
Dzień, w którym zatrzymała się Ziemia
Dziś wieczorem mamy poznać jedną z kluczowych (a pod względem gospodarczym najważniejszą) decyzji Donalda Trumpa. Według zapowiedzi prezydenta USA cła zostaną nałożone na wszystkie kraje. Niestety może to oznaczać początek globalnej wojny celnej, a te w historii prowadziły do spowolnienia lub recesji. Pod presją niepewności dziś znów znalazły się giełdy, ale rynek walutowy w dalszym ciągu broni się przed negatywnym sentymentem. Zupełnie w tle skończyło się posiedzenie RPP.
Rynek pracy w USA odbija
Środowy kalendarz makro nie zachwyca obfitością, co jeszcze zwiększa poziom skupienia uwagi na prezydencie USA. W normalnych okolicznościach wrażenie na inwestorach mógłby wywrzeć raport ADP o zatrudnieniu poza rolnictwem w Stanach, ale jego efekt zdaje się ograniczony. Z kronikarskiego obowiązku trzeba odnotować, że zatrudnienie wzrosło o 155 tys. Było to zdecydowane odbicie po lutym (84 tys.) i pokonanie prognoz (115 tys.). Silny przyrost wystąpił w sektorze produkcyjnym. Twórcy raportu wskazują jednak na dużą niepewność związaną z (niespodzianka) zapowiadaną polityką celną ze strony amerykańskiego rządu. W teorii silniejszy rynek pracy mógłby oznaczać większą powściągliwość w luzowaniu monetarnym za oceanem, co powinno wesprzeć USD. W praktyce po publikacji danych dolar się osłabił.
Historyczny moment
Piszemy o tym codziennie, ale niestety nie ma ważniejszego wydarzenia dla rynków. Czas pokaże, pod jaką nazwą ten dzień przejdzie do historii, ale wszystko wskazuje na nowe rozdanie w globalnej gospodarce. Prezydent Donald Trump zapowiedział nałożenie ceł na wszystkie kraje (częściowo zostały już wprowadzone na kilku partnerów), co przy ostrzeżeniach innych państw o taryfach odwetowych brzmi jak recepta na wojnę handlową. Niewykluczone, że analitycy będą próbowali zniuansować przekaz płynący z Białego Domu. Niestety dotychczasowe zachowanie amerykańskiej administracji pozostawia niewiele przestrzeni na nadzieję deeskalacji. Dotychczasowe historyczne doświadczenia wskazują, że wojny celne prowadzą do spowolnienia gospodarczego, a nawet recesji. Równocześnie handel międzynarodowy stanowi zdecydowanie większą część PKB niż przed kilkudziesięcioma latami, co przekłada się na wzmożone ryzyko dla rynków. Eksperci Polskiego Instytutu Ekonomicznego przedstawili swoje wyliczenia. Według nich w różnych scenariuszach wojna celna może wygenerować spadek polskiego PKB od 0,38 proc. do 0,43 proc.
Rynek walutowy wciąż odporny
Awersja do ryzyka powróciła na parkiety giełdowe. Związana jest ona głównie z niepewnością wokół przyszłości globalnego handlu po rozpoczęciu wojny celnej. Jeszcze Azja wygenerowała drobne wzrosty (a nawet poważne w przypadku Indii +0,8 proc.), ale już Europa znalazła się pod powszechną presją. Po godz. 15 spadki sięgają od -0,18 proc. w Madrycie po -1,5 proc. we Frankfurcie. W tych okolicznościach całkiem przyzwoicie wygląda Warszawa z WIG20 zniżkującym o 0,4 proc. Otwarcie na Wall Street nie napawa optymizmem przed dalszą częścią sesji. Co ciekawe, przed negatywnym sentymentem w dalszym ciągu broni się rynek walutowy. Kurs EUR/USD znowu wyszedł powyżej 1,08 $. Przekłada się to na przepływ kapitału także w kierunku Europy Środkowej, gdzie najwięcej zyskuje HUF. Co nie ujmuje w żadnym wypadku złotemu, który także sukcesywnie poprawia swoją pozycję. Chociaż jest to raczej zasługa czynników zewnętrznych, to trzeba wspomnieć, że zgodnie z oczekiwaniami Rada Polityki Pieniężnej utrzymała stopy procentowe na niezmienionym poziomie (referencyjna to 5,75 proc.). Kurs EUR/PLN zbliża się do 4,17 zł, kurs USD/PLN zszedł poniżej 3,86 zł, kurs CHF/PLN wynosi 4,37 zł, a kurs GBP/PLN balansuje na poziomie 4,99 zł.
Adam Fuchs, analityk walutowy Walutomat.pl
»» Odwiedź wgospodarce.pl na GOOGLE NEWS, aby codziennie śledzić aktualne informacje