Opinie

Fot.Internet/pis.org.pl
Fot.Internet/pis.org.pl

Jeśli Kaczyński i PiS nie zmienią swojego wizerunku to wybory wygrają, ale je przegrają

zz zz

  • Opublikowano: 14 lipca 2014, 10:11

  • 26
  • Powiększ tekst

Jarosław Kaczyński jak mało kto na polskiej scenie politycznej potrafił przetrwać niejedną burzę i mimo wielu porażek odbić się oraz zostać liderem. Sęk jednak w tym, że doszedł do miejsca, gdzie już nie uda się się zwiększyć poparcia w dotychczasowy sposób, bo zostali wyborcy, którzy jemu nie ufają.

Wiele osób zastanawia się jak to jest możliwe, że premier Donald Tusk utrzymuje się na szczycie polityki, mimo porażek takiego kalibru jak afera podsłuchowa, Amber Gold, wydłużenie wieku emerytalnego czy zagarniecie własności pieniędzy Polaków z OFE? Odpowiedź jest prosta. Sukces Tuskowi zapewnia prezes PiS Jarosław Kaczyński, który dla tych którzy nie zgadzają się z szefem PO i zarazem premierem rządu nie poprą prezesa PiS ani jego partii (choć w duchu tak robią) bo się boją i widzą w jej szeregach oszołomów.

Tymczasem prezes PiS Jarosław Kaczyński swoją strategię buduje na powolnym wykrwawianiu się Tuska i jego ekipy. Degrengolada ekipy Tuska systematycznie postępuje, ale czy doprowadzi do upadku PO i zwycięstwa PiS? Jest to możliwe, ale zmiany nie mogą być kosmetyczne i pod tzw. publiczkę, lecz systemowe.

Problem dla PiS-u i jego prezesa będzie jeszcze większy, bo gospodarka zaczyna pracować na rzecz Tuska, a do wyborów jeszcze rok z okładem. Polacy nadal dużo konsumują więc PKB w tym roku pozwoli zarobić na odsetki od obligacji, czyli wyborcy w przyszłym roku nie odczują fiskalnej pętli na szyi. Jeśli więc na światło dzienne nie wypłyną nagrania, na których Tusk jasno będzie twierdził, że oszukał Polaków, okradł ich z pieniędzy z OFE, po to by utrzymać się przy władzy, lub że Polacy to idioci, albo coś w podobnym klimacie, to Tusk może być spokojny, że do wyborów dotrwa, a nawet podniesie swoje i partii notowania. Wyborów nie wygra, ale jako lider zapewni PO udział w Sejmie, gdzie jako partia posiadająca plus minus 20 proc. wejdzie w koalicję z SLD (wyposzczone po długim okresie nie rządzenia) oraz Twoim Ruchem (które jak zawsze wybierze to co miłe), a PSL zdobędzie tyle, by jako najmniejszy koalicjant ustawić pionki polityczne, czyli siebie, według własnego widzimisię.

W rezultacie PiS znów trafi na boczny tor i choć będzie silną partią opozycyjną, to jednak bez wpływania na rzeczywistość. I każdy znów zada pytanie: dlaczego? Odpowiedź jest naprawdę bardzo prosta i napisana w tytule.

Wiadomości Google

Kliknij Obserwuj i bądź na bieżąco!

Powiązane tematy

Komentarze