Analizy
Wyceny ropy cały czas bujają się w rytm politycznych doniesień / autor: Pixabay
Wyceny ropy cały czas bujają się w rytm politycznych doniesień / autor: Pixabay

Ropa handluje nagłówkami

Krzysztof Adamczak

Krzysztof Adamczak

analityk walutowy Walutomat.pl

  • Opublikowano: 5 sierpnia 2026, 16:05

  • Powiększ tekst

Wyceny ropy cały czas bujają się w rytm politycznych doniesień. Europejskie PMI przynoszą kolejny powiew optymizmu. Z Azji dostajemy za to doniesienia z dwóch ważnych banków centralnych.

Fundamenty na bok

Rynek ropy pozostaje zakładnikiem politycznych nagłówków, które potrafią całkowicie zmienić nastroje w ciągu kilku godzin. We wtorek Brent stracił około 5 proc. i spadł poniżej 80 dolarów za baryłkę po tym jak Donald Trump poinformował o całodniowych i „bardzo dobrych” rozmowach z Iranem. Teheran nadal jednak zaprzecza, że formalne negocjacje w ogóle się rozpoczęły, a dzisiejszy atak Huti na saudyjski tankowiec w pobliżu portu Yanbu ponownie przypomniał inwestorom, że do zakończenia konfliktu wciąż daleka droga. Brent odbija więc o około 1,9 proc., wracając w okolice 80,9 dolara. Problem polega na tym, że rynek nie wycenia już najbardziej prawdopodobnego scenariusza, lecz reaguje niemal mechanicznie na każdą kolejną wypowiedź lub informację o ataku. Dla rynku walutowego oznacza to równie gwałtowne zmiany oczekiwań. Tańsza ropa zmniejsza presję inflacyjną, obniża rentowności obligacji i osłabia dolara, ale jeden incydent wystarcza, aby błyskawicznie odwrócić ten układ. W takich warunkach złoty może korzystać z chwilowego wzrostu apetytu na ryzyko, pozostaje jednak wyjątkowo podatny na ponowne pogorszenie nastrojów na światowych rynkach finansowych.

Wreszcie oznaki ożywienia

Nieco spokojniejszy, ale zdecydowanie bardziej optymistyczny sygnał napłynął dziś ze strefy euro. Zbiorczy indeks PMI wzrósł w lipcu do 52 pkt, wskazując na pierwsze rozszerzenie aktywności gospodarczej od marca. Motorem poprawy były przede wszystkim usługi, dla których wskaźnik osiągnął pięciomiesięczne maksimum na poziomie 51,7 pkt. Co ważne, nowe zamówienia rosły najszybciej od listopada, a zatrudnienie ustabilizowało się po sześciu miesiącach spadków. Ożywienie pozostaje jednak nierówne. Dobrze radzą sobie Hiszpania, Włochy i Niemcy, podczas gdy francuska gospodarka nadal znajduje się poniżej granicy oddzielającej wzrost od kurczenia się aktywności. Presja cenowa wprawdzie osłabła, lecz nadal pozostaje wyższa niż wynikałoby z historycznych norm. Dla EBC raport jest jednocześnie dobrą wiadomością i potencjalnym problemem. Mocniejsza koniunktura zmniejsza obawy o recesję, ale przy lipcowej inflacji wynoszącej 2,9 proc. daje również więcej przestrzeni do dalszego zacieśniania polityki. Rynek może więc mocniej wyceniać wrześniową podwyżkę stóp procentowych. Taki scenariusz powinien wspierać euro, choć skala jego umocnienia będzie zależała od tego, czy poprawa popytu okaże się trwała oraz od tego, jak zachowa się Fed.

Azjatycki kontrast

Najciekawszy rozdźwięk w polityce pieniężnej widać dziś w Azji. Protokół z czerwcowego posiedzenia Banku Japonii pokazał, że podwyżka stóp do 1 proc., czyli najwyższego poziomu od 31 lat, może być jedynie kolejnym etapem normalizacji. Część członków zwracała uwagę na rosnącą presję cenową wynikającą ze słabego jena, kosztów energii i napiętego rynku pracy, opowiadając się za szybszym zbliżaniem stóp do poziomu neutralnego. Po ostatnich interwencjach walutowych rynek coraz wyraźniej zakłada więc, że kolejnym narzędziem obrony jena będzie wrześniowa podwyżka. Zupełnie inną drogę wybrał dziś Bank Rezerw Indii, który jednogłośnie pozostawił stopę repo na poziomie 5,25 proc., utrzymując przy tym neutralne nastawienie w polityce pieniężnej. RBI podniósł prognozę wzrostu gospodarczego do 6,7 proc., ale chce poczekać, aż wpływ cen ropy na inflację stanie się bardziej czytelny. Rupia osiągnęła najwyższe zamknięcie od miesiąca, choć zawdzięcza to przede wszystkim ostatniemu spadkowi cen surowca i silnemu napływowi kapitału. Obie waluty korzystają zatem z poprawy warunków zewnętrznych, ale tylko jen otrzymuje dziś dodatkowe wsparcie ze strony coraz bardziej jastrzębiego banku centralnego. 

W tych warunkach złoty radzi sobie raczej średnio. W stosunku do dolara udaje się zachować jeszcze stabilność, jednak poranne godziny przyniosły ruch w górę na wykresie EURPLN. Jeszcze wczoraj mogliśmy cieszyć się z zejścia poniżej 4,30 zł, dziś jednak ten ruch został zanegowany, a kurs podszedł pod 4,31 zł. W istotnym miejscu znalazł się EURUSD, który testuje maksimum z poniedziałku. Trwałe pokonanie okolic 1,155$ otworzy drogę do jeszcze słabszego dolara. 

Krzysztof Adamczak, analityk walutowy Walutomat.pl

Przedstawione poglądy, oceny i wnioski są wyrazem osobistych poglądów autorów i nie mają charakteru rekomendacji autora do nabycia lub zbycia albo powstrzymania się od dokonania transakcji w odniesieniu do jakichkolwiek walut lub papierów wartościowych. Poglądy te jak i inne treści raportów nie stanowią „rekomendacji” lub „doradztwa” w rozumieniu ustawy z dnia 29 lipca 2005 o obrocie instrumentami finansowymi. Wyłączną odpowiedzialność za decyzje inwestycyjne, podjęte lub zaniechane na podstawie komentarza, raportu lub z wykorzystaniem wniosków w nim zawartych, ponosi inwestor.

»» Odwiedź wgospodarce.pl na GOOGLE NEWS, aby codziennie śledzić aktualne informacje

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych