Informacje
Premier Donald Tusk / autor: PAP
Premier Donald Tusk / autor: PAP

Haniebny wzrost na pensje w Sejmie

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • Opublikowano: 4 września 2026, 12:59

    Aktualizacja: 4 września 2026, 13:05

  • Powiększ tekst

Gigantycznie rosną wydatki na wynagrodzenia w sferze budżetowej. Donald Tusk, obejmując władzę, obiecywał w ramach „100 konkretów”: „Z całą odpowiedzialnością zlikwidujemy 42 stanowiska rządowych pełnomocników, zmniejszymy liczbę ministrów i wiceministrów”. Tymczasem zamiast zapowiadanego „odchudzania” administracji rosną zarówno wydatki na wynagrodzenia, jak i liczba stanowisk. Przy tak wysokim deficycie państwa trudno inaczej uzasadnić dalszą rozbudowę aparatu państwa niż chęcią tworzenia coraz większej pajęczyny stanowisk dla swoich ludzi, którzy po utracie posad przy zmianie władzy będą głośno protestować przeciwko ich likwidacji.

Wydatki na wynagrodzenia w państwowych jednostkach budżetowych wzrosły z 91,76 do 96,4 mld zł, czyli o ok. 4,7 mld zł tylko w ciągu jednego roku. To oznacza wzrost o 5,1 proc.

To wzrost o 164 proc.!

Według analizy „Rzeczpospolitej” wydatki na wynagrodzenia pracowników w sferze budżetowej wzrosły z 31,4 mld zł w 2017 r. do 82,78 mld zł w 2027 r. Oznacza to wzrost o 51,38 mld zł, czyli około 164 proc. Innymi słowy, fundusz płac tej części budżetówki stał się w ciągu dekady ponad 2,6 raza większy, mimo, że wiele stanowisk można by zlikwidować z pożytkiem dla Polaków i ich budżetów.

Warto zwrócić uwagę, co dokładnie wzrosło i o ile. Szczególnie kontrowersyjny jest wzrost wydatków na wynagrodzenia w organach naczelnych państwa, sięgający około 7 proc., podczas gdy w pozostałej części sfery budżetowej wynosi on około 4,8 proc. Wszystko to w sytuacji, gdy państwo zmaga się z bardzo wysokim deficytem i rosnącymi potrzebami finansowymi.

Wszystko to dzieje się przy prognozowanym deficycie sektora instytucji rządowych i samorządowych na poziomie 7,1 proc. PKB.

Brak uzasadnienia

W warunkach ogromnego deficytu państwa 4,7 mld zł dodatkowych wydatków na wynagrodzenia nie powinno być traktowane jako naturalny koszt funkcjonowania państwa. Powinno być traktowane jako wydatek wymagający szczegółowego uzasadnienia. Jeżeli państwo nie potrafi wykazać, że wyższe płace przełożą się na większą efektywność administracji i sprawniejszą jakość usług publicznych, zmniejszenie deficytu a nie jego zwiększenie, podwyżki stają się przywilejem finansowanym przez podatników, dla znajomych koalicji rządzącej.

Jedynym akceptowalnym uzasadnieniem jest zwiększenie liczby nowych etatów w wojsku – tam zaplanowano 7565 dodatkowych etatów dla żołnierzy zawodowych.

Pajęczyna się poszerza

Donald Tusk przecież deklarował ograniczanie i „odchudzanie” administracji, więc można ten wątek zestawić z obecnym wzrostem wydatków.

Tusk obiecywał zmniejszenie liczby ministrów i wiceministrów. Tymczasem ich liczba wzrosła – z 107 w rządzie Mateusza Morawieckiego do 112 w rządzie Donalda Tuska - potwierdza wp.pl

W kampanii 2023 r. wśród „100 konkretów” znalazła się obietnica likwidacji 42 stanowisk rządowych pełnomocników oraz zmniejszenia liczby ministrów i wiceministrów. Tymczasem wraz ze wzrostem funduszu płac rośnie również przestrzeń do rozbudowy aparatu państwa i obsadzania kolejnych stanowisk osobami związanymi z obozem władzy.

pap, jb

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych