Informacje
Komisarz UE ds. energii Dan Jorgensen na konferencji 28 padździernika zapowiedział, że Europa jednak potrzebuje rafinerii / autor: PAP/EPA/OLIVIER MATTHYS
Komisarz UE ds. energii Dan Jorgensen na konferencji 28 padździernika zapowiedział, że Europa jednak potrzebuje rafinerii / autor: PAP/EPA/OLIVIER MATTHYS

TYLKO U NAS

Bruksela szykuje korektę polityki paliwowej Unii?

Agnieszka Łakoma

Agnieszka Łakoma

dziennikarka portalu wGospodarce.pl, publicystka miesięcznika "Gazeta Bankowa", komentatorka telewizji wPolsce.pl; specjalizuje się w rynku paliw i energetyce

  • Opublikowano: 29 października 2026, 15:38

  • Powiększ tekst

Nowe przebudzenie w Brukseli – władze unijne uznały, że jednak Europa potrzebuje rafinerii. Choć w ostatnich dwóch dekadach w ramach ratowania klimatu i walki z paliwami kopalnymi na kontynencie zamknięto co czwarty z tych zakładów branży paliwowej.

„Musimy zapewnić Europie odpowiednie oraz elastyczne zdolności rafineryjne – zarówno dziś, jak i w przyszłości” – przekonywał wczoraj dziennikarzy unijny komisarz ds. energii Dan Jorgensen. I wyjaśniał, że „nie chodzi tylko o konkurencyjność gospodarczą, ale także o kwestie bezpieczeństwa”.

To sygnał, że droga ropa (a także gaz) z powodu wojny USA z Iranem jest tylko jednym z dwóch głównych problemów w Unii. Drugim – może nawet bardziej poważniejszym - są napięte dostawy oleju napędowego i paliwa lotniczego, od importu których kontynent jest uzależniony.

Przyznanie się do błędu

„Zapowiedź komisarza Jorgensena to swoiste przyznanie się do błędu i potwierdzenie, że klęską zakończyła się polityka, według której Unia nawet po zamknięciu części rafinerii świetnie sobie poradzi w każdej sytuacji, bo będzie mogła sprowadzać paliwo z dowolnego kierunku” – ocenia dr Andrzej Sikora, prezes Instytutu Studiów Energetycznych. Dodaje, że od ponad dwóch dekad po raz pierwszy władze w Brukseli zasugerowały zmianę podejścia i przyznały, że gdy likwiduje się przemysł rafineryjny, to bezpieczeństwo energetyczne jest zagrożone.

Zdaniem eksperta dobrze byłoby, by przykład przemysłu rafineryjnego przyczynił się do szerszych zmian także w innych obszarach związanych z eko-polityką Unii. - Nie wyobrażam sobie jednak, że ta Komisja Europejska i ten Parlament Europejski będą w stanie faktycznie zreformować agendę klimatyczną, raczej prowadzą działania pozorowane – dodał prezes Sikora. – Choć sytuacja jest bardzo poważna.

Szybkie zwiększenie mocy rafineryjnych będzie skrajne trudne

Portal Euronews, który cytuje komisarza, informuje także, że władze w  Brukseli rozmawiają z przedstawicielami branży rafineryjnej o tym, czy jest szansa na zwiększenie mocy produkcyjnych w istniejących zakładach. Konkretne ustalenia w tej sprawie są możliwe na początku przyszłego roku; gdyby faktycznie zapadły decyzje o zwiększeniu mocy produkcyjnych europejskich zakładów, to byłby prawdziwy przełom.

Dr Andrzej Sikora przypomina jednak, że zwiększenie zdolności produkcyjnych działających na kontynencie rafineriach będzie niezwykle trudne, gdyż i tak wykorzystują je w maksymalnym stopniu, korzystając z bardzo korzystnych marż. – Po prostu więcej nie da się wyprodukować, ale możliwe jest przywrócenie do pracy kilku z tych niemal 30 rafinerii, które zamknięto w  ostatnich dekadach – mówi ekspert. - Ale nie da się tego zrobić z dnia na dzień, na wznowienie procesu produkcyjnego w rafinerii potrzeba około roku.

Przypomnijmy, że ograniczenie zużycia paliw kopalnych to podstawowy cel unijnego Zielonego Ładu, a z niego ani Komisja ani większość eurodeputowanych a także władze Niemiec, Holandii czy Hiszpanii nie zamierzają rezygnować. Przekonanie o utrzymaniu „zielonego” kursu dominuje na tyle, że jeszcze latem eksperci S&P Global Energy przewidywali, że do 2035 roku moce przerobowe w europejskich rafineriach spadną nawet o 20 procent. Wskazywali przy tym na kilka powodów, jak na przykład wysokie koszty operacyjne, ale też unijne cele redukcji emisji. Eksperci prognozując spadek produkcji w Europie, ostrzegali że UE będzie musiała bazować na imporcie paliwa z krajów, gdzie wybudowano bardzo duże, nowoczesne rafinerie, w tym z rejonu Zatoki Perskiej czy państw azjatyckich. Trwająca wojna w regionie pokazuje, jak bardzo to niebezpieczny scenariusz.

Według S&P Global Energy europejskie rafinerie będą przerabiać zaledwie ponad 9 milionów baryłek dziennie w 2035 roku, podczas gdy 20 lat temu było to około 14 milionów baryłek dziennie. Tylko w zeszłym roku zamknięto kilka zakładów tak, że moce rafineryjne spadły o pół miliona baryłek dziennie.

Agnieszka Łakoma

»» Odwiedź wgospodarce.pl na GOOGLE NEWS, aby codziennie śledzić aktualne informacje

»» O bieżących wydarzeniach w gospodarce i finansach czytaj tutaj:

Tusk szturmuje NBP, złoty słabnie w oczach

Import nawozów z Rosji rozkłada polską chemię na łopatki

Senator Bierecki ostrzega: „Polacy powinni trzymać się za portfele”

»»Marcin Zarzecki, członek RPP: „Rezerwy są na sytuacje krytyczne a nie na przykrywanie gigantycznego długu!” – oglądaj wywiad w telewizji wPolsce24

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych