Analizy
Amerykański samolot szturmowy przed startem z lotniskowca. ZDJĘCIE ILUSTRACYJNE / autor: Pixabay
Amerykański samolot szturmowy przed startem z lotniskowca. ZDJĘCIE ILUSTRACYJNE / autor: Pixabay

Ameryka finansuje wojnę z Iranem zyskami z eksportu paliw

Daniel Kostecki

Daniel Kostecki

główny analityk rynkowy w polskim oddziale CMC Markets

  • Opublikowano: 23 lipca 2026, 14:07

  • Powiększ tekst

Według szacunków sekretarza obrony USA Pete’a Hegsetha wojna z Iranem kosztowała dotąd 37,5 mld USD. W tym samym czasie amerykański eksport ropy i produktów naftowych wyraźnie przyspieszył. Kwiecień przyniósł rekordowe 13,6 mln baryłek dziennie wysyłanych za granicę, a dane tygodniowe wskazywały na utrzymanie wysokiej aktywności także w maju i czerwcu.

»» O kosztach dla USA wojny z Iranem czytaj tutaj:

Kosztowna wojna z Iranem

Należy jednak dodać, że różnica między wartością eksportu i importu pokazuje dodatnie saldo handlowe sektora naftowego, a nie zysk. Nie uwzględnia kosztów wydobycia, przerobu, transportu, ubezpieczenia ani marż firm. Jest więc miarą przepływu wartości przez gospodarkę, ale dość dobrze wskazuje na zwiększenie dominacji USA na światowym rynku ropy i paliw.

Przed wojną saldo było stabilne

W styczniu i lutym 2026 r. amerykański eksport ropy i produktów naftowych wyniósł odpowiednio 16,79 mld USD i 16,40 mld USD. Import sięgnął 14,11 mld USD oraz 13,84 mld USD, co dało dodatnie saldo na poziomie 2,68 mld USD i 2,56 mld USD. W sumie przed marcem było to 5,24 mld USD za dwa miesiące.

Zmiana nastąpiła w marcu. Eksport wzrósł do 23,52 mld USD, import do 17,07 mld USD, a saldo podniosło się do 6,44 mld USD. W kwietniu eksport sięgnął 32,15 mld USD, import 19,28 mld USD, a dodatnie saldo wyniosło 12,87 mld USD, podwajając się.

Wartości te są zgodne z kierunkiem widocznym w danych EIA. Amerykańskie dostawy zagraniczne zwiększyły się w kwietniu do rekordowych 13,6 mln baryłek dziennie, czyli o 15% względem poprzedniego rekordu z marca. Największą część stanowiła ropa surowa, ale rosły również wysyłki propanu i oleju napędowego.

Maj i czerwiec również wskazują na dominację USA

Oficjalne dane dostępne w przywoływanym zestawieniu kończą się na kwietniu i są publikowane z dużym opóźnieniem. Jednak dla maja i czerwca można posłużyć się estymacją opartą na wolumenach oraz założeniu utrzymania podwyższonych cen. W dostarczonym zestawieniu przyjęto saldo (eksport – import) około 11,0–12,0 mld USD w maju i 10,0–12,0 mld USD w czerwcu.

Przychody USA z eksportu paliw / autor: materiały autora
Przychody USA z eksportu paliw / autor: materiały autora

Przy wartości środkowej daje to około 41,8 mld USD przewagi wartości eksportu nad importem w okresie od marca do czerwca. Dla porównania, scenariusz bazowy, gdyby wojny nie było, zakładający łagodne zwiększanie styczniowego salda, przyniósłby w tym samym okresie około 11,8 mld USD. Różnica wyniosłaby hipotetycznie zatem około 30 mld USD. Czyli w teorii o tyle USA pozyskały więcej dolarów, niż by miały bez wojny.

To właśnie ta różnica jest najciekawsza analitycznie. Pokazuje skalę dodatkowej wartości handlowej, która pojawiła się po rozpoczęciu wojny i skoku cen energii. Nie można jej jednak opisać jako wojennego zysku USA. Wyższe ceny zwiększają przychody eksporterów, ale równocześnie podnoszą koszty paliw dla gospodarstw domowych, przewoźników, przemysłu i administracji.

Rachunek pokrywa koszt wojny tylko w pewnym sensie

Jeśli przyjąć 37,5 mld USD jako aktualny szacunek bezpośredniego kosztu wojny, łączna nadwyżka handlowa z marca–czerwca byłaby od niej wyższa o około 4,3 mld USD. Taki rachunek daje pokrycie kosztu na poziomie około 111 proc.

Inny punkt odniesienia daje mniej korzystny obraz. Sama nadwyżka ponad scenariusz bazowy, czyli około 30 mld USD, odpowiada mniej więcej 80 proc. szacowanego kosztu wojny. W obu przypadkach jest to porównanie wielkości brutto i agregatów gospodarczych. Nie oznacza, że eksport ropy sfinansował działania wojenne ani że budżet USA otrzymał równowartość tej nadwyżki.

Najważniejszy wniosek dotyczy jednak struktury korzyści. Zakłócenia dostaw przez cieśninę Ormuz zwiększyły popyt na amerykańską ropę i produkty rafineryjne, ale korzyści zostały rozłożone nierówno. Część trafiła do eksporterów i rafinerii, podczas gdy wyższe ceny przeniosły koszt kryzysu na konsumentów paliw. Dla USA oznacza to jednocześnie mocniejszą pozycję na rynku ropy i paliw jako dostawcy oraz potencjalnie większą presję inflacyjną w gospodarce i amerykańskiej i światowej.

Na dalszą ocenę tej tezy trzeba będzie jednak poczekać na oficjalne dane za maj i czerwiec. Dopiero wtedy będzie można sprawdzić, czy wysoki wolumen eksportu przełożył się na równie dużą nadwyżkę USA, bo to jest to, za co Stany Zjednoczone płacą. Płacą za uzyskanie dominacji na światowym rynku energii. Wojna kiedyś się skończy, koszty operacji spadną, ale udział w naftowym torcie prawdopodobnie pozostanie większy na długo.

Źródła: EIA, Weekly Petroleum Status Report, Monthly Energy Review i Petroleum Supply Monthly; Associated Press, 21 lipca 2026. Maj i czerwiec są estymacją opartą na wolumenach i założeniach cenowych. Różnice rzędu 0,01 mln baryłek dziennie wynikają z zaokrągleń. Dane EIA mogą podlegać rewizjom.

Daniel Kostecki, CMC Markets Polska

»» Odwiedź wgospodarce.pl na GOOGLE NEWS, aby codziennie śledzić aktualne informacje

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych