RAPORT
Dlaczego energia jest tak droga w Polsce i UE
Wspólny rynek energii w UE zmienił swój charakter – z projektu gospodarczego, którego celem było zwiększenie konkurencyjności europejskich gospodarek, w projekt o charakterze ideologicznym- lobbystycznym.
Transformacja energetyczna
Kluczowym czynnikiem determinującym obecną sytuację jest transformacja energetyczna realizowana przez Unię Europejską. To właśnie decyzje polityczne o odchodzeniu od własnych paliw kopalnych oraz narzuceniu restrykcyjnych wymogów emisyjnych wskazywane są jako jedna z głównych przyczyn drastycznego wzrostu cen energii w Polsce i Europie w porównaniu do pozostałych regionów świata.
Elektrownie wykorzystujące paliwa kopalne, głównie węgiel i gaz, są zobowiązane do zakupu uprawnień do emisji CO2. Koszt ten bezpośrednio podnosi koszt wytworzenia każdej megawatogodziny energii. Ponieważ miks energetyczny wielu państw członkowskich, w tym Polski, wciąż oparty jest na paliwach kopalnych, uprawnienia stanowią istotny element ceny końcowej. Szacuje się, że w Polsce, bez obciążenia systemem EU ETS, koszt wytworzenia 1 MWh wynosiłby maksymalnie 250 zł, wobec obecnego poziomu około 550 zł/MWh.
Uzależnienie od OZE
Europa podjęła świadomą decyzję polityczną o wycofywaniu węgla, a w przypadku niektórych państw, jak np. Niemcy, również energetyki jądrowej. Zamykanie własnych kopalń i elektrowni węglowych bez uprzedniego zapewnienia stabilnych mocy zastępczych, np. w energetyce jądrowej, uzależniło rynek od niestabilnych, zależnych od pogody źródeł odnawialnych oraz od znacznie droższego gazu, który dodatkowo wg najnowszych badań (Cornell University) jest o ok. 33 proc. bardziej emisyjny od węgla.
Przez dekady gospodarka europejska opierała się na tanim gazie ziemnym importowanym z Rosji. Po zmianie geostrategicznej i odcięciu większości dostaw rosyjskich, rynek europejski został zmuszony do szybkiego przejścia na znacznie droższy gaz skroplony LNG, pochodzący m.in. ze Stanów Zjednoczonych i Kataru.
Transformacja w kierunku tzw. „zielonej energii” wymaga gigantycznych nakładów inwestycyjnych. Budowa farm wiatrowych, instalacji fotowoltaicznych, „magazynów energii” oraz modernizacja sieci przesyłowych generuje ogromne wydatki, które częściowo przenoszone są na odbiorców końcowych, a częściowo generują straty w elektrowniach i elektrociepłowniach konwencjonalnych. W Polsce, ze względu na niestabilność źródeł OZE i konieczność utrzymywania rezerw dla bezpieczeństwa systemu, powołano rynek mocy, czyli mechanizm finansowego podtrzymywania elektrowni węglowych w celu uniknięcia blackoutu. Jednocześnie konstrukcja taryfowa w ramach polityki klimatycznej UE gwarantuje rentowność źródłom OZE, niezależnie od warunków rynkowych, zapominając przy tym o stabilnych, konwencjonalnych źródłach.
Prawie monopol
W wielu państwach europejskich, w tym w Polsce, rynek wytwarzania i sprzedaży energii jest zdominowany przez kilka dużych koncernów państwowych lub kontrolowanych przez państwo. Ograniczona konkurencja na rynku hurtowym i detalicznym daje takim korporacjom silną pozycję do kształtowania cen i zmniejsza presję na obniżanie marż.
Dotyczy to w szczególności segmentu dystrybucji i przesyłu, który ma charakter monopolu naturalnego. Podatki, opłaty sieciowe, taryfy oraz koszty dopłat do OZE stanowią często ponad 55 proc. końcowego rachunku za energię elektryczną lub cieplną. W tych segmentach konkurencja praktycznie nie istnieje – odbiorca jest zobowiązany do uiszczania odgórnie ustalonej stawki na rzecz dystrybutora właściwego dla danego terenu. Jest to widoczne najbardziej na rynku ciepła systemowego, z którego korzysta niemal połowa polskiego społeczeństwa.
Świat idzie w przeciwnym kierunku
Podczas gdy Europa celowo nakłada na paliwa kopalne wysokie podatki i opłaty klimatyczne, gospodarki takie jak USA, Chiny czy Indie nadal intensywnie wykorzystują własne, tanie zasoby węgla i gazu, bez obciążeń porównywalnych do EU ETS. Zapewnia im to fundamentalną przewagę kosztową i pozwala utrzymywać znacznie niższe ceny energii zarówno dla przemysłu, jak i dla gospodarstw domowych.
Energia elektryczna jest fundamentem każdej gospodarki, przesądza o jej konkurencyjności i wpływa na koszty wytwarzania wielu branż. Nie powinniśmy rezygnować z węgla, którego w Polsce mamy olbrzymie zasoby na rzecz gazu, którego mamy zaledwie ułamek potrzeb. Powinniśmy usilnie dążyć do tego, aby to węgiel a nie gaz były w Polsce tzw. „paliwem przejściowym”. Przynajmniej do czasu, gdy moce likwidowanych elektrowni i elektrociepłowni konwencjonalnych będziemy mogli zastąpić energią pochodzącą z elektrowni jądrowych lub jeszcze lepiej z rozproszonych reaktorów SMR, z których oprócz energii elektrycznej moglibyśmy wykorzystać w pełni energię termiczną dla potrzeb ciepłownictwa.
Sławomir Wołyniec, właściciel i prezes EC Zagłębie Dąbrowskie
»» Odwiedź wgospodarce.pl na GOOGLE NEWS, aby codziennie śledzić aktualne informacje
»» O bieżących wydarzeniach w gospodarce i finansach czytaj tutaj:
Von der Leyen sztywno trzyma się Zielonego Ładu
Uważaj! Oni wyłudzają pieniądze
Toaleta dla klientów w każdym większym sklepie!?
»»Bunt twórców sztucznej inteligencji – oglądaj „Piątkę wGospodarce” w telewizji wPolsce24
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.