
Lech Wałęsa staje w obronie III RP, usprawiedliwia afery i wciąż obiecuje sto milionów
Chciałem osądzić historię, ale kompleksowo. W związku z tym czekałem na mądre rozwiązania, na dobre przygotowanie, aby opadły emocje, żeby to zrobić mądrze i skutecznie
- przekonywał Lech Wałęsa, odnosząc się do problemu rozliczenia z komunizmem oraz skazania prawomocnym wyrokiem gen. Wojciecha Jaruzelskiego. Podkreślał, że komunizm należy osądzić "kompleksowo, a nie personalnie".
Były prezydent tłumaczył w rozmowie z radiem RMF FM, że stan wojenny był wielkim ciosem w polskie społeczeństwo:
Stan wojenny wykopał topór, masę ludzi aktywnych wygonił za granicę, więc to wielka zbrodnia na narodzie. I nie chodzi o sądzenie, ale o to, żeby zabezpieczyć, a w przyszłości nikt nie wpadł na podobne pomysły
- oceniał.
Wałęsa nie byłby sobą, gdyby w wywiadzie nie skrytykował braci Kaczyńskich. Gdy redaktor zapytał o niezadowolonych z osiągnięć III RP oraz maszerujących w dzisiejszej manifestacji organizowanej przez PiS, b. prezydent odparł:
Ja proponowałem system prezydencki. Ja proponowałem dekret, sto milionów. No trzeba było słuchać mnie, a nie robić demolki, nóż w plecy wkładać. Wszystko by się ułożyło inaczej. Ale Kaczyńscy przede wszystkim tylko czyhali, żeby mi nóż w plecy wsadzić i to zrobili
- mówił.
Na koniec tłumaczył, jak bardzo ciężko jest rządzić premierowi Tuskowi:
No wie pan, w tych warunkach... bez przerwy go kopią... bez przerwy afery i inne rzeczy. To on te afery robi? Mamy taki stan po komunizmie ludzi i taki patriotyzm, jaki mamy i on w tym wszystkim próbuje coś zrobić
- bronił szefa rządu Wałęsa.
lw, RMF FM, wPolityce.pl,
--------------------------------------------------------------------------------
--------------------------------------------------------------------------------
Polecamy wSklepiku.pl książkę:"Wałęsa Człowiek z teczki"