Kto zmusza dzieci „do jedzenia robaków” w szkolnych stołówkach?
Mniej mięsa, więcej jego roślinnych odpowiedników, jeden dzień w tygodniu tylko z jedzeniem vege, obiady niekoniecznie złożone z dwóch dań i koniec z serwowaniem mrożonek w środku lata – zmiany w szkolnym menu właśnie stały się faktem. Wystarczy zajrzeć na fora internetowe, żeby przekonać się o stosunku rodziców do przeforsowaniu zmian w żywieniu ich pociech w przedszkolach i szkołach. Niektórzy obawiają się, że jest to jeden z elementów ideologizacji dzieci. Pojawiają się także skrajne opinie, typu „lewacy zmuszają nasze dzieciaki do jedzenia robaków”.
Od dziś obowiązują nowe zasady dotyczące żywienia dzieci i młodzieży w placówkach dydaktyczno-wychowawczych. Rozporządzenie Ministra Zdrowia nakłada na przedszkola i szkoły m.in. obowiązek wprowadzenia co najmniej jednego posiłku roślinnego w tygodniu, przygotowywania zup na wywarach warzywnych oraz ograniczenia cukru i soli. W szkołach rozpoczęła się właśnie seria intensywnych szkoleń dla kadry zarządzającej i personelu stołówek.
Niedopasowane przepisy z minionej epoki
Ministerstwo Edukacji Narodowej podkreśla, że dotychczasowe przepisy żywieniowe pochodziły sprzed kilkunastu lat i odstawały od dzisiejszej wiedzy medycznej oraz codziennych potrzeb dzieci. Kierownictwo resortu przekonuje, że wiele placówek i intendentów już wcześniej na własną rękę wprowadzało zmiany, reagując na rosnącą liczbę alergii czy fakt, że coraz więcej rodzin jest na diecie roślinnej.
Przeciwstawne opinie
Choć w sieci nie brakuje skrajnych opinii i głosu zaniepokojonych rodziców, dietetycy uspokajają: „chodzi przede wszystkim o jakość i zdrowie”. „Wokół rozporządzenia narosło sporo stresu i złego PR-u. W komentarzach rodziców można wręcz przeczytać obawy, że za chwilę będziemy jeść robaki. Tymczasem my po prostu nie uciekniemy od faktu, że świat kulinarny się zmienia” – powiedziała portalowi pyszności.pl Sylwia Majcher, dziennikarka i edukatorka zero waste. Dodaje, że przepisy nie wymagają też, aby codziennie serwować dwudaniowy obiad. Posiłkiem może być np. sycąca, gęsta zupa na bazie strączków podana np. z gryczanką czy goframi.
Ile mięsa w mięsie?
Jednym z najgorętszych tematów jest ograniczenie ilości mięsa w szkolnym menu. MEN podkreśla jednak, że problemem nie jest samo mięso, ale jego jakość. Dotyczy to przede wszystkim najtańszych produktów, po które sięgamy częściej z uwagi na bardzo wysokie ceny topowych wyrobów. Ale co ma zrobić rodzic, który obawia się niedoborów u dziecka. „Zawsze może dołożyć mu coś mięsnego do śniadaniówki” – odpowiadają dietetycy. Może, o ile w porannym zamieszaniu o tym nie zapomni.
Powrót do lokalnych produktów vs. narzucanie obcych trendów
Jako atuty wprowadzanych zmian wylicza się m.in. powrót do sezonowych, lokalnych produktów. Tymczasem zwiększenie udziału warzyw i produktów roślinnych bywa postrzegane jako narzucanie obcych trendów. Wielu rodziców pyta, czy stołówki zaczną teraz serwować wysoko przetworzone „mięso roślinne”. Dietetycy ostrzegają przed prostą zamianą jednego przetworzonego produktu na inny i zachęcają do używania naturalnych składników. „Nie chodzi o to, żeby przetworzone mięso zastępować przetworzonym białkiem roślinnym. Chodzi o pełnowartościową żywność – np. w spaghetti bolognese w zupełności wystarczy zwykła czarna soczewica” – mówią.
„Przez żołądek do serca”
Kluczem do powodzenia reformy jest edukacja – zarówno rodziców, jak i dzieci. Młodzież, która zna proces powstawania danej potrawy lub uczestniczy w jej przygotowaniu, chętniej sięga po nowe smaki. „Z moich obserwacji wynika, że większość dzieci, które wcześniej zarzekały się, że czegoś nie zjedzą, jest mile zaskoczonych smakiem np. burgera z buraka – szczególnie wtedy, gdy mogą doprawić go po swojemu” – mówi w portalu pyszności.pl Sylwia Majcher. Jej zdaniem, nowe przepisy, mimo wszystko, wyjdą dzieciakom na zdrowie. Zgodnie z powiedzeniem, „przez żołądek do serca”, może się to wydarzyć (złośliwi dodadzą: tym bardziej, że wszyscy mamy serce po lewej stronie”).
Oprac. Grzegorz Szafraniec
na podst.: gov.pl, pysznosci.pl
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.