Opinie

www.sxc.hu
www.sxc.hu

Kara śmierci - tak. Resocjalizacja - nie

Przemysław Rudź

Przemysław Rudź

Wiecznie walczący o kapitalizm libertarianin, wyznawca wolności indywidualnej, nienawidzący rządu i podatków.

  • Opublikowano: 10 lutego 2014, 14:45

  • 1
  • Powiększ tekst

Gdybym był politykiem musiałbym wziąć sobie do serca słowa premiera Donalda Tuska, żebym na życiu pomordowanych przez Trynkiewicza dzieci nie zbijał politycznego kapitału. Będąc tylko komentatorem zastanej rzeczywistości nie czuję się jednak adresatem tego idiotycznego apelu.

Postępowe media z przerażeniem opowiadają, co to będzie, gdy zwyrodnialcy skazani na karę śmierci w latach 80-tych ubiegłego wieku, a którym stryczek zamieniono na 25 lat pozbawienia wolności, niebawem wyjdą na wolność. Jeden z tychże delikwentów już ponoć maluje obrazki nagich chłopców z wiele mówiącymi dopiskami: "zaraz", "już niebawem", "już niedługo".

O co chodzi, chyba nawet średnio rozwinięty pawian jest w stanie się domyśleć. Podobne reakcje wykazuje reszta skazanych, którzy pojęcie resocjalizacji mają głęboko w de, czyniąc z niej nic innego jak tylko bełkot dla kilku zaangażowanych intelektualistów. Oni wyjdą z więzienia i będą dalej polować na kolejne ofiary. Można powiedzieć, że macie zatem to, czego chcieliście! Wy, którzy w swojej postępowej demagogii o prawach człowieka, gdzie kata stawia się ponad ofiarę, stwierdziliście, że takim osobom trzeba wyjść naprzeciw, nie karać ich ostatecznie i nieodwracalnie, dać im szansę na zmianę. Kiedyś, gdy wiosce zagrażała dzika bestia, mężczyźni zbierali się do kupy, zasadzali na nią i wysyłali do piekła, gdzie jej miejsce. Dzisiaj o takiej ludzkiej bestii należy mówić w kontekście błędów wychowawczych, wpływie środowiska, które uformowało przyszłego bandytę. Przypomina mi się zasłyszana gdzieś historia z pewnego procesu wielokrotnego mordercy, w trakcie którego obrona usiłowała winę za jego uczynki zrzucić na społeczeństwo, w których ów się wychował. Tok myślenia adwokata można było sprowadzić do stwierdzenia, że tam gdzie się morderca wychowywał przestępstwa i zbrodnie były na porządku dziennym, zatem to wina tejże społeczności, że wydała na świat potwora. Sędzia w sentencji skazującej podsądnego powiedział, że środowisko z którego on się z kolei wywodzi nie tolerowało nigdy przestępstwa, mordów i rozbojów, więc to one jest winne temu, że skazuje drania na karę śmierci. Ale wróćmy do teraźniejszości. Za około miesiąc zaczną się zwolnienia z więzień pierwszych skazańców. Słychać głośne nawoływania, że jak to, dlaczego ich wypuszczać na wolność, przecież oni będą dalej zabijać. Tak! Otóż to, będą zabijać, ale zgodnie z prawem oni niebawem powinni stać się wolnymi ludźmi! Odsiedzieli swoje ku uciesze ich postępowych wybawicieli, a teraz ci wybawiciele i ich starannie wyedukowani następcy pieją w mediach, żeby coś z tym fantem zrobić, że nie można ich wypuścić, że trzeba zmienić prawo, wydać ustawę. I tu pojawia się kolejny element układanki, do którego zresztą zdążyliśmy się przyzwyczaić. Jest nim gwałcenie podstawowej i naczelnej zasady normalnego państwa, mówiącej że prawo nie działa wstecz. Ale oczywiście materia prawna i jej klasyczne rozumienie jest dla lewaków kulką plasteliny, którą można swobodnie formować bez zresztą obawy jakiekolwiek konsekwencje. Wszak społeczeństwo to dla nich króliki doświadczalne, na których można prowadzić swoje oświecone eksperymenty. Zatem przygotujmy się na to, że najprawdopodobniej prawo znowu zadziała wstecz i jakoś się cudownie ocalonych od szafotu upchnie w zamkniętych zakładach, gdzie dokończą swego plugawego żywota. Co prawda stanie się tak na szczęście, bo nie wyobrażam sobie sytuacji w której mogliby oni wrócić do swojego przerażającego procederu. Niech zatem zostaną zamknięci na cztery spusty.

Zwracam tylko uwagę w jakiej paranoi żyjemy i czym się nas karmi w mediach. Na koniec przywołam słowa pewnego filozofa, którego poglądy stoją mocno w sprzeczności do popularnej i obowiązującej doktryny, głoszącej że "każdy człowiek jest wartością". Wg profesora, to nie człowiek jest wartością, ale jego CZŁOWIECZEŃSTWO. Implikuje to bardzo ważne wnioski, które z człekokształtnych kreatur, które jak zwyrodnialcy o których wyżej mowa, wyzbyte są najbardziej elementarnych cech człowieczeństwa, czynią nie ludzi ale bestie. Bestie, które jeśli atakują, trzeba bezlitośnie ze społeczeństwa usuwać. Od tego była kiedyś kara śmierci, dziś mamy resocjalizację, psychologów więziennych, współczucie i wygodne cele. Dla niektórych zresztą i ten standard wydaje się zbyt skromny. Oto bowiem niejaki Anders Breivik, morderca kilkudziesięciu osób, błysnął jakiś czas temu w mediach stwierdzeniem, że odbywa karę w nieludzkich warunkach, że nie poradzi sobie, że oni wszyscy chcą żeby się powiesił. Warunki w jakich mieszka są marzeniem niejednego wolnego mieszkańca naszego kraju, który z trudem zachowuje godność w czasach pogardy dla jego życiowych aspiracji. Truizmem, ale wartym powtórzenia, jest przygnębiająca statystyka kosztu utrzymania więźnia w rodzimych placówkach penitencjarnych, który wynosi ponad 80 pln dziennie! Za taką kwotę przystosowany do survivalu rodzimy emeryt potrafi przeżyć tydzień żywiąc się chlebem, smalcem i ziemniakami z sosem z torebki. Tyle oferuje mu ojczyzna za 40 lat uczciwej pracy bez rozbojów, kradzieży i mordowania sąsiadów. Tyle oferuje mu premier, który w tych co widzą drastyczną sprzeczność pomiędzy losem kata i ofiar, i starają się to publicznie artykułować, widzi demagogów, żerujących na życiu zamordowanych...

Wiadomości Google

Kliknij Obserwuj i bądź na bieżąco!

Powiązane tematy

Komentarze