Zakaz eksportu diesla jak bumerang
Zakaz eksportu diesla z USA mógłby podnieść ceny paliw także w Ameryce. American Petroleum Institute (API) ostrzega przed skutkami takiej decyzji.
Popierany przez prezydenta Donalda Trumpa pomysł ograniczenia eksportu diesla z USA ma w założeniu zwiększyć dostępność paliwa na rynku krajowym i obniżyć ceny dla amerykańskich odbiorców. Jednak zdaniem American Petroleum Institute (API) taki efekt mógłby okazać się jedynie przejściowy. Organizacja ostrzega, że dłuższe obowiązywanie zakazu mogłoby ograniczyć produkcję w rafineriach, zmniejszyć podaż paliw i ostatecznie doprowadzić do wzrostu cen również w Stanach Zjednoczonych. 22 września Donald Trump poparł ideę zakazu eksportu diesla, a sekretarz skarbu Scott Bessent poinformował, że administracja analizuje możliwość wprowadzenia pełnych lub częściowych ograniczeń.
Amerykański diesel jest częścią globalnego systemu dostaw
Według danych przywoływanych przez API każdego dnia drogą morską handlowanych jest około 8 mln baryłek diesla. Na Stany Zjednoczone przypada około 1,5 mln baryłek, co oznacza blisko jedną piątą światowego handlu morskiego tym paliwem.
Ograniczenie eksportu oznaczałoby wycofanie z międzynarodowego rynku jednego z największych dostawców w momencie, gdy globalne moce rafineryjne są mocno nadwerężone. Dlatego skutki takiej decyzji nie ograniczałyby się wyłącznie do rynku amerykańskiego, ale dotyczyłyby światowego handlu dieslem.
Cena diesla w USA nie zależy bowiem wyłącznie od poziomu krajowych zapasów. Rynek paliw funkcjonuje w skali globalnej, a zmiany podaży w Europie, Ameryce Łacińskiej czy Azji wpływają również na wyceny w Stanach Zjednoczonych. Mniejsza dostępność amerykańskiego diesla mogłaby podnieść koszty transportu i produkcji w innych regionach, a część tych kosztów wróciłaby do USA w postaci wyższych cen.
Choć Stany Zjednoczone są jednym z największych producentów paliw na świecie, krajowy system dostaw nie działa jak jeden zintegrowany rynek.
Według API około 54 proc. amerykańskich mocy rafineryjnych znajduje się na wybrzeżu Zatoki Meksykańskiej. To właśnie tam powstaje znaczna część nadwyżki diesla trafiającej na eksport. Dla wielu rafinerii sprzedaż zagraniczna jest naturalnym sposobem zagospodarowania produkcji przekraczającej lokalny popyt.
Sytuacja wygląda inaczej na Wschodnim Wybrzeżu. Lokalna produkcja nie pokrywa całego zapotrzebowania, a import odpowiada za około 10 proc. dostaw diesla. Z kolei Zachodnie Wybrzeże jest w dużej mierze samowystarczalne pod względem diesla, ale nadal sprowadza znaczące ilości benzyny i paliwa lotniczego.
To sprawia, że nadwyżki powstające w rejonie Zatoki Meksykańskiej nie mogą zostać automatycznie przesunięte do każdego regionu kraju. Ograniczenia infrastrukturalne, przepustowość rurociągów i koszty transportu powodują, że lokalne nadwyżki nie zawsze przekładają się na niższe ceny w całych Stanach Zjednoczonych.
W efekcie część środkowych i południowych stanów mogłaby faktycznie odczuć krótkoterminową ulgę cenową. Jednocześnie rafinerie na wybrzeżach USA mogłyby stać się bardziej podatne na zaburzenia podaży, zwłaszcza jeśli ograniczenia eksportowe wpłynęłyby również na strukturę importu.
API ostrzega przed spadkiem produkcji w rafineriach
Najważniejszy argument przeciwników zakazu dotyczy jednak funkcjonowania samych rafinerii. Proces przerobu ropy nie pozwala na dowolne zwiększanie produkcji jednego paliwa przy jednoczesnym utrzymaniu niezmienionej produkcji pozostałych produktów. Z jednej baryłki ropy powstają jednocześnie diesel, benzyna, paliwo lotnicze i wiele innych produktów naftowych. Struktura tego uzysku może być modyfikowana jedynie w ograniczonym zakresie.
Dane amerykańskiej Energy Information Administration pokazują, że wykorzystanie mocy rafineryjnych na wybrzeżu Zatoki Meksykańskiej przekraczało 100 proc. w marcu, kwietniu i maju 2026 roku, a w czerwcu wyniosło 99,3 proc. Oznacza to, że zakłady pracowały blisko swoich technicznych możliwości.
Jeżeli eksport diesla zostałby nagle zablokowany, nadwyżki paliwa mogłyby zacząć szybko wypełniać magazyny w regionie. Po wykorzystaniu dostępnej przestrzeni magazynowej część rafinerii mogłaby zostać zmuszona do ograniczenia przerobu ropy. Taki krok oznaczałby nie tylko mniejszą produkcję diesla. Spadłaby również podaż benzyny, paliwa lotniczego i innych produktów rafineryjnych.
To właśnie ten mechanizm API uznaje za największe zagrożenie dla amerykańskich konsumentów. Krótkotrwały spadek cen mógłby zostać z czasem zniwelowany przez ograniczenie podaży, szczególnie jeśli rynek paliw pozostałby napięty.
Krótkoterminowa korzyść i długoterminowe ryzyko
Zwolennicy zakazu wskazują, że większa ilość diesla pozostająca na rynku krajowym mogłaby pomóc obniżyć ceny dla części odbiorców. Taki efekt jest możliwy, zwłaszcza w regionach położonych blisko głównych centrów produkcyjnych.
API zwraca jednak uwagę, że konsekwencje dla rynku globalnego byłyby znacznie szersze. Europa, Ameryka Łacińska i inni importerzy musieliby znaleźć alternatywne źródła dostaw. Przy ograniczonych mocach rafineryjnych na świecie oznaczałoby to silniejszą konkurencję o dostępne baryłki.
Wyższe ceny diesla szybko przełożyłyby się na koszty transportu drogowego, żeglugi, rolnictwa i przemysłu. W efekcie wzrost kosztów mógłby pośrednio wrócić także do amerykańskiej gospodarki poprzez droższy import oraz wyższe ceny wielu towarów.
Dodatkowo część zagranicznych odbiorców mogłaby rozpocząć długoterminowe poszukiwanie nowych dostawców, co osłabiłoby pozycję amerykańskich rafinerii po ewentualnym zniesieniu ograniczeń.
Ostateczny efekt może być odwrotny od zamierzonego
Zdaniem API zakaz eksportu działałby przede wszystkim poprzez zamknięcie jednego z najważniejszych kanałów sprzedaży, a nie poprzez zwiększenie produkcji paliw. To kluczowa różnica. Jeżeli magazyny zaczęłyby się zapełniać, a rafinerie ograniczałyby przerób ropy, rynek mógłby stanąć przed paradoksalną sytuacją, gdzie instrument, który miał obniżyć ceny diesla, doprowadziłby do spadku produkcji zarówno diesla, jak i benzyny czy paliwa lotniczego.
Z tego powodu ostateczny bilans takiej decyzji zależałby nie od samego zakazu, ale od zdolności utrzymania wysokiej aktywności rafinerii mimo ograniczenia eksportu. Według API bez wzrostu podaży i poprawy elastyczności systemu paliwowego efekt końcowy mógłby okazać się odwrotny od zamierzonego, a ceny paliw wzrosłyby nie tylko na świecie, lecz również w samych Stanach Zjednoczonych.
Daniel Kostecki, CMC Markets Polska
»» Odwiedź wgospodarce.pl na GOOGLE NEWS, aby codziennie śledzić aktualne informacje
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.