Decyzja poprzedniego rządu o przyjęciu uchodźców zagrażałaby bezpieczeństwu Polaków - powiedział w czwartek w TVP szef MSWiA Mariusz Błaszczak. Ocenił, że należy brać przykład z Australii, która za rządów premiera Tony'ego Abbotta odsyłała z powrotem tych, którzy do niej napływali.

Błaszczak mówił, że decyzja poprzedniego rządu o przyjmowaniu uchodźców "zburzyła solidarność grupy i wyszehradzkiej" i - gdyby nie została zmieniona - zagrażałaby bezpieczeństwu Polaków.

"Konsekwencją przyjmowania uchodźców są strefy, do których nie zapuszcza się policja, to są strefy w wielu miastach Zachodu Europy. To oczywiście odkładało się przez dziesiątki lat i konsekwencją są zamachy terrorystyczne, a więc tragedie, z jakimi mają do czynienia mieszkańcy czy to Berlina, Sztokholmu, Paryża, Brukseli czy też Nicei. We Francji jest wciąż stan wyjątkowy" - mówił Błaszczak.

Pytany o wypowiedzi polityków PO ws. nieprzyjmowania uchodźców, powiedział, że "Platforma Obywatelska jest nieuczciwa". "Oni rzeczywiście co innego mówią, co innego robią. Teraz zaprzeczają swoim decyzjom z września 2015 r." - dodał.

Wskazał, że "już bardziej uczciwy jest Ryszard Petru", który "jest za tym, żeby przyjmować uchodźców".

W środę lider Nowoczesnej mówił, że uchodźcy powinni być przyjmowani przez tych, którzy są w stanie ich przyjąć i mają pomysł, jak to zrobić w sposób bezpieczny. Petru zaznaczył też, że jest przeciwny automatycznym kwotom.

"Ja na spotkaniach z ministrami spraw wewnętrznych UE (...) mówię, że trzeba korzystać przykładu australijskiego. Co zrobili Australijczycy za czasów premiera Tony'ego Abbotta, nie tak dawno, kilka lat temu? Otóż tych, którzy napływali do Australii, odsyłali z powrotem. I to jest jedyne rozwiązanie" - powiedział Błaszczak.

Minister pytał, czy "możemy liczyć na to, że nieformalny przywódca opozycji Donald Tusk w tej sprawie zachowa się inaczej niż jesienią 2015 r?". "Czy Donald Tusk, jako przewodniczący Rady Europejskiej powie, że to są nieracjonalne, szkodliwe, niebezpieczne pomysły dotyczące przyjmowania uchodźców i rozsyłania ich do poszczególnych państw? Zobaczymy, sprawdzimy" - mówił. Dodał, że "mocodawcy" Tuska - którymi są "władze państw sąsiednich" - uważają, że należy wprowadzić system podziału uchodźców.

PAP/ as/