziennie, zaś Rosjanie – o pól miliona (czyli o 5 procent). I – według najnowszych informacji – ta sytuacja utrzyma się także we wrześniu.

Głównymi beneficjentami sankcji nałożonych przez Zachód na Rosję są Chiny i Indie, które skorzystały, sprowadzając tani rosyjski surowiec, podczas gdy Europa przestała go kupować. Na dodatek Chiny zwiększyły przerób we własnych rafineriach i stały się jednym z ważnych eksporterów gotowego paliwa – m.in. do Europy. Ale sytuację wojenną wykorzystały również Arabia Saudyjska i Zjednoczone Emiraty Arabskie, kupowały bowiem olej napędowy z Rosji, a następnie go odsprzedawały, m.in. do państw unijnych.
Agnieszka Łakoma

(Yahoo,com, Oilprice.com)

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych