Przemysłowy biznes na grzybobraniu
W lasach na południu kraju trwa bezprecedensowy zbiór runa leśnego na skalę przemysłową. Dziesiątki zagranicznych pracowników, chłodnie i precyzyjna logistyka: tak wygląda biznes, który legalnie eksploatuje polską przyrodę. Choć na zachodzie Europy za podobny proceder grożą tysiące euro kar, w Polsce państwo nie pobiera z tego tytułu ani grosza - pisze portal wPolsce24.tv.
Sceny rozgrywające się w lasach Beskidu Niskiego (zwłaszcza w rejonach Dukli i Rymanowa) bardziej przypominają zorganizowaną operację logistyczną niż jesienne hobby.
Przemysłowy zbiór pod płaszczykiem spaceru po lesie
Zorganizowane grupy z Rumunii operują według stałego harmonogramu: kilkudziesięciu zbieraczy o świcie rusza tyralierą przez las, przeczesując runo centymetr po centymetrze. Zbiory są natychmiast selekcjonowane, pakowane w drewniane skrzynki i ładowane do samochodów dostawczych.
Towar nie trafia jednak na lokalne bazarki. Głównym celem są rynki Europy Zachodniej, przede wszystkim Niemcy i Francja, gdzie popyt na świeże borowiki gwarantuje gigantyczne marże. Dla organizatorów procederu to czysty zysk przy minimalnych kosztach operacyjnych
Luka w prawie
Dlaczego zorganizowane grupy wybierają właśnie Polskę? Odpowiedź tkwi w unikatowej w skali Europy konstrukcji przepisów. Zgodnie z ustawą o lasach, zbieranie grzybów i jagód w lasach państwowych jest całkowicie darmowe i nielimitowane, o ile zbiór nie dotyczy gatunków chronionych i nie odbywa się na terenie rezerwatów czy parków narodowych. Prawo unijne nakazuje z kolei traktować obywateli innych państw członkowskich na równi z Polakami.
Tymczasem tuż za zachodnią granicą obowiązują zupełnie inne reguły gry:
►Niemcy: Tamtejsze prawo ochrony przyrody drastycznie ogranicza zbiór dziko rosnących grzybów (zazwyczaj do 1–2 kg dziennie na osobę). Złamanie tych zasad kończy się konfiskatą całego „urobku” oraz mandatami sięgającymi od kilkuset do nawet kilkunastu tysięcy euro.
►Włochy i Austria: Zbieranie runa wymaga wykupienia imiennych pozwoleń (często z limitem dni i godzin), a zbiór na cele handlowe bez specjalistycznej koncesji jest bezwzględnie ścigany.
W efekcie polskie lasy stały się dla zagranicznych pośredników darmową bazą surowcową, której nikt nie reglamentuje.
Bezradność służb
Leśnicy i policjanci, którzy na co dzień patrolują tereny Beskidu Niskiego, mają ograniczone pole manewru. Jak podkreśla Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Krośnie, choć krążące w sieci plotki o napadach na miejscowych grzybiarzy okazały się całkowicie bezpodstawne, to leśnicy nie mają podstaw prawnych, by zakazać zbieraczom wynoszenia grzybów z lasu.
Funkcjonariuszom Straży Leśnej pozostaje jedynie egzekwowanie przepisów porządkowych. Kary nakładane są wyłącznie za nielegalny wjazd pojazdami do lasu oraz zaśmiecanie terenu.
»» O biznesie na grzybobraniu czytaj na portalu wPolsce24.tv w publikacji Eldorado w polskich lasach! Zagraniczny biznes zarabia miliony. Wyożą tony grzybów
Oprac. sek
»» Odwiedź wgospodarce.pl na GOOGLE NEWS, aby codziennie śledzić aktualne informacje
»» O bieżących wydarzeniach w gospodarce i finansach czytaj tutaj:
Musk inwestuje w TVN. Przełomowa kwota
6938,92 zł emerytury bez przepracowanego dnia. Oto, co trzeba zrobić
„Orlen potrafi wszystko zarżnąć”. Obajtek komentuje plany Saudi Aramco
»»Wstrząs w ekipie rządzącej – oglądaj „Piątkę wGospodarce” w telewizji wPolsce24
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.