Komentarze

Smog w Polsce i w Europie / autor: Fratria
Smog w Polsce i w Europie / autor: Fratria

"To nic nie da"? O smogu szczerze z ekspertem

Maksymilian Wysocki

Maksymilian Wysocki

Dziennikarz, publicysta, ekspert w dziedzinie wizerunku i marketingu internetowego

  • 2 października 2018
  • 00:51
  • 14
  • Tagi: alert smogowy alerty smogowe Aviva czujniki smogu detektor smogu energetyka filtrowanie powietrza gospodarka Niemcy ocieplanie paliwa Polska program rządowy smog społeczeństwo walka ze smogiem Wiem czym oddycham
  • Powiększ tekst

Czy nowe prawo cokolwiek zmieni? Czy dobrze mieć sąsiada? Jak kreatywni potrafią być Polacy w paleniu śmieciami w objętych dotacjami nowych kotłach? Dlaczego na mapach smogowych Polska świeci się na czerwono, a już tuż za Odrą jest zielono jak na obrazku i dlaczego najlepiej zwalczą smog dzieci? Rozmowa z dr n. med. Piotrem Dąbrowieckim, liderem akcji Dni Spirometrii, uczestniczącym w akcji Aviva „Wiem, czym oddycham”

Maksymilian Wysocki: Mówi się, że u sąsiada trawa jest zawsze bardziej zielona, ale w Niemczech powietrze, o dziwo, także zawsze jest bardziej „zielone”, czyli czystsze. Mówiąc krótko, w kwestii czystości powietrza, Niemcy są całe na zielono, Polska jest cała na czerwono. Jak to się dzieje? Technologie przemysłowe są w końcu bardzo podobne, tak samo udział węgla w przemyśle… Skąd bierze się zatem aż taka różnica w czystości powietrza?

Piotr Dąbrowiecki: Norma nowych pieców tam, które można instalować, to piece piątej kategorii. W Polsce, do tej pory, jeszcze można było kupić piece bez kategorii. W rewolucyjnym rozporządzeniu rządu mówi się o trzeciej kategorii. Tak naprawdę to piąta kategoria pieca powoduje, że spada ilość zanieczyszczeń. Druga rzecz, to paliwo, które wrzucamy do pieca bez kategorii, albo trzeciej kategorii, to paliwo, które często nie spełnia norm, bo jest to np. muł węglowy, który jeszcze do niedawna można było kupić. Mam nadzieję, że nie będzie już można kupić mułu węglowego, który jest bardzo tani, nisko energetyczny, więc trzeba go zużyć więcej, a skoro złego paliwa wrzucamy więcej, żeby się ogrzać, generujemy ewidentnie więcej zanieczyszczeń. My nie generujemy zanieczyszczeń w jednym olbrzymim kominie. Niska emisja, z którą mamy do czynienia w Polsce to 80 proc. zanieczyszczeń. To blisko 4 miliony kominów. Jeden komin sieje zanieczyszczeniami na mniej więcej 100-200 metrów. 4 miliony kominów siejąc na odległość 100-200 metrów zanieczyszcza cały obszar Polski. I to jest odpowiedź dlaczego u sąsiadów jest lepiej. Bo mają lepszy piec i lepsze paliwo.

MW: To czy zmiana podejścia np. w wielkiej energetyce coś zmieni w Polsce w walce ze smogiem?

PD: Decyzja w zakresie inwestowania w energetyce przemysłowej nie przyniesie poprawy w kwestii zanieczyszczeń. Takie inwestycje już się odbyły. W przemyśle już są filtry, jest już pełen monitoring i jest już strącane 99,9 proc. zanieczyszczeń. Powinniśmy natomiast zainwestować w te cztery miliony palenisk, bo zanieczyszczenia, to nie jest tylko gorszej jakości węgiel. W piecach starej generacji możemy spalić kalosze, lakierowane drewno, pampersy, opony, wszystko. Dlatego tu dodatkowo dochodzi jeszcze problem zanieczyszczenia i z tym już nic nie możemy zrobić. Bo co Kowalski wrzuci do pieca? To, co mu zostało po lecie. To czasami litość i trwoga. Widzę to w miejscu, w którym mieszkam, a to jest bardzo czysta okolica, bo mieszkam w Wieliszewie, gdzie poziom zanieczyszczeń jest jednym z najmniejszych w powiecie legionowskim, zdarza się, że jeden, czy drugi, czy trzeci sąsiad wywala wszystko do pieca w godzinach wieczornych, czy nocnych. I widzę, że ten dym się różni, że zapach jest inny, i on robi mikro-smog. Ale on szkodzi sobie przede wszystkim. Sobie i swoim najbliższym sąsiadom, z prawa, z lewa, z przodu, z tyłu. Natomiast jak jest więcej takich dżentlemanów, to oni tworzą zjawisko tzw. regionalnego smogu. A w Polsce tworzymy mega-smog przez to, że każdy ma ten problem. Tylko zmiana tych czterech milionów pieców i zapobieganie przez brak dostępności trującego, złego paliwa, może zmienić sytuację.

MW: W nowej odsłonie kampanii wraz z Fundacją Aviva, by walczyć ze smogiem stawiacie wyjątkowo mocno akcenty na edukację dzieci. Dlaczego? Edukacja dzieci może skuteczniej powstrzymać smog już teraz?

PD: Oczywiście! Jeśli mały Jasio powie „Tato! Weź oddaj segregowane, a nie wrzucaj do pieca!”, to właśnie to może najskuteczniej zadziałać tu i teraz. Ostatnio kolega z politechniki pokazywał mi piec piątej kategorii, który taki „Kowalski” przerobił, do którego można wrzucić byle co. I co z tego, że ten „Kowalski” miał piec piątej kategorii, który dostał za darmo. On sobie zrobił, specjalnie, dziurę palnikiem, żeby mógł wrzucać tam dosłownie wszystko! Mając taką mentalność będziemy w ogonie Europy i będziemy się dziwili, że umieramy. Na własne życzenie.

MW: Ale wróćmy na chwilę do kwestii granic a trującego powietrza. Sam mam taki domowy czujnik smogowy. Postawiłem go wczoraj wieczorem na balkonie. 180 procent powyżej normy. Mieszkam na Bemowie. W najbliższej okolicy same bloki. Nikt nie pali śmieci. Wiem, że ta trucizna leci z Babic, wsi pod Warszawą, bo powietrze jednak wędruje. Tylko jakoś z Polski brudne powietrze nie wędruje do Niemiec… Przynajmniej patrząc na wyniki pomiarów.

PD: Różnie. Generalnie dlatego, że u nas powietrze wędruje na Wschód. Ale należy też pamiętać, że to jest mikro zjawisko. Pana trują Babice, ale np. ludziom z Otwocka smog z Babic nic nie zrobi.

MW: To smog wędruje, ale tylko lokalnie. Na Zachód się nie wybiera. Po Polsce też trudno powiedzieć, jak podróżuje… To mamy, czy nie mamy dokładnego obrazu zanieczyszczenia powietrza a Polsce?

PD: Kiedyś też mnie to dziwiło. Dlatego kiedyś zadałem takie same pytania Głównemu Inspektoratowi Ochrony Środowiska. Te dane, które publikujemy, to są dane z naszych czujników, dobrej jakości, z czujników za 500 tysięcy złotych, nie z czujników za 2 tysiące złotych - domowych. W skrócie: jest jeszcze gorzej. Jeżeli byśmy chcieli postawić kolejnych 600 czujników, to wtedy naprawdę zobaczylibyśmy skalę, ale nikt nie wyda 300 milionów złotych, ani 150 milionów złotych na kolejne czujniki tej klasy, co ma GIOS. Co więcej, są gminy, jak np. Rabka, które w ogóle u siebie nie życzą sobie instalacji czujników. Od wielu lat w Rabce próbują wstawić czujniki, na co nie zgadzają się tamtejsze władze samorządowe, bo to ujawni problem. Dopiero teraz w Rabce ma stanąć takie „lotne” stanowisko badające zanieczyszczenia. Problem jest bardzo duży ale rozwiązanie jest na wyciągnięcie ręki… normy na paliwa stałe, piece 5 kategorii, docieplenie budynków i za parę lat problem zniknie.

MW: Dziękuję za rozmowę.

CZYTAJ TEŻ: Na pewno wiesz, czym oddychasz? Nowa odsłona akcji Aviva

CZYTAJ TEŻ: Jak bardzo Niemcy oszukują na spalinach w energetyce?

CZYTAJ TEŻ: Polaków najbardziej trują ich sąsiedzi

Komentarze