Fałsz pieśni rządu sześciolecia
Cóż, żaden polityk jeszcze nie wypełnił wszystkich wyborczych obietnic. I chyba żaden z byłych premierów nie może się tym szczycić, że nie mamił czczymi obietnicami swoich wyborców - manną na pustyni, która z nieba nigdy nie spadła. Ten rząd jednak przegiął pałę.
Przed sześciu laty obietnice premiera Tuska brzmiały jak anielska muzyka w uszach wielu Polaków spragnionych zmiany.Nie wychwycono wówczas, że dźwięki expose trącą fałszem. Nie przeczuwano, że całą pieśń orkiestra rządowa odegra w niewłaściwej tonacji.
„Wolni ludzie, nieskrępowani zbyt wysokim podatkiem, zbyt skomplikowanymi przepisami, wytwarzają coraz więcej dóbr”
– to fragment przemówienia premiera z 2007 roku. Może by i wytwarzali, ale na razie walczą o przetrwanie przygnieceni coraz wyższymi daninami na rzecz państwa. Od czasu pierwszego expose fiskalizm osiągnął poziom wręcz nieznośny, a sam polski system podatkowy wciąż należy do najdroższych i najbardziej skomplikowanych w Europie. Według raportu Banku Światowego z listopada ub.r. jest on nadal zawiły, a rozliczenia zajmują przedsiębiorcom zbyt dużo czasu - 286 godz. rocznie. A przecież premier zapowiadał:
„Naczelną zasadą polityki finansowej mojego rządu będzie w związku z tym stopniowe obniżanie podatków i innych danin publicznych”.
Pomimo żarliwych zapewnień Tuska, że „myśli o polskich drogach”, budowa autostrad przyspieszona przed Euro 2012 zdycha jak ryba skąpana w brudnych odmętach korupcyjnych afer. „Autostrad i przyzwoitych dróg jest skandalicznie mało” – grzmiał Donald Tusk w 2007 roku. Dziś rząd chwali się 2200 km zbudowanych rozmaitych tras szybkiego ruchu. Jednak większość powstała dzięki nadchodzącym rozgrywkom piłkarskim, które postawiły prominentów na baczność, niczym dygnitarzy partyjnych epoki Gierka przed 30 - leciem PRL. Na razie z planów udało się zrealizować ok. 40 proc. a budowy utknęły.
Najbardziej spektakularne działania „modernizujące” polską kolej polegają głównie na… likwidacji kolejnych połączeń. Reszta składów jeździ jak chce. Przypomnijmy, to sam premier zapewniał, że: „pasażerowie mają prawo do czystych dworców, punktualnych szybkich pociągów, a kolejowy transport towarowy musi mieć warunki do konkurowania z innymi formami przewozu”. „To jest po prostu prawo obywateli do punktualności kolei i życia w czystości w miejscach publicznych” - zarzekał się Tusk blisko sześć lat temu.
Rządy PO, wspierane ludopalikoctwem można krótko podsumować: brak pomysłu na Polskę. Anty - obywatelskość. Brak pomysłu na rodzinę. Fakt, mówi się o programie dofinansowania zabiegów in vitro. Fakt, sejm wydłużył urlopy macierzyńskie do roku. Rząd obiecuje też zwiększyć nakłady na budowę żłobków i podjąć działania na rzecz zmniejszenia opłat na przedszkola. Czy to jednak wystarczy? Katastrofa demograficzna staje się rzeczywistością i wyjaławia kraj z młodej krwi. Tracący pracę „młodzi i wykształceni” toną w kredytach i już nie chowają babci dowodu, bo babcia to najlepsza instancja społecznej pomocy. Społeczeństwo się starzeje, zegar odmierzający katastrofę tyka.
- „Sprawiedliwe państwo bierze pod opiekę zawsze najsłabszych, nigdy najsilniejszych. I dlatego starannie i stanowczo, szukając sposobów i środków, aby zapewnić wzrost płac najbardziej potrzebującym i tym zależnym od środków publicznych, będziemy się przeciwstawiać tym wszystkim, którzy przyjmą strategię "wyrwać jak najwięcej", wydrzeć ile kto zdoła”
- to kolejne poruszające słowa premiera. Jak to się ma do rosnącej za czasów rządów PO armii urzędników przyznających sobie premie i nagrody, podczas gdy lawinowo wzrasta liczba umów śmieciowych, a setki Polaków codziennie zasilają szeregi bezrobotnych?
Silni i zdeterminowani uciekli za granicę, Przybyło eurosierot, kraj pustoszeje. Ci, którzy zostali, siedzą jak mysz pod miotłą, godząc się na coraz gorsze warunki pracy. Zbyt często słyszą sakramentalne: „jak ci się nie podoba, to odejdź” lub na „twoje miejsce jest stu chętnych”. Silne ramię „sprawiedliwego państwa” najwspanialszego premiera III RP okazało się fatamorganą. Jedni uciekają, inni toną. Cały czas rośnie rozwarstwienie społeczne, niczym w krajach latynoskich lat 80. dwudziestego wieku,
A miało być tak pięknie.
„Jeśli na serio traktujemy potrzebę zrównoważonego wzrostu, zwiększenia wydatków w sferze publicznej i obniżenia podatków i danin, to musimy zrozumieć i uwierzyć, że warunkiem wstępnym jest zbudowanie najlepszych z możliwych okoliczności dla wzrostu gospodarczego, a więc dla ludzi, na których kreatywność, innowacyjność, przedsiębiorczość można liczyć”
– deklarował Donald Tusk. A jak jest? Kreatywność, innowacyjność i przedsiębiorczość zgarbione przemykają się cichcem po ulicach, starając się nie wpadać w oczy coraz bardziej pazernemu fiskusowi.
Pieśń najdłużej ślimaczącego się rządu III RP jeszcze trwa. Krzywdzące byłoby wyłapywanie samych fałszywych tonów. Jednak dziś o wiele, wiele trudniej o porywające serca tłumów dźwięki, a zgrzytliwych nut nie da się już ukryć przed coraz bardziej wyczulonymi na fałsz słuchaczami. Oby wreszcie umilkła.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.