"Pracownicy są zastraszani i zwalniani"
W sanockim szpitalu sytuacja wymknęła się spod kontroli. Placówka tonie w długach, a dyrekcja rozpoczyna procedurę zwolnienia 49 pracowników. Wszystkie działające w szpitalu związki zawodowe weszły w spór zbiorowy z pracodawcą. Dzieje się to w czasie, gdy lekarze w szpitalach na Podkarpaciu zarabiają ponad 100 tys. zł miesięcznie.
Czasy Tuska. „Pieniędzy nie ma i nie będzie”
Powód kryzysu jest brutalnie prosty: szpital nie ma pieniędzy. Zadłużenie przekracza 220 mln zł, a zobowiązania wymagające pilnej spłaty sięgają około 45 mln zł. W 2025 roku placówka zanotowała ponad 45 mln zł straty, a tylko w pierwszym półroczu 2026 roku kolejne ponad 22 mln zł. Od sierpnia pracownicy etatowi mają otrzymywać pensje pomniejszone o 30 proc.
Ci, którzy krytykują zarząd idą do zwolnienia
Związkowcy alarmują, że wśród 49 osób do zwolnienia znalazł się psycholog, który podczas sesji rady powiatu publicznie krytykował sytuację w szpitalu. Dyrekcja nie przedstawiła jednak w przytoczonym materiale szczegółowego uzasadnienia dotyczącego jego przypadku.
Konflikt eskalował do tego stopnia, że związkowczynie okupują siedzibę związku zawodowego. Domagają się między innymi odwołania dyrektorki. Dyrektorem szpitala jest Wioletta Kacperska, która odpowiada za sytuację finansowo-organizacyjną szpitala. Spór z pracownikami dotyczy także niewypłaconych środków potrącanych pracownikom na składki oraz tempa rozmów z dyrekcją.
Ludzie są zastraszani i boją się przychodzić do pracy
— mówi Małgorzata Sawicka, przewodnicząca związku.
Opis sytuacji
To już nie wygląda jak zwykły konflikt pracowniczy. To obraz placówki, która znalazła się w czasach rządu Tuska pod ścianą: gigantyczne zadłużenie, obniżone wynagrodzenia, groźba zwolnień i otwarta wojna między dyrekcją a pracownikami.
tvn24, jb
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.