Opinie

Powoływanie się przez banki na 47 mld zł strat przy przewalutowaniu kredytów CHF jest nadużyciem

Barbara Garlacz

Barbara Garlacz

Radca Prawny w kancelarii Harvest Legal House, specjalizującej się w prawie rynków kapitałowych i finansowych

  • 11 lutego 2016
  • 14:03
  • 41
  • Tagi: bank hipoteczny banki bankier bank komercyjny bankowość detaliczna bankructwo bankster biznes CHF finanse frankowicze frank szwajcarski hipoteka KNF Komisja Nadzoru Finansowego kredyt kredyt hipoteczny kredyty we frankach szwajcarskich LIBOR ludzie prawo WIBOR
  • Powiększ tekst

Kredyty CHF – banki udzielały kredyty oparte na LIBOR, a zabezpieczały je CIRS-ami gwarantującymi im stopę procentową WIBOR. To może podważać tezę o ważności klauzul indeksacyjnych!

W znacznej części kredytów frankowych – uznawanych przez banki za indeksowane – kapitał był wypłacany w złotówkach, a środki pochodziły z depozytów złotówkowych ze stopą procentową WIBOR. Frankowicze w umowach z bankami mają zapis o oprocentowaniu opartym o LIBOR, co banki uznają za koronny argument przekonujący o walutowym charakterze tych kredytów.

Tymczasem analiza sprawozdań finansowych banków wskazuje, że te kredyty banki powiązały z transakcjami CIRS gwarantującymi bankom stawkę WIBOR. Zatem nie może być mowy o tym, że taki kredyt jest w walucie obcej, lecz powinien być traktowany jako kredyt w PLN. Powiązanie kredytów denominowanych z konkretnymi umowami zabezpieczającym – CIRS – dowodzi, że bank uzyskiwał realne oprocentowanie w wysokości WIBOR.

Jednocześnie, bank w ten sposób równoważył koszty odsetkowe (WIBOR płacony od depozytów w PLN finansujących kredyty indeksowane) oraz przychody odsetkowe od kredytów indeksowanych. Powoływanie się przy tym przez banki na 47 mld zł możliwych strat w przypadku przewalutowania kredytów CHF jest nadużyciem. Gdyż w pierwszej kolejności należałoby ustalić ile banki już zarobiły na transakcjach CIRS i ich wycenie, a także na różnicach kursowych i to nie tylko tych powstających w toku spłaty kredytów (spread), ale także tych powstających już przy początkowej wycenie tych kredytów w sprawozdaniach finansowych banków, a ponadto na wynikających ze sprawozdań prowizjach za sprzedaż produktów ubezpieczeniowych.**

KNF oraz audytorzy powinni się przyjrzeć sprawozdaniom finansowym banków za przeszłe lata i ustalić, na jakiej podstawie i czy słusznie banki przyjęły, że kredyty indeksowane do walut obcych są kredytami walutowymi. Przykładowo ze sprawozdania finansowego Banku Millennium wynika, że w zamian za udostępnione frankowiczom złotówki, bank otrzymywał od frankowiczów stawkę LIBOR, a pozostałą część uzupełniającą do wysokości stawki WIBOR generował na transakcjach CIRS i wynik z tych transakcji prezentował w przychodach z tytułu odsetek. Co więcej, bank już w 2006 roku dokonał formalnego powiązania w sensie rachunkowym kredytów indeksowanych z transakcjami CIRS z uwagi na fakt, że jego zdaniem takie powiązanie należycie przedstawia skutki ekonomiczne w obszarze przychodów i kosztów odsetkowych banku.

Może to oznaczać, że skoro banki otrzymywały rzeczywistą stawkę WIBOR za kredyty indeksowane do waluty CHF, to nie ma podstaw do tego, aby frankowicze dopłacali bankom do oprocentowania w przypadku przewalutowania kredytów po kursie obcym. Komisja Nadzoru Finansowego powinna zatem nie tylko zbadać jak będą wyglądały straty banków, ale przede wszystkim czy i w jakim zakresie straty te mogą zostać pokryte w ramach transakcji zabezpieczających stosowanych przez banki oraz ile banki już zarobiły na CIRS-ach – w związku z zastosowaniem CIRSów do zabezpieczenia kredytów indeksowanych. KNF powinna zwrócić uwagę czy banki słusznie przyjęły, że kredyty te należy ujmować w sprawozdaniach finansowych banków właśnie jako kredyty walutowe. Takie przedstawienie problemu powinno wpłynąć na ocenę sądów co do walutowego charakteru kredytów z uwagi na stosowaną w umowach stawkę LIBOR, bo pokazuje, że w istocie rzeczywiste wynagrodzenie banków za te kredyty było co najmniej równowartością stawki WIBOR.

Komentarze