Informacje

fot. www.freeimages.com
fot. www.freeimages.com

Biznesowy przyjaciel Putina wywołał w Rosji falę protestów opłatami dla tirów. Ponowna interwencja polskiego rządu

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • Opublikowano: 17 listopada 2015, 20:42

    Aktualizacja: 17 listopada 2015, 20:43

  • Powiększ tekst

Resort infrastruktury ponownie interweniował w sprawie problemów polskich kierowców w związku z wprowadzonymi w Federacji Rosyjskiej opłatami dla przewoźników. Polscy kierowcy mają problemy z systemem naliczającym opłaty. Opłaty obowiązują od 15 listopada br. O tej pory nie ustają protesty tamtejszych przewoźników przeciwko nowej opłacie za przejazd autostradami ciężarówek o masie powyżej 12 ton

Do obliczania wysokości opłat służy specjalny system, który pobiera opłaty od ciężarówek o masie całkowitej ponad 12 ton za przejazdy po 50 tysiącach dróg krajowych w Rosji. System działa w technologii GPS, zliczającej przejechane kilometry.

Zgodnie z rosyjskimi przepisami przewoźnik powinien zarejestrować się w systemie "PLATON" (od rosyjskiego "(o)płata za tonę") a następnie wpłacić środki finansowe za przejazd. Pieniądze zostaną wpłacone na rachunek rozliczeniowy, który "otwiera się" w systemie równolegle z rejestracją przewoźnika. Kirowca musi mieć z sobą wydruk potwierdzenia wpłaty.

Prezes Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników w Polsce Jan Buczek powiedział PAP, że system, który ma naliczać opłaty działa wadliwie. "Rosjanie w ogóle nie przygotowali się do wprowadzenie tego sytemu nie został on sprawdzony i przetestowany. I teraz są problemy" - podkreślił Buczek.

"Przewoźnicy mają problemy z rejestracją w systemie, a jeśli im się już to uda, powstaje problem z wydrukowaniem potwierdzenia wniesienia opłaty. Cześć terminali płatniczych nie działa, albo ma problemy z funkcjonowaniem. Polscy kierowcy nie wiedzą, co mają robić, bo może dojść do takiej sytuacji, że mimo opłacenia przejazdu, kierowców będą czekać kłopoty" - dodał.

Jak poinformowało PAP biuro prasowe resortu infrastruktury w poniedziałek (16 listopada) ponowiono w tej sprawie interwencję w Ministerstwie Transportu Federacji Rosyjskiej. Pierwszy raz resort interweniował w rosyjskim Ministerstwie Transportu w ubiegłym tygodniu i nie doczekał się odpowiedzi.

Kłopoty polskich kierowców to część problemu z nowym systemem opłat. Najbardziej energicznie protestują przeciwko niemu sami rosyjscy kierowcy ciężarówek i firmy przewozowe. Protestujący nie godzą się z nowymi opłatami, gdyż - jak ostrzegł jeden z organizatorów blokady w Petersburgu, lider związku zawodowego transportowców, Aleksandr Kotow - "mogą one zrujnować drobnych przewoźników", a "ich miejsce zajmą wielkie firmy, które będą mogły sobie pozwolić na uiszczanie opłat".

Kotow zapowiedział, że jeśli postulaty kierowców tirów nie zostaną wysłuchane, zaostrzą protest. "Będziemy blokować drogi" - dodał. Jedną z rozważanych form protestu jest zajmowanie przez tiry dwóch pasów głównych arterii przy maksymalnie rozwijanej prędkości 10 km na godzinę.

"W ciągu roku prywatna ciężarówka przejeżdża łącznie od 100 do 200 tys. kilometrów" – powiedział reporterom pisma "Sowierszenno Siekretno" Władimir Bałagułow właściciel czterech tirów. "Jeśli mam zamówienie na przewóz do Czelabińska albo za Ural, mogę zarobić maksymalnie od 60 tys. do 70 tys. rubli. Całą trasę tam i z powrotem daje się pokonać w ciągu tygodnia. Uiszczanie nowych opłat sprawi, iż jego działalność przestanie być opłacalna" - wyliczył.

W artykule opublikowanym we wtorek na stronie internetowej pisma "Sowierszenno siekretno" zaznaczono, że decyzja władz zaalarmowała dwumilionową rzeszę przewoźników w Rosji. "Są oni najlepiej zorganizowanym segmentem pracowniczym" - czytamy w artykule. "To są krzepcy, zahartowani mężczyźni, którzy wiedzą, co znaczy zmieniać opony przy czterdziestostopniowym mrozie albo bronić się przed bandytami" - piszą autorzy artykułu.

System elektronicznego monitoringu nosi oficjalną nazwę "Platon". Przewoźnicy ochrzcili go jednak ironicznym mianem "myto Rotenberga", od nazwiska jednego z udziałowców spółki "RT-Inwiest Transportnyje sistiemy".

Według danych opublikowanych na biznesowym portalu SPARK (System Profesjonalnej Analizy Rynków i Kompanii) jej akcje należą po połowie do Igora Rotenberga oraz biznesmena Andrieja Szypiełowa. Igor Rotenberg jest synem miliardera Arkadija Rotenberga, wieloletniego bliskiego przyjaciela Władimira Putina i jego partnera sparingowego w judo.

"RT-Inwiest Transportnyje sistiemy" dysponują kapitałem 29 mld rubli (441,6 mln dolarów), z czego 27 mld pochodzi z kredytu udzielonego Rotenbergowi przez państwowy "Gazprombank". Firma planuje przekazać bezpłatnie przewoźnikom 2 mln liczników powiązanych z system nawigacji GPS dla kontroli kilometrażu. Według obliczeń związku zawodowego transportowców wydano do tej pory około 300 tys. liczników.

Rejestracja przewoźników do systemu miała rozpocząć się w poniedziałek, jednak w związku z atakiem hakerskim na portal platon.ru, wystartowała dopiero we wtorek. W obliczu wcześniejszych protestów rząd zmniejszył pierwotnie planowaną opłatę z 3,73 rubla za kilometr do 3,06 rubla.

W wypadku naruszenia przepisów mandat za pierwszą ciężarówkę należącą do danego przewoźnika miał wynosić 400 tys. rubli (ponad 6 tys. dolarów), a za następną - milion rubli (tj. 15,2 tys dolarów). W wtorek ogłoszono, że nakładanie kar rozpocznie się od 1 maja 2016 roku.

PAP, sek

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych