Opinie

Na jeden temat przy czwartku: Pocztę dostarczy kumpel Gowina

Krystyna Szurowska

Krystyna Szurowska

ekonomistka i publicystka

  • Opublikowano: 16 stycznia 2014, 11:41

    Aktualizacja: 16 stycznia 2014, 12:27

  • 9
  • Powiększ tekst

Zapraszam Państwa do kolejnego artykułu z interaktywnego, konkursowego cyklu. Przypominamy zasady..

Co czwartek pojawia artykuł w cyklu "na jeden temat". Spośród komentarzy poniżej wybieramy najlepszy, który zostanie opublikowany jako samodzielny artykuł, lub którego autor będzie mógł rozwinąć swoją myśl i napisać autorski tekst, który opublikujemy na portalu. Oceny będzie dokonywać bezstronny oraz obiektywny zespół redakcyjny.  Zachęcam Państwa do rzeczowej i kulturalnej dyskusji - w końcu niecodziennie można zostać dziennikarzem wGospodarce.pl!

Od kiedy trafił w moje ręce artykuł z portalu niezalezna.pl przestało mnie dziwić wszystko. Z początku myślałam, że to ASZ Dziennik, albo inne e-dowcipnisie, ale po kilkukrotnym sprawdzeniu nie pozostał nawet cień wątpliwości, że to zupełnie poważna, aspirująca strona internetowa. Artykuł zatytułowany był „Kumpel Gowina dostarczy Ci pocztę”, a jego autorem jest Marek Michałowski. Później okazało się, że ten kuriozalny tekst stał się iskrą zapalną do burzy medialnej. Od prawa do lewa (od TV Republika do Radia Zet), wszyscy „weszli” na Gowina i na Polską Grupę Pocztową. Nie ma w tym nic nadzwyczajnego, że politykowi media utarły nosa, ale dlaczego PGP? Przecież to bardzo fajne, innowacyjne przedsiębiorstwo, którym powinniśmy się szczycić!

Artykuł redaktora Michałowskiego, zgodnie z polskim brakiem rzetelności prasy pozbawiony był wypowiedzi, czy też wzmianki o odmowie udzielenia wypowiedzi przez oskarżaną kancelarie, ta jednak nie pozostała bezczynna i szybko pojawiło się oświadczenie, w którym wyśmiewają rewelacje Michałowskiego. Otóż, ów redaktor zarzucił Jarosławowi Gowinowi i Mirosławowi Barszczowi (prawnik, były minister budownictwa oraz doradca ministra finansów za czasów Gowina) „kolesiostwo”, ponieważ Barszcz ma udziały w kancelarii GWW Legal, która to obsługiwała PGP przy przetargu na dostarczenie sądowych przesyłek organizowane przez Ministerstwo Sprawiedliwości. Niestety, redaktor przeoczył taki szczególik - przetarg został rozpisany 4 miesiące po odwołaniu Gowina z funkcji ministra oraz 2 miesiące po tym jak Barszcz przestał siedzieć na doradczym stołku. Oczywiście dochodzą do tego też inne aspekty, które nie trzymały się kupy, ale nie będę się w to zagłębiać, bo głównie o PGP porozmawiać chciałam.

Przy okazji naskoczenia na Gowina redaktor Michałowski, a za nim również TV Republika zaczęła siać niezdrową propagandę. Otóż, zarówno jedno jak i drugie medium uznało za skandal, że przetarg wygrała spółka zarejestrowana na Cyprze. I można by się z tym zgodzić – to skandal, że polskie państwo nie jest w stanie zapewnić przyzwoitych warunków prowadzenia biznesu i nasi rodacy muszą uciekać na jakieś wyspy nieopodal Libanu, ale tych bystrzaków oburza coś innego - „podatki od wartego 500 mln zł kontraktu zamiast wesprzeć polski budżet, trafią na Cypr„. Nie wiem w jaki sposób szkodzi im fakt, że podatki pójdą na Cypr, a nie do naszej krainy korupcji – tak czy inaczej nawet ich nie zobaczą. Bardziej jednak fascynuje mnie skąd pomysł, że gdyby spółka nie była zarejestrowana na Cyprze to działałaby będąc zarejestrowaną w Polsce?

Nie patrzę w dokumenty PGP, ale z dużą dozą prawdopodobieństwa można stwierdzić, ze firmy najzwyczajniej w świecie nie byłoby stać na zegarki Nowaka i marmury ZUSu, albo cienko by przędła i nie mogłaby zaoferować dobrej ceny. Abstrahując od paranoi, że PGP zarobi te kilka milionów na kontrakcie państwowym, czyli z pieniędzy z podatków, które to pieniądze pochodzące z podatków miałaby oddać z powrotem do skarbowca w ramach swojego rozliczenia podatkowego, po to by otrzymać je znowu w ramach kolejnego rozliczenia z sądami? Podejrzewam, że zdjęcie obowiązku odprowadzania danin przez urzędników i firmy działające na kontraktach z instytucjami państwowymi byłoby ulgi oddechem.

Moim zdecydowanym faworytem tekstu z Gazety Polskiej jest fragment, w którym autor zarzuca Gowinowi, że ten cieszył się ze zwycięstwa InPostu i PGP nad Pocztą Polską. Brakuje tylko stwierdzenia, że wypadła mu Lady Lemba z kieszeni, jak niegdyś Stuhrowi dżunior pejsy z kapelusza - „Jarosław Gowin nie krył, że cieszy go, iż państwowy urząd stracił kontrakt wart 500 mln zł. - Wygrała oferta tańsza. Poczta Polska musi wreszcie się nauczyć, że powinna konkurować o klientów – powiedział w radiowych 'Sygnałach dnia'.”. Autor chciał zrobić z Gowina antypatriotę, który cieszy się ze zwycięstwa Cypru nad wspaniałą, skorumpowaną Pocztą Polską. Niestety horyzont myślowy nie sięgnął do faktu, że za ten cały cyrk płacimy my, podatnicy, Polacy, często patrioci. Czyli Jarosław Gowin cieszy się, że wygrała oferta tańsza, bo my, Polacy będziemy płacić mniej nie tylko o różnicę kwoty zgłoszonej przez PP i InPost & PGP, ale również o wszystkie „dotacje” do upadającej, skorumpowanej, przeludnionej poczty. I kto tu jest większym patriotą?

W tematach związanych z Cyprem ostatnio się wyspecjalizowaliśmy. Z jednej strony majaczenia o upadku polskości wraz z przegraną PP, z drugiej zaś irracjonalne bojkoty polskiej marki odzieżowej, która stanęła przed wyborem, albo Cypr, albo zwijamy stragan. Przyczyną cypryjskich ucieczek nie jest przecież kaprys biznesmenów, a terror podatkowo-prawny jaki narzucają nam coraz to bardziej rezolutni wybrańcy ludu. Nie dość, że podatki są wysokie, drogi dziurawe, benzyna droga i wszyscy chcą łapówek, to jeszcze panuje hiperinflacja prawna. Przepisów jest mnóstwo i ciągle się zmieniają – nikt normalny nie zdecyduje się na prowadzenie firmy w takich warunkach. Jeśli chcemy się nazywać patriotami powinniśmy supportować rodaków, którzy pomimo trudności i konieczności kombinowania chcą nam dostarczać dobrej jakości towary i usługi. Mogliby przecież z powodzeniem działać na innych rynkach takich jak na przykład Wielka Brytania, gdzie prawo stabilne i do urzędu da się wejść bez czosnku i kołka osinowego. Zamiast się stroszyć warto ich zrozumieć, bo to może być clou do rozpracowania prawdziwych problemów współczesnej Polski. Poza tym, czy lepiej żeby w ogóle nie działali niżli mieliby działać zarejestrowani na Cyprze? Przecież to nie jest wybór pomiędzy polskim fiskusem, a cypryjskim – albo Nikozja, albo nic.

W całej cypryjskiej „aferze” najbardziej mierżą ogłupieni rodacy, którzy wypisują niedorzeczności, albo urządzają nierozsądne bojkoty. Zamiast wspierać siebie nawzajem, w trudnościach jakich nam nastręcza rząd i wszechwładni urzędnicy, kopiemy pod sobą dołki. Zaskakujące były również dowcipy redaktora Ziemkiewicza, który zdawał się być elitą intelektualną tego kraju – w swoim programie w Radiu Plus „plusy dodatnie, plusy ujemne” uśmiał się zdrowo, że teraz po awizo z sądu będzie chodził do kiosku. Jak chodził do budynku poczty, gdzie roiło się od całymi dniami parzących kawę urzędniczek, za których krzesło, parzenie kawy i pensje musiał dodatkowo zapłacić, to się chłop nie śmiał (w sumie fakt, takie sumy to nie żarty). Ale jak do kiosku, gdzie koszty są minimalne i może to załatwić przy cotygodniowej okazji kupienia dobrej gazetki (na przykład ten dajmy „w Sieci”, albo "Gazetę Bankową"), czy też biletu całodobowego i gumy do żucia to już dowcip roku! I jak my mamy być innowacyjną gospodarką skoro jak nie bojkot to chichot?

 

 

 

 

----------------------------------------------------------

----------------------------------------------------------

TYLKO MY TO MAMY:Gadżety z logotypem wPolityce.pl!

Zestaw dwóch toreb wPolityce.pl .

Zestaw toreb zakupowych wPolityce.pl

oraz

Kubek lemingowy wPolityce.pl

Kubek lemingowy wPolityce.pl

 

Powiązane tematy

Komentarze