Informacje

Fot. Fratria

Za histerię smogową zapłacą polskie lasy i polscy górnicy

Marek Siudaj

Marek Siudaj

Redaktor zarządzający wGospodarce.pl

  • 7 marca 2017
  • 16:24
  • 32
  • Tagi: ekologia Małopolska ogrzewanie mieszkania polityka samorząd samorząd województwa smog
  • Powiększ tekst

Jeśli walka ze smogiem będzie wyglądać tak, jak proponuje to województwo małopolskie, efekty będą opłakane. Drastycznie wzrośnie import węgla, a pod topór pójdą dziesiątki tysięcy hektarów lasu. Rocznie.

Tej zimy okazało się, że praktycznie nie ma miejsca w Polsce, gdzie zdrowiu nie zagrażałby smog. Najwięcej uwagi zwracano na dane z wielkich miast, m.in. z Warszawy, ale dużo było doniesień z Małopolski. Kraków oraz miasta z tego województwa od dawna borykają się z problemem smogu. W Krakowie m.in. dlatego, że magistrat zgodził się na zabudowanie pasów napowietrzających, toteż bez wiatru nie ma tam wymiany powietrza z okolicą.

Piece V generacji wg województwa małopolskiego

Małopolska postanowiła także od razu wziąć się za rozwiązanie problemu i Sejmik przyjął uchwałę antysmogową. Według decyzji samorządowców, od 1 lipca 2017 r. nie będzie można przy budowie domu czy wymianie kotła stosować innych jednostek grzewczych niż te spełniające odpowiednie normy dotyczące emisji pyłów. Te normy spełniają piece tzw. piątej generacji. Pojawiła się także lista urządzeń, które spełniają te wymagania. Można je znaleźć na prowadzonej za unijne pieniądze ale zarządzanej przez samorząd wojewódzki powietrze.malopolska.pl.

Na liście obejmującej 40 jednostek grzewczych jest 8 kominków oraz 10 kotłów, w których można wykorzystywać węgiel kamienny, 5, do których nadaje się węgiel brunatny oraz 23 kotły, które można opalać pelletem (liczby nie sumują się do 32, bo w niektórych typach kotłów da się wykorzystywać dwa lub trzy rodzaje paliwa).

Na pierwszy rzut oka wszystko się zgadza – to nowoczesne kotły, w dużej części polskiej produkcji, z odpowiednimi normami emisji. Aczkolwiek od razu trzeba zaznaczyć, że normy zapisane w specyfikacji to jedno, a rzeczywista emisja to coś nieco innego.

Obecnie kotły c.o. pod kątem energetyczno-emisyjnym badane są zgodnie z normą PN-EN 303-5:2012 „Kotły grzewcze -- Część 5: Kotły grzewcze na paliwa stałe z ręcznym i automatycznym zasypem paliwa o mocy nominalnej do 500 kW -- Terminologia, wymagania, badania i oznakowanie”. W normie tej podane są zarówno kryteria sprawności jak i emisji zanieczyszczeń, które muszą spełnić kotły c.o. aby móc je zaklasyfikować do klas od 3 do 5 (najlepsza). Podane są też wymagania odnoście stanowiska badawczego, warunków badań w tym paliw, na jakich można przeprowadzać badania klasyfikacyjne urządzeń. Tak więc podczas użytkowania, w warunkach rzeczywistych, zarówno emisja zanieczyszczeń jak i osiągane sprawności będą zazwyczaj inne, niż te osiągnięte w warunkach laboratoryjnych – powiedziała Katarzyna Matuszek, kierownik Laboratorium Technologii Spalania i Energetyki w Instytucie Chemicznej Przeróbki Węgla, zajmująca się badaniem energetyczno-emisyjnym kotłów.

Ale – jak zaznaczyła – tego typu różnice są zawsze i mimo wszystko piece V generacji będą emitować mniej zanieczyszczeń niż te z niższych klas.

Podobnie jak z piecami jest z samochodami – nawet jeśli jakiś samochód będzie użytkowany na paliwie o nieco „słabszych” niż w przypadku testowego paliwa parametrach, to i tak jego osiągi będą lepsze niż te, jakie ma auto niższej klasy – powiedziała.

(Prawie) każdy węgiel ma Rogi

Jeśli przyjrzeć się bliżej kotłom na węgiel kamienny, a konkretnie wymaganiom, jakie przed użytkownikami stawiają producenci kotłów wymienionych na liście, widać, że praktycznie każdy z nich wymaga stosowania paliwa typu „ekogroszek”. Niektórzy producenci przy specyfikacji paliwa, jakie jest wymagane, dodają informację o konieczności stosowania węgla typu 31 albo – dokładniej 31.1 lub 31.2. Niektórzy też podają kilka innych parametrów. W tej historii jednym z najważniejszych jest spiekalność paliwa, którą opisuje się liczbą Rogi albo wskaźnikiem Roga Indeks (RI). Im wyższa liczba, tym większa skłonność węgla do spiekania się. Przy wysokim RI zamiast stosunkowo lotnego popiołu powstaje rodzaj żużlu. O tym, jakie są skutki, informuje jeden z producentów wskazanych jako spełniające ekologiczne normy.

„W niektórych przypadkach skład chemiczny węgla powoduje jego spiekanie na wylocie retorty, co silnie utrudnia opadanie popiołu i może uniemożliwić pracę kotła w cyklu automatycznym" – czytamy. Innymi słowy, trzeba piec wyłączać i czyścić ze spieków. Generalnie więc efekt jest taki, że zamiast pracy automatycznej, mamy problem z ciągłym zatrzymywaniem się pieca. Rozwiązaniem – zalecanym przez producentów – jest zmiana paliwa na lepszej jakości, w domyśle: o niskim RI.

Nie wszyscy producenci podają informację o zalecanej liczbie RI dla węgla. Jeden informuje, że powinna być niższa niż 5, inny zaleca RI poniżej 5, ale dopuszcza 20 jako maksimum. Ci, którzy podają informacje o typie węgla 31, bez względu na to, czy jest to 31.1, czy 31.2, faktycznie również informują użytkowników, że liczba RI powinna być poniżej 5. Ten typ węgla – 31 – to tzw. węgiel płomienny, którego jedną z cech charakterystycznych jest właśnie niski wskaźnik spiekalności. Jeśli poszperać w informacjach o specyfikacjach ekogroszku u niektórych producentów, to okazuje się, że tam też pojawia się RI. I to poniżej 3.

Od razu trzeba zaznaczyć, że nie wszystkie piece 5 generacji mają problem z wysokim RI.

Są takie kotły c.o. z automatycznym podawaniem paliwa, które wykorzystują spiekanie się węgla w palniku. W tych urządzeniach powstający spiek działa jak dodatkowy filtr, który wychwytuje część zanieczyszczeń pyłowych. Ale rzeczywiście, są palniki, które nie radzą sobie z wysokim RI i wówczas producent powinien o tym poinformować w instrukcji – mówi Katarzyna Matuszek.

Z przeglądu danych o kotłach, jakie wskazano na stronie powiązanej z samorządem woj. małopolskiego wynika, że większość z nich nie najlepiej sobie radzi z używaniem paliwa o wysokim RI. Aby zapewnić sobie sprawne działanie kotła, właściciele tych kotłów będą musieli szukać odpowiedniego paliwa.

Import węgla wzrośnie o więcej niż połowę

W Polsce takiego węgla jest niewiele.

Takimi złożami dysponuje tylko kilka kopalń we wschodniej części zagłębia górnośląskiego - powiedział Andrzej Rudnicki, rzecznik prasowy Państwowego Instytutu Geologicznego.

Zgodnie z szacunkami Ministerstwa Rozwoju, w Polsce jest ok. 5,5 mln tzw. kopciuchów, a więc pieców emitujących najwięcej pyłów. Przyjmijmy, że stosunek tych, którzy wymienią kocioł na węglowy jest identyczny jak stosunek kotłów węglowych do innych na liście, jaka znajduje się na stronach woj. małopolskiego. Czyli z owych 5,5 mln kopicuchów na piece węglowe V generacji zostanie wymienionych ok. 1,8 mln. Przyjmując założenie, że do opalenia domu konieczne są rocznie 3 tony węgla, mamy konieczność sprowadzenia ok. 5,4 mln ton odpowiedniego paliwa. W roku 2015 do Polski sprowadzono 8,4 mln ton węgla kamiennego. Czyli mamy konieczny wzrost importu o ponad 60 proc.

Jednocześnie spadnie zużycie węgla w kraju. Przyjmijmy, że będzie to taki sam efekt – czyli o 5,4 mln ton. W 2016 r. polskie kopalnie – wg wstępnych danych Agencji Rozwoju Przemysłu – wydobyły 70 mln ton. Mamy więc spadek o 7 proc. Warto dodać, że w styczniu 2017 r. kopalnie wyprodukowały 5,6 mln ton węgla. A więc zwiększony import oznaczałby utratę przez polskie kopalnie 1 miesiąca pracy.

Fakt, że małopolski samorząd postawił na kotły, w których nie da się używać polskiego węgla, niepokoi górników.

Jestem za tym, aby zlikwidować kopciuchy, bo one trują. Ale trzeba to zrobić w taki sposób, aby w ich miejsce można było używać paliwa, wyprodukowane przez polskie kopalnie, takiego na które stać Polaków. Producenci kotłów dostosujcie konstrukcje kotłów do celów ekologicznych, realnego węgla istniejącego w zasobach polskich kopalń i do potencjału polskiego rynku – mówi Waldemar Rasała, dyrektor zespołu strategii sprzedaży w Katowickim Holdingu Węglowym.

Faktycznie kopciuchy to piece, które są poza normą. Czyli zainstalowanie pieców III czy IV generacji również pozytywnie wpłynęłoby na emisję spalin. Jednak obecnie mówi się wyłącznie o piecach V generacji z automatycznym podawaniem paliwa. Jeśli zostaną wybrane takie urządzenia jak te, które wskazało województwo małopolskie, nie będzie można w nich stosować krajowego paliwa.

Rzeź lasów dopiero nastąpi

Oczywiście przeciwników węgla to nie poruszy, w końcu uznają to paliwo za najbardziej trujące. Więc warto jeszcze zobaczyć, jakie walka ze smogiem według małopolskich wzorców będzie miała skutki dla środowiska. A dokładnie, dla lasów.

Z wyliczenia wynikało, że na 32 jednostki grzewcze, będące kotłami a wskazane jako odpowiednie na stronach powietrze.malopolska.pl, 23 to kotły, do których może być stosowany pellet. Pellet to pozostałość po przerobie drewna, resztki powstałe przy wyrębie i przetwarzaniu. Cieszy się opinią paliwa ekologicznego, bo powstaje z odpadów.

Mamy w Polsce 5,5 mln kopciuchów. 1,8 mln z nich już „wymieniliśmy” na piece węglowe 5 generacji, przyjmijmy, że 800 tys. użytkowników będzie palić węglem brunatnym, a więc 2,9 mln gospodarstw domowych przestawia się na pellet.

Roczne zapotrzebowanie na pellet potrzebny do ogrzania domu jednorodzinnego zależy od jego wielkości, pojawiają się więc różne liczby – od 3 do 6 ton. Jeśli przyjąć, że wystarczą 3 tony, to zapotrzebowanie na to paliwo po wymianie kopciuchów wyniesie 8,7 mln ton. W Polsce obecnie produkuje się ok. 1 mln ton pelletu – z czego ok. połowy trafia na eksport.

A więc kończymy eksportować pellet, co obniża nasze potrzeby do ok. 8,2 mln ton tego paliwa. Do produkcji 1 tony pelletu trzeba ok. 6 metrów sześciennych trocin albo zrębków. 1 metr sześcienny zrębków to ok. 0,35 metra sześciennego drewna litego.

Lasy Państwowe podają, że obecnie zasobność drzewostanu w Polsce to 269 metra sześciennego drewna z 1 ha. Jak łatwo wyliczyć, jeśli 2,9 mln gospodarstw domowych będzie się ogrzewać pelletem, trzeba będzie dodatkowo wyciąć 64 tys. ha lasów rocznie!

Obecnie, co i tak budzi sprzeciw ekologów, produkcja drewna w Lasach Państwowych wynosi 38,5 mln metrów sześciennych, co daje nieco ponad 140 tys. ha lasu ścinanych corocznie. Po przejściu na pellet, będzie to ponad 200 tys. ha.

Komentarze