Opinie
Alice Weidel, szefowa AfD, chce rezygnacji Niemiec z udziału w strefie euro i powrotu do własnego pieniądza / autor: Autorstwa Sandro Halank, Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=159943746 / Pixabay
Alice Weidel, szefowa AfD, chce rezygnacji Niemiec z udziału w strefie euro i powrotu do własnego pieniądza / autor: Autorstwa Sandro Halank, Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=159943746 / Pixabay

KOMENTARZ

Niemcy rozsadzą Unię Europejską?

Mariusz Staniszewski

Mariusz Staniszewski

Redaktor naczelny wGospodarce.pl, publicysta kanału Dobitnie, były członek zarządu Polskiego Radia SA i były zastępca redaktora naczelnego "Wprost"

  • Opublikowano: 31 sierpnia 2026, 17:15

    Aktualizacja: 31 sierpnia 2026, 17:34

  • Powiększ tekst

Alice Weidel, liderka Alternative fur Deutschald nie pasuje do obrazu skrajnie prawicowego polityka. W rzeczywistości została w stu procentach wykreowana przez abusrdalną, wręcz szaloną, niemiecką politykę.

Jest lesbijką, jej partnerka to imigrantka z Sri Lanki, wraz z którą w Szwajacarii wychowuje dwóch synów. Niemiecka prasa wytyka, że jej dziadek był nazistą, ale przecież w tym kraju to nic szczególnego. Do NSDAP należał wszak także dziadek kancelrza Friedricha Merza.

Kandydatkę - coraz poważniejszą zresztą - na przyszłego szefa niemieckiego rządu nazywa się więc politykiem radykalnym i antyunijnym, co ma być skrajną obelgą. Im bardziej zaciekle jest jednak atakowana przez mainstream, tym większe poparcie zyskuje.

Ostatnia deska ratunku

W rzeczywistości Alice Weidel została w stu procentach wykreowana przez abusrdalną, wręcz szaloną, niemiecką politykę. Jest odpowiedzią na obowiązujące tam trendy. Z jednej strony czerpie pełnymi garściami z rewolucji obyczajowo-społecznej, z drugiej walczy z jej skutkami. Jest kimś więcej niż tylko przywódcą partii niezadowolonych i przerażonych pogłębiającym się kryzysem Niemców, jest surferką, która potrafi płynąć na fali protestu przeciwko Friedrichowi Merzowi i reszcie politycznego establishmentu, jednocześnie zwiększając zasięg tej fali.

Jakkolwiek to brzmi ironicznie, lesbijka wychowująca dzieci z imigrantką z Azji, daje Niemcom nadzieję na przywrócenie normalności. Wyjście ze strefy Schengen, a więc powrót kontroli na granicach, ma powstrzymać migrację, zamiana euro na niemiecką markę ma spowodować, że tamtejszy przemysł znów będzie konkurencyjny, a ograniczenie w wpływów Brukseli ma pozwolić na odzyskanie przez rząd w Berlinie kontroli nad własnym państwem. Przecież obraz, jaki dziś widzą Niemcy jest dla nich przerażający - ich duma, Volkswagen stoi na skraju przepaści, ulice zapełniają samochody z Chin, liczba upadłości firm jest najwyższa od dwóch dekad, a pogrążona w stagnacji gospodarka staje się coraz mniej innowacyjna.

Zadowoleni i zapatrzeni w siebie Niemcy zatrzymali się na poziomie diesla i nie zauważyli rewolucji cyfrowej, a teraz tej związanej ze sztuczną inteligencja. Wszystkie niemieckie ośrodki badawcze wyniosły się za granicę, głównie do USA.

Powolny rozpad UE

Jeśli Alice Weidel wprowadzi w życie tylko główny postulat - wyjście ze strefy euro - Europę czeka wstrząs i kryzys. Będzie to nie tylko koniec wspólnej waluty, bez udziału Niemiec jej istnienie jest pozbawione sensu, ale powrót do walut narodowych przez pozostałe kraje członkowskie.

Konkurencja między państwami europejskimi zostanie przywrócona do stanu sprzed kilku dekad, a więzi kooperacyjne w dużej mierze trzeba będzie nawiązać na nowych warunkach.

Paradoks zapowiedzi Weidel jest jednak taki, że to właśnie Niemcy były i są największym beneficjentem euro, gdyż bogactwo płynie od biednych krajów Południa do bogatych państw Północy, głównie właśnie do Niemiec.

Zadyszka tamtejszej gospodarki nie wynika więc ze wspólnej waluty, ale raczej z polityki klimatycznej i środowiskowej Unii Europejskiej. To ona właśnie zabija cały europejski przemysł.

Deklaracja liderki AfD jest więc raczej groźbą wymierzoną w coraz bardziej znienawidzoną Brukselę niż samą wspólną walutę. Unijni biurokraci doskonale zdają sobie sprawę z tego, że bez euro wiele intratnych stanowisk przestanie być potrzebnych, a bizantyjski przepych może zniknąć. Weidel pokazuje więc sposób na demontaż obecnej struktury Unii. Jej efektywną decentralizację i defederalizację.

Polacy pozostaną nieufni

Dla nas realizacja planu AfD będzie oczywiście wielkim zagrożeniem. Wiele niemieckich fabryk może z Polski zniknąć, ogromna wymiana handlowa może być utrudniona, a pracujący tam sezonowo rodacy mogą mieć trudności z utrzymaniem zatrudnienia.

Z drugiej jednak strony w całym tym zamieszaniu Rzeczpospolita z silną i stabilną - jeszcze - walutą jawić się będzie jako ostoja porządku oraz stabilizacji. W czasie burzy będziemy więc mogli przyciągać inwestycje i - jako filar UE - mieć większy wpływ na politykę unijną.

Już dziś musimy przygotować się polityczne trzęsienie ziemi w Niemczech, które nastąpi tak czy inaczej. Bo albo AfD wygra, albo establishment przejmie jej program i wprowadzi w życie.

Zachowujac dystans musimy pamiętać, że żaden niemiecki rząd nie będzie w Warszawie widział partnera. Obecne w tamtejszej polityce pojęcie „raum” oznacza przestrzeń, która ma znajdować się pod wpływami Berlina. Polska jest właśnie postrzegana jako ta przestrzeń. Między Niemcami i Rosją.

Mariusz Staniszewski, redaktor naczelny wGospodarce.pl

»» Odwiedź wgospodarce.pl na GOOGLE NEWS, aby codziennie śledzić aktualne informacje

»» O bieżących wydarzeniach w gospodarce i finansach czytaj tutaj:

Najnowszy pakiet Tuska: Ceny Paliw Wyżej!

Nasza składka w Unii gwałtownie rośnie

Gotówka to wolność i bezpieczeństwo

»»Rząd Tuska likwiduje popularną ulgę podatkową – oglądaj „Piątkę wGospodarce” w telewizji wPolsce24

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych