Informacje

Kamera / autor: Pixabay
Kamera / autor: Pixabay

Snowden miał rację! NSA ma kłopot

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • Opublikowano: 4 września 2020, 18:00

  • Powiększ tekst

Edward Snowden rozpętał swego czasu wielką aferę, nie tylko ważną dla świata technologii, danych, korporacji, ale ważną dla nas wszystkich. Ujawniając, że amerykańska agencja bezpieczeństwa NSA podsłuchiwała i zbierała dane na temat obywateli własnego kraju, ale też krajów innych, przekreślił swoją dalszą karierę. Mało tego, jako, że został uznany za zdrajcę, uciekł do… Rosji. Ale nadal żyje i komentuje ostatni wyrok, który przyznaje mu rację

Motorem do podjęcia przez Snowdena działania, miało być złożenie fałszywego oświadczenia przez dyrektora wywiadu przed Kongresem, że NSA nie zbiera danych amerykańskich obywateli.

Dowody na to, że NSA potajemnie budowała obszerną bazę danych rekordów telefonicznych w USA - kto, jak, kiedy i gdzie milionów rozmów komórkowych - był pierwszym i prawdopodobnie najbardziej wybuchowym z ujawnień Snowdena opublikowanych przez gazetę Guardian w 2013.

Aż do tego momentu najwyżsi urzędnicy wywiadu publicznie nalegali, aby NSA nigdy świadomie nie gromadziła informacji o Amerykanach. Po ujawnieniu programu, urzędnicy USA powrócili do argumentu, że szpiegostwo odegrało kluczową rolę w walce z ekstremizmem w kraju, powołując się w szczególności na przypadek czterech mieszkańców San Diego, którzy zostali oskarżeni o pomoc fanatykom religijnym w Somalii.

Urzędnicy amerykańscy utrzymywali, że czwórka - Basaaly Saeed Moalin, Ahmed Nasir Taalil Mohamud, Mohamed Mohamud i Issa Doreh - została skazanych w 2013 roku właśnie dzięki szpiegostwu telefonicznemu NSA, ale Sąd Apelacyjny orzekł w środę, że twierdzenia te były „niezgodne z treścią niejawnego rejestru”.

Orzeczenie nie wpłynie na przekonania Moalina i jego współoskarżonych; sąd orzekł, że nielegalna inwigilacja nie wpłynęła na dowody przedstawione podczas procesu. Niemniej jednak grupy strażników, w tym American Civil Liberties Union, które pomogły w wniesieniu odwołania, z zadowoleniem przyjęły werdykt sędziów w sprawie programu szpiegowskiego NSA.

Dzisiejsze orzeczenie jest zwycięstwem dla naszych praw do prywatności, powiedziała ACLU w oświadczeniu, mówiąc, że „wyjaśnia, że zbieranie i zbiór nagrań telefonicznych Amerykanów przez NSA naruszył konstytucję”.

Snowden za bycie tzw. „whistleblower” - osoba ujawniająca przestępstwo; choć od czasów WaterGate jest to swego rodzaju instytucja w prawie, podlegająca ochronie - zapłacił za to wysoką cenę, bo wiedział, że amerykańskie władze mu tego nie wybaczą. Uciekł z USA do jednego z nielicznych krajów na tyle silnych, by zapewniły mu bezpieczeństwo i nie wydaliły - niestety uciekł do Rosji.

Dziś Snowden jednak cieszy ma powody do radości, w przeciwieństwie do szefostwa Agencji Bezpieczeństwa na których sąd nie zostawił suchej nitki.

Nigdy nie wyobrażałem sobie, że dożyję chwili, kiedy nasze sądy potępią działania NSA jako niezgodne z prawem iw tym samym orzeczeniu uznają mnie za ujawnienie ich - powiedział Snowden w wiadomości opublikowanej na Twitterze.

Choć Donald Trump powiedział ostatnio, że rozważa jego ułaskawienie, to może być tylko element jego własnej kampanii.

Komentatorzy zwracają uwagę, że cała afera tylko nieco spowolniła cały czas postępujący proces odzierania nas z prawa do prywatności, przechwytywania i wykorzystywania naszych danych.

Amerykańska NSA cały czas robi to samo, choćby przez system PRISM. Korporacje i prywatne firmy gromadzą, kupują, wykorzystują, sprzedają informacje o nas, które zostawiamy w sieci jawnie lub także - teoretycznie - anonimowo. A ludzie? Wydaje się, że zaczyna im być coraz bardziej wszystko jedno.

nytimes, mw

CZYTAJ TEŻ: Amerykanie przy granicy z Białorusią. Przywożą czołgi Abrams

Łukaszenka: Rozmieściliśmy połowę armii, kontrolujemy granicę z Polską i Litwą

CZYTAJ TEŻ: Orban: za 10 lat Polska Niemcami Europy

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych