Analizy
Powyborcze osłabienie dolara wyraźnie pomaga dziś złotemu / autor: Pixabay
Powyborcze osłabienie dolara wyraźnie pomaga dziś złotemu / autor: Pixabay

Czas wyboru

Krzysztof Adamczak

Krzysztof Adamczak

analityk walutowy Walutomat.pl

  • Opublikowano: 4 listopada 2026, 15:05

  • Powiększ tekst

Najważniejsze wydarzenie polityczne roku jest już za nami. Demokraci przejęli kontrolę nad Kongresem, dolar traci, a inwestorzy próbują ocenić, czy powyborcza ulga okaże się trwalsza niż polityczny impas, który właśnie rozpoczyna się w Waszyngtonie.

Postawili na osiołka

Za nami najważniejsze wydarzenie polityczne tego roku i moment, na który inwestorzy czekali od wielu tygodni. Amerykanie wybrali nowy Kongres, a choć liczenie głosów w części okręgów nadal trwa, zasadniczy obraz jest już czytelny. Demokraci zdobyli większość zarówno w Izbie Reprezentantów, jak i w Senacie, odbierając Republikanom mandaty nawet w tak konserwatywnych stanach jak Teksas, Kansas czy Karolina Południowa. Skala zwycięstwa okazała się duża, ale sam kierunek zmiany nie był dla rynku większym zaskoczeniem. Donald Trump uznał wynik wyborów, pogratulował Demokratom i zapowiedział, że jest gotowy z nimi współpracować. W swoim stylu szybko jednak dodał, że nie traktuje porażki jako osobistego ciosu, a gdyby sam znalazł się na kartach wyborczych, Republikanie wygraliby zdecydowanie. Przypomniał też, że może wetować ustawy uchwalane przez nowy Kongres. Pierwszą reakcją rynku była umiarkowana fala ulgi. Dolar znalazł się na miesięcznym minimum, rentowność amerykańskich obligacji dziesięcioletnich spadła w okolice 4,93 proc., a EUR/USD podszedł pod 1,125$. Trudno jednak mówić o zwrocie o 180 stopni. Inwestorzy od dawna przygotowywali się na demokratyczne zwycięstwo, dlatego część politycznego ryzyka została uwzględniona w cenach jeszcze przed wyborami. Teraz, zamiast działać w otoczeniu niepewności dotyczącej samego wyniku, rynek będzie musiał nauczyć się funkcjonować w warunkach politycznego impasu.

Kłótnie czas zacząć

Nowy układ sił oznacza przede wszystkim dwa lata politycznego impasu. Demokraci będą mogli blokować nominacje i część inicjatyw administracji, prowadzić dochodzenia oraz wymuszać ustępstwa przy najważniejszych ustawach, ale ich własne projekty najczęściej rozbiją się o prezydenckie weto. Dla rynków nie musi to być jednoznacznie negatywne. Ograniczenie możliwości uruchamiania kolejnych kosztownych programów fiskalnych powinno zmniejszać presję na wzrost zadłużenia i rentowności obligacji, co teoretycznie działa na niekorzyść dolara. Jednocześnie Demokraci mogą mocniej naciskać na regulację projektów z obszaru sztucznej inteligencji, kryptowalut i rozbudowy centrów danych. Jeżeli przełoży się to na ograniczenie inwestycji technologicznych, inwestorzy zaczną kwestionować narrację o wyjątkowej sile amerykańskiej gospodarki. Nie oznacza to jednak spokojnych dwóch lat. Wrócą spory o finansowanie administracji oraz limit zadłużenia, a komisje Kongresu zapewnią regularny dopływ politycznych afer i przesłuchań. Trump zachowuje przy tym dużą swobodę w polityce handlowej i zagranicznej, dlatego może próbować odzyskać inicjatywę za pomocą nowych ceł albo zaostrzenia kursu wobec Iranu. Pierwszy scenariusz zwiększyłby niepewność w globalnym handlu, natomiast drugi podbiłby ceny ropy i popyt na bezpieczne aktywa. Dzisiejsze osłabienie dolara może być więc początkiem większej korekty, ale trudno uznać je za trwały trend, dopóki nie potwierdzą go spadek rentowności, słabsze dane gospodarcze i łagodniejsze oczekiwania wobec Fed.

Kropla uwagi dla Europy

Powyborcze osłabienie dolara wyraźnie pomaga dziś złotemu, choć reakcja nie jest jednakowa na wszystkich parach. USD/PLN spadł z porannych okolic 3,94 do około 3,915 zł, oddając blisko trzy grosze. Znacznie spokojniej zachowuje się EUR/PLN, który zniżkuje jedynie w okolice 4,40 zł. Pokazuje to, że dzisiejsza poprawa wynika przede wszystkim z globalnej przeceny amerykańskiej waluty, a nie z nagłego powrotu zaufania do złotego. W cieniu amerykańskich wyborów wciąż czekamy na decyzje w sprawie stóp procentowych w Polsce, jednak rynek jest pewien, że do żadnej zmiany kosztu pieniądza dziś nie dojdzie. W tle pojawiły się również istotne dane ze strefy euro. Inflacja wzrosła w październiku z 3,8 proc. do 4 proc., osiągając najwyższy poziom od trzech lat, co wzmacnia oczekiwania na grudniową podwyżkę stóp przez EBC. Jednocześnie indeks PMI pokazał osłabienie tempa wzrostu europejskiej gospodarki, dlatego obraz nie jest jednoznacznie korzystny dla euro. Po południu uwaga przeniesie się ponownie do Stanów Zjednoczonych. Rynek oczekuje, że raport ADP pokaże wzrost zatrudnienia o około 67–70 tys. wobec 90 tys. miesiąc wcześniej, natomiast usługowy ISM powinien utrzymać się w pobliżu 54,8 pkt. Słabsze wyniki mogłyby pogłębić spadek USD/PLN, natomiast kolejna pozytywna niespodzianka z amerykańskiej gospodarki szybko przypomniałaby inwestorom, że – po wyczerpaniu efektu pierwszych reakcji na wyniki wyborów – o kierunku dolara ponownie zdecydują Fed oraz napływające dane.

Krzysztof Adamczak, analityk walutowy Walutomat.pl

Przedstawione poglądy, oceny i wnioski są wyrazem osobistych poglądów autorów i nie mają charakteru rekomendacji autora do nabycia lub zbycia albo powstrzymania się od dokonania transakcji w odniesieniu do jakichkolwiek walut lub papierów wartościowych. Poglądy te jak i inne treści raportów nie stanowią „rekomendacji” lub „doradztwa” w rozumieniu ustawy z dnia 29 lipca 2005 o obrocie instrumentami finansowymi. Wyłączną odpowiedzialność za decyzje inwestycyjne, podjęte lub zaniechane na podstawie komentarza, raportu lub z wykorzystaniem wniosków w nim zawartych, ponosi inwestor.

»» Odwiedź wgospodarce.pl na GOOGLE NEWS, aby codziennie śledzić aktualne informacje

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych