Informacje

Słabsze wyniki przemysłu były efektem świąt i mniejszej liczby dni roboczych w kwietniu

B R

  • 19 maja 2017
  • 17:00
  • 1
  • Tagi: budownictwo ceny finanse GUS produkcja sprzedaż
  • Powiększ tekst

W ostatnich miesiącach w danych z przemysłu uwidocznił się wyraźny wpływ układu kalendarza, a zwłaszcza terminu Świąt Wielkanocnych i towarzyszących im urlopów. W efekcie dynamika produkcji przemysłowej spowolniła w kwietniu – w ujęciu rocznym - do poziomu minus 0,6 proc. z 11,1 proc. w marcu – ocenia Piotr Dmitrowski, analityk BGK.

Kolejny miesiąc przyniesie zapewne ponowne przyspieszenie tempa wzrostu produkcji. Trzeba podkreślić, że wskaźniki wyprzedzające koniunktury (GUS-owski SI, czy PMI) zgodnie sygnalizują silne wzrosty w przemyśle, do czego przyczynia się nie tylko popyt wewnętrzny, lecz także coraz lepsze wyniki w strefie euro. Uważamy, że o ile nie nastąpi globalne osłabienie koniunktury (czynnikiem ryzyka jest kondycja chińskiego przemysłu), to druga połowa roku może okazać się jednym z najlepszych okresów w krajowym sektorze przemysłowym w ostatniej dekadzie - komentuje Dmitrowski.

Według Pawła Radwańskiego, głównego ekonomisty Raiffeisen Polbank, wynik produkcji przemysłowej - mimo układu kalendarza - jest gorszy niż przewidywano, a wyższa dynamika - po wyeliminowaniu czynników sezonowych – wskazuje na stabilizację na poziomach z ostatnich miesięcy.

Rozczarowaniem są dane o produkcji przemysłowej, która spadła aż o 0,6 proc. r/r wobec wzrostu o 11,1 proc. w marcu. To wynik znacznie gorszy niż można było zakładać nawet po uwzględnieniu niekorzystnego w kwietniu układu kalendarza. Po wyeliminowaniu czynników sezonowych dynamika produkcji była wprawdzie wyższa i sięgnęła 4,0 proc. r/r, jednak oznacza to zaledwie stabilizację na poziomach zbliżonych do ostatnich miesięcy. Na tym tle dobrze wyróżnia się produkcja budowlana, która wzrosła o tylko 4,3 proc. r/r, a po wyeliminowaniu czynników sezonowych wzrost sięgnął 9,2 proc. - komentuje Radwański.

Również ekonomiści BZWBK gwałtowne wyhamowanie dynamiki produkcji upatrują w efekcie liczby dni roboczych. Kwiecień był o 2 dni robocze krótszy.

Dane oczyszczone z tego typu zaburzeń pokazały wzrost o 4,0 proc. r/r – czyli dużo mniejszy niż w marcu (+8,1 proc. r/r), ale zbliżony do dynamiki ze stycznia i lutego. Choć proeksportowe sektory produkcji tym razem wypadły pokazały spadki, to wobec braku sygnałów pogorszenia koniunktury w strefie euro należy zakładać, że mamy do czynienia z chwilową słabością w tych danych – napisali w swoim komentarzu.

Analitycy BOŚ podkreślają, że na pozytywne rezultaty marca wpłynęła właśnie liczba dni roboczych

Wyniki produkcji oczyszczonej z wahań sezonowych wskazują na dużo mniejszą różnicę dynamik pomiędzy tymi miesiącami. Ponadto fakt odmiennego układu kalendarzowego Świąt Wielkanocnych mógł dodatkowo, poprzez efekt urlopów, podbijać efekty stricte dni roboczych – napisali w komentarzu ekonomiści BOŚ.

Dodają przy tym, że w ujęciu miesięcznych „dynamik” - oczyszczonych z sezonowości - możemy nadal wskazywać na solidny wzrost produkcji przemysłowej, nieznacznie tylko niższy niż po marcu.

Natomiast w przypadku produkcji budowlano-montażowej wciąż możemy mówić o coraz silniejszym ożywieniu aktywności w sektorze. Najprawdopodobniej ma to związek z ożywieniem inwestycji publicznych, na co wskazują dane dot. wydatków inwestycyjnych SFP oraz struktura danych dot. produkcji budowlano-montażowej (wyraźnie lepsze wyniki produkcji w firmach zajmujących się głównie budową obiektów inżynierii lądowej i wodnej) – komentują analitycy BOŚ.

Dmitrowski określa osłabienie rocznej dynamiki produkcji budowlano-montażowej - z 17,2 proc. w marcu do 4,3 proc. w kwietniu – jako „normalizację wyników”.

Odnotować można także normalizację wyników produkcji budowlano-montażowej – osłabienie rocznej dynamiki do 4,3 proc. z 17,2 proc. (mediana prognoz zakładała 6,8 proc. rdr). Jeszcze nie tak dawno wyniki budownictwa straszyły głębokimi spadkami. Dzisiejsze dane pokazują, że ten okres należy do przeszłości. Natomiast perspektywy wzrostu są bardzo dobre. Spodziewamy się, że szybko nastąpi powrót rocznych wzrostów do dwucyfrowych poziomów nie tylko ze względu na większe ożywienie w inwestycjach publicznych, lecz także ze względu na niższe bazy odniesienia sprzed roku - komentuje Piotr Dmitrowski, analityk BGK.

Jak oceniają analitycy BZWBK oczyszczone dane produkcji budowlano-montażowej pokazały wzrost prawie tak solidny jak w marcu i skupiony na sektorach kojarzonych z inwestycjami publicznymi.

GUS poinformował także, że według wstępnych danych w kwietniu 2017 r. ceny produkcji sprzedanej przemysłu były wyższe o 4,3 proc. w porównaniu z kwietniem 2016 r.

Osłabieniu wzrostu w przemyśle (wywołanemu efektami kalendarza) towarzyszy nieco niższy poziom inflacji cen producentów. Roczny indeks PPI obniżył się do 4,3 proc. z 4,8 proc. w marcu po korekcie (mediana prognoz zakładała 4,5 proc.). Tu oddziałują przede wszystkim ceny paliw, których dynamika osłabła w ubiegłym miesiącu. Uważamy, że choć impuls związany z cenami paliw będzie słabł, to jednak inflacja producentów może wciąż pozostawać relatywnie silna, ze względu na dobrą globalną koniunkturę w sektorze, co nie pozostanie bez wpływu na wzrost cen konsumpcyjnych - komentuje Dmitrowski.

Radwański zwraca uwagę na to, że wzrost sprzedaży detalicznej był w kwietniu mniej podatny na efekty kalendarza. GUS informował, że wzrosła ona o 8,1 proc. Realny wzrost sprzedaży detalicznej wyniósł 6,7 proc. (wobec wzrostu o 7,9 proc. przed miesiącem oraz o 5,5 proc. w kwietniu 2016 r.).

Wyniki te pasują do wysokich poziomów wskaźników koniunktury gospodarstw domowych. Jednocześnie też dobrze korespondują z wczorajszymi odczytami z krajowego rynku pracy – silny wzrost realnego funduszu płac napędza wydatki konsumpcyjne. Ponadto oddziałują efekty polityki fiskalnej (500 plus). Zważywszy na dobre perspektywy rynku pracy, przynajmniej do stopniowego wygasania efektów programu 500 plus szybki wzrost konsumpcji pozostanie niezagrożony – komentuje Piotr Dmitrowski, analityk BGK.

Analitycy BZWBK oceniają, że dochody gospodarstw domowych wciąż rosną w wysokim tempie, co pozwala spodziewać się dobrych odczytów w kolejnych miesiącach.

Przy nadal dobrych danych z rynku pracy nie uważamy jednak, aby fundamenty do wzrostu popytu konsumpcyjnego ulegały pogorszeniu - ocenia Radwański.

Jego zdaniem stopniowe wygasanie statystycznych efektów programu 500+ może stopniowo obniżać roczne dynamiki sprzedaży, co mogło miało miejsce już w kwietniu. Jak dodaje, głównym wnioskiem z dzisiejszych danych jest kontynuacja poprawy koniunktury w inwestycjach przy pierwszych sygnałach spowalniania rocznej dynamiki konsumpcji.

Wpisuje się to w nasz scenariusz na ten rok, w którym wzrost PKB stopniowo będzie coraz bardziej oparty na inwestycjach kosztem spożycia gospodarstw domowych - ocenia Paweł Radwański, główny ekonomista Raiffeisen Polbank.

Ekonomiści BOŚ spodziewają się spadku dynamiki PKB w II kw. tego roku.

Choć czynnik liczby dni roboczych będzie ponownie podbijał wyniki produkcji majowej, to nie sądzimy, aby te wyniki mogły okazać się tak dobre jak dane za marzec. Te efekty oraz wyraźne przesunięcia w zakresie ścieżki dochodów (odmienne niż przed rokiem terminy wypłat dopłat bezpośrednich dla rolników) są przesłanką oczekiwanego przez nas spadku dynamiki PKB w II kw. poniżej 4,0 proc. r/r., pomimo utrzymującej się korzystnej sytuacji cyklicznej – piszą w swoim komentarzu.

W swoich prognozach zakładają wyhamowanie wzrostu dynamiki sprzedaży od II kw. z uwagi na wyhamowanie dynamiki dochodów (głównie w związku z silnym przesunięciem dochodów rolników, ograniczeniem dalszego wzrostu dynamiki dochodów z tytułu świadczeń społecznych oraz rosnącą inflacją).

W II poł. br. oczekujemy silniejszego spadku dynamiki sprzedaży detalicznej z uwagi na dużo wyższe bazy odniesienia, w tym dynamiczne przyspieszenie dynamiki sprzedaży paliw (efekt związany ze zmianą przepisów podatkowych i z ograniczeniem szarej strefy) – komentują ekonomiści BOŚ.

Komentarze