W trakcie prac nad zakupem tarczy antyrakietowej na potrzeby polskiej armii, wysocy urzędnicy państwowi współpracowali z CEPA - organizacją, reprezentującą interesy amerykańskich koncernów zbrojeniowych. Witold Waszczykowski, nowy szef polskiej dyplomacji zapowiada, że prześwietli tę sprawę i nie wyklucza, że poprosi o wsparcie prokuratora.

- Znam sprawę – stwierdził Witold Waszczykowski, zapytany o komentarz do artykułu, w którym odsłoniliśmy kulisy przeciwlotniczego przetargu stulecia. - To się nadaje na audyt, a nie wykluczam, że i dla prokuratora – dodał stanowczym tonem nowy szef polskiej dyplomacji w rządzie Beaty Szydło, który za chwilę zostanie zaprzysiężony.

Chodzi o dość kontrowersyjną realizację jednego z podstawowych elementów „Planu modernizacji technicznej Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej w latach 2013-2022” (ogłoszonego przez rząd Donalda Tuska), według którego polska armia miała wydać na obronę nieba nawet 26,5 mld zł! W kontrowersje wokół przeciwlotniczego przetargu stulecia uwikłali się wysocy urzędnicy państwowi (m.in. Radosław Sikorski, Jan Krzysztof Bielecki, Tomasz Siemoniak, Marcin Zaborowski), współpracujący z amerykańskim think tankiem Center for European Policy Analysis (CEPA) .

Więcej na ten temat tutaj: BEZBRONNA POLSKA: Siły Zbrojne RP na tarczy - odsłaniamy kulisy przeciwlotniczego przetargu stulecia

Projekt nie do przyjęcia

Warto przypomnieć, że niewiele osób w naszym kraju orientuje się w temacie tarczy antyrakietowej tak dobrze, jak właśnie Witold Waszczykowski. W latach 2005-2008 był on bowiem podsekretarzem stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych (MSZ), pełniącym jednocześnie funkcję głównego negocjatora w rozmowach ze Stanami Zjednoczonymi, dotyczących tarczy antyrakietowej.

To właśnie Witold Waszczykowski na początku lipca 2008 roku przywiózł z Waszyngtonu do Warszawy gotową umowę, w której Polska zgadzała się na instalacje wyrzutni antyrakietowych, a w zamian Amerykanie mieli objąć nasz kraj swym parasolem obrony antyrakietowej. USA miały też zapłacić za budowę tarczy i zobowiązały się także do czasowego przekazania Polsce obronnych rakiet "Patriot". Natychmiast po powrocie z Waszyngtonu wezwał go jednak na dywanik Radosław Sikorski...

Całe zajście Waszczykowski zrelacjonował wtedy w wywiadzie dla „Newsweeka”:

- Było dość ostro - opowiadał Witold Waszczykowski.

- Opieprzał pana? - pytali dziennikarze.

- Opieprzał mnie za zakończenie negocjacji. Mówił nawet, że nie wiadomo kto mnie powołał na negocjatora, że nie ma na to dokumentów – odpowiadał poirytowany dyplomata.

Witold Waszczykowski tłumaczył, że zarówno Radosław Sikorski, jak i Donald Tusk uznali, że ogłoszenie zakończenia negocjacji w tamtym czasie "nie przysporzyłoby im benefitu politycznego".

- Stałoby się to za szybko po interwencjach prezydenta (Lecha Kaczyńskiego – przyp. red.) w sprawie tarczy i wizycie Anny Fotygi w USA. Powstałoby wrażenie, że to prezydent jest autorem tego sukcesu, a nie rząd - twierdził Waszczykowski

- Czyli chce pan powiedzieć, że szef MSZ i premier zablokowali ten projekt ze względu na swoje ambicie polityczne? - dopytywali dziennikarze "Newsweeka".

- Panowie, ja przy tych rozmowach byłem. W gronie Donald Tusk - Radosław Sikorski - Sławomir Nowak padały opinie, że nie do przyjęcia jest taki projekt, który w opinii publicznej może zostać odebrany jako dzieło prezydenta – twierdził wówczas Waszczykowski.

Po udzieleniu wywiadu „Newsweekowi” Witold Waszczykowski został błyskawicznie usunięty przez Donalda Tuska z MSZ, zaś polski rząd całkowicie odrzucił „antyrakietową” ofertę Amerykanów.

Co ciekawe, całkiem niedawno Witold Waszczykowski - gdy już było wiadomo, że może zostać ministrem spraw zagranicznych w rządzie Prawa i Sprawiedliwości - dostał propozycję współpracy z waszyngtońskim think tankiem Center for European Policy Analysis (CEPA), który był zaangażowany w komercjalizację projektu tarczy antyrakietowej w Polsce.

- Byłem kuszony przez Zaborowskiego (chodzi o Marcina Zaborowskiego, do niedawna szefa Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, a dziś wiceszefa CEPA – od red.) do włączenia się do współpracy z CEPA – ujawnia Witold Waszczykowski, minister spraw zagranicznych w rządzie PiS.

Prorosyjskie nastroje

Komu najbardziej było na rękę odrzucenie amerykańskiej oferty antyrakietowej dla Polski z roku 2008? Wystarczy prześledzić dalszy przebieg wydarzeń, by dojść do wniosku, że Rosji. Otóż po lokalnym resecie Tuska, swój własny, globalny reset koncepcji tarczy antyrakietowej w Polsce ogłosił świeżo upieczony wówczas prezydent USA - Barrack Obama, który jako lewicujący demokrata, zmienił kurs polityki zagranicznej Stanów Zjednoczony na bardziej prorosyjski.

Tak się składa, że w Polsce też zapanowały wtedy prorosyjskie nastroje. Trendseterem w tej materii był ówczesny minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski, który konsekwentnie przekonywał wszystkich wokół do zbliżenia z Rosją. Tak mówił na przykład podczas swojego sejmowego expose w 2009 roku:

„Odblokowaliśmy dialog w stosunkach polsko-rosyjskich. Dzięki temu unaoczniliśmy, że z krajem tym można rozmawiać, nie ustępując ani na jotę w sprawach dla nas zasadniczych. Istota lepszej tendencji w stosunkach polsko-rosyjskich jest prosta. Polega na tym, że odstąpiliśmy od retoryki, którą nazwałbym odgrażaniem się Rosji przez dziurkę od klucza, na rzecz języka pragmatyki i poszukiwania kompromisu, kiedy tylko dostrzegamy po drugiej stronie oznaki dobrej woli.”

Nawet po dramacie w Smoleńsku Sikorski nie zmienił zdania... Oto fragment expose Radosława Sikorskiego, tym razem z 29 marca 2012 roku)...

„Niezmiennie działać będziemy na rzecz pojednania polsko-rosyjskiego, które powinno uzyskać wymiar duchowy podczas zbliżającej się, pierwszej w historii, wizyty w Polsce Patriarchy Moskiewskiego i Całej Rusi”.

W międzyczasie rząd PO-PSL ogłosił strategię pt. „Priorytety Polskiej Polityki Zagranicznej 2012-2016” która chyba wciąż obowiązuje (nowszej jeszcze nie ogłoszono), a w której możemy przeczytać, że:

„Polsce zależy na utrzymaniu dobrych, pragmatycznych stosunków z Rosją na zasadach wzajemności. Dzięki pozytywnej dynamice w tych relacjach możliwa jest intensyfikacja dialogu politycznego i kontaktów gospodarczych. Rosja zabiega także o zbliżenie z Europą. Obecnie wynika to przede wszystkim z oficjalnego programu modernizacji tego kraju, mającego głównie wymiar naukowo-techniczny. Dlatego też Polska popiera wysiłki Rosji w celu spełnienia warunków związanych z członkostwem w OECD. Wsparcie Polski dla reform w Rosji powinno polegać też m.in. na zaakcentowaniu przez Warszawę swojej wizji unijnego Partnerstwa dla Modernizacji. Wizja ta będzie opierać się nie tylko na transferze technologii, ale też na wspieraniu budowy państwa prawa i pluralizmu politycznego.”

Strategia CEPA

Mniej więcej w tym samym czasie rząd Donalda Tuska ogłosił, że Polska po prostu kupi sobie tarczę antyrakietową, zaś Sikorski zacieśniał swoje relacje z waszyngtońskim think tankiem Center for European Policy Analysis (CEPA). Dobitny wyraz tej zażyłości znajduje się np. w serwisie internetowym tej organizacji w postaci swoistego memento autorstwa Radosława Sikorskiego, który publicznie powiedział:

"CEPA zapewnia jedne z najlepszych analiz w Waszyngtonie, które są często omawiane przez polski rząd."

Według naszych ustaleń CEPA brało udział w lobbowaniu na rzecz amerykańskiego koncernu Raytheon. Wiele tropów wskazuje też na to, że właśnie w efekcie działań CEPA, Raytheon wygrał przetarg na budowę tarczy antyrakietowej w Polsce, oferując nam przestarzały już dzisiaj system „Patriot”.

- CEPA pracuje głównie dla dużych koncernów zbrojeniowych z południowych stanów. Większość z nich to producenci „złomu”. Taniej im wychodziło finansowanie kolejnych kampanii wybranych kongresmenów niż wydawanie pieniędzy na innowacje. To taki południowy styl działania. Teraz niestety użytkownicy (nawet armia amerykańska) masowo odwracają się od tych produktów, bo nie chcą ryzykować konfrontacji z najnowszymi rosyjskimi i chińskimi systemami ofensywnymi, które np. „Patrioty” przelatują jak chcą – wytłumaczył nam nieoficjalnie ekspert z Ministerstwa Obrony Narodowej (MON).

Więcej na ten temat tutaj: BEZBRONNA POLSKA: Siły Zbrojne RP na tarczy - odsłaniamy kulisy przeciwlotniczego przetargu stulecia

Dotarliśmy do informacji, które wskazują na bezpośrednią współpracę CEPA z amerykańskimi koncernami zbrojeniowymi, które po prostu finansują działalność tej organizacji (m.in. Lockheed Martin, Raytheon, Bell Helicopter, Textron Systems, Sikorsky Aircraft). Ile pieniędzy dostało CEPA od tych koncernów? Dlaczego? Na co te środki zostały przeznaczone? Zadaliśmy te pytania Joannie Kędzierskiej, która jest dyrektorem ds.komunikacji Center For European Policy Analysis w Warszawie (jeszcze kilka miesięcy temu pełniła podobną funkcję w Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych). Chociaż potwierdziła, że pytania przeczytała, to niestety nie otrzymaliśmy od niej odpowiedzi.

Pytania dot. CEPA zadawaliśmy także w Ministerstwie Obrony Narodowej. Na przykład: dlaczego MON współpracuje z CEPA? W udzielonej przez Departament Komunikacji Społecznej MON odpowiedzi znalazło się następujące stwierdzenie: „CEPA jest jedynym waszyngtońskim think-tankiem specjalizującym się od lat w problematyce naszego regionu”. Zdanie to jest dosłownym cytatem z pierwszego akapitu Raportu CEPA „The Coming Storm, Baltic Sea Security Report”, autorstwa Edwarda Lucasa. Oczywiście nic nie zabrania CEPA reklamowania się w ten sposób, lecz powtórzenie takiej tezy w publicznej wypowiedzi udzielanej w imieniu Ministra Obrony Narodowej jest co najmniej dyskusyjne. Zwłaszcza, że w USA działa przecież szereg think-tanków zajmujących się pośrednio lub wprost regionem Europy środkowo-Wschodniej (np. Brookings, CEIP, CSIS, CFR).

W odpowiedzi udzielonej przez MON znalazło się nadto stwierdzenie, że wymieniony wyżej raport „jest korzystny dla Polski”. Stwierdzenie niezwykle interesujące zważywszy, że dwie rekomendacje końcowe tego raportu dotyczą wprost potrzeby ustanowienia wspólnego systemu zamówień publicznych na zakup amerykańskiego uzbrojenia przez państwa regionu morza bałtyckiego, a w treści rekomendacji kilkakrotnie pojawiają się nazwy konkretnych produktów dostarczanych przez sponsorów CEPA, przede wszystkim Rayethon (systemy Patriot, AGM-158 JASSM, Tomahawk).

Szczyt bezczelności

W dniu 1 października 2015 r. w Waszyngtonie CEPA zorganizowało forum, podczas którego doszło do „zaproszenia” CEPA do współpracy z PISM przy okazji szczytu NATO. Podczas jednego z paneli dyskusyjnych, którego moderatorem był Marcin Zaborowski (były szef PISM, aktualnie wiceszef CEPA) Marcin Terlikowski, szef programu bezpieczeństwa europejskiego i przemysłu obronnego PISM miał przyjemność oficjalnie poprosić CEPA o współorganizowanie z PISM eventu ekspercko-biznesowego, który będzie towarzyszył szczytowi NATO w Warszawie na początku lipca 2016 roku.

- Propozycja została z zadowoleniem przyjęta przez Zaborowskiego i Sikorskiego, którzy podziękowali PISM-owi za docenienie roli CEPA, jako wiodącego think-tanku w Polsce – relacjonuje osoba obecna na panelu.

Może to i dobrze, patrząc przez pryzmat audytu, który w sprawie lobbingu wokół tarczy rakietowej właśnie zapowiedział Witold Waszczykowski. Może niektórzy przedstawiciele CEPA, przy okazji obecności na warszawskim szczycie NATO, złożą zeznania przed polskim prokuratorem (jeśli zajdzie taka potrzeba oczywiście)? Może nie tylko w sprawie przetargu na tarczę rakietową?

W prokuraturze wojskowej toczyło się przecież kiedyś sporo śledztw o zabarwieniu korupcyjnym, które w dziwnych okolicznościach były "zamiatane pod dywan".

Więcej na ten temat tutaj: BEZBRONNA POLSKA: komu się opłaca wciskanie złomu Siłom Zbrojnym RP?

Najwyższy czas odkurzyć te wszystkie "pozamiatane" sprawy. Ale to już zadanie dla nowego ministra obrony narodowej - Antoniego Maciereiwcza, który ostatnio gdzieś wspomniał, że ma już precyzyjny plan zaprowadzenia porządku w Siłach Zbrojnych RP tak "do poziomu kompanii". Czyli będzie konkretnie...