Analizy

Prezydent Donald Trump podczas aktu podpisania dekretów ustanawiających cła wzajemne w Ogrodach Różanych Białego Domu / autor: PAP/EPA/KENT NISHIMURA
Prezydent Donald Trump podczas aktu podpisania dekretów ustanawiających cła wzajemne w Ogrodach Różanych Białego Domu / autor: PAP/EPA/KENT NISHIMURA

Kto głosuje na Trumpa, ten nie pije szampana

Kamil Cisowski

Kamil Cisowski

dyrektor analiz i doradztwa inwestycyjnego, Dom Inwestycyjny Xelion

  • Opublikowano: 3 kwietnia 2025, 09:37

  • Powiększ tekst

Dzisiejszy dzień będzie pewnie nadzwyczaj chaotyczny i nawet ważne dane ISM z amerykańskiego sektora usługowego wpłyną na jego przebieg w niewielkim stopniu. Rzeczywisty kierunek dalszego ruchu zostanie wskazany pewnie dopiero po weekendzie, gdy poznamy odpowiedź Chin i UE na decyzje Trumpa w sprawie ceł.

Europejskie indeksy wyczekiwały na wieczorne decyzje Donalda Trumpa nie generując większych ruchów. Dzień rozpoczął się na minusie, później lekko osunął się DAX, ale w większości przypadków aż do końca sesji widzieliśmy wąski przedział wahań. Indeks giełdy we Frankfurcie spadł o 0,66 proc. i zamykał tabelę, najsilniejszy IBEX zyskał 0,40 proc. i był jedynym w stawce, który wygenerował plusy. Kurs EURUSD pozostawał rano stabilny, wieczorem wzrósł z 1,08 do 1,0850, ale prawdziwe zwyżki odnotował dzisiaj, gdy sięga już 1,0950. Dolar traci koszykowo, do jena nawet więcej, od wczoraj USDJPY spadło ze 150 do 147.

Banki mają się dobrze, więc i warszawska giełda ma się dobrze. WIG20 zyskał wczoraj 0,47 proc., mWIG40 0,48 proc., sWIG80 0,63 proc. CD Projekt rósł o 3,10 proc., Pekao o 1,35 proc., Dino o 1,43 proc.. W mWIG40 największe pozytywne kontrybucje wnosiły Millenium (+4,01 proc.), Benefit (+3,99 proc.) i XTB (+2,21 proc.).

Giełda amerykańska czekała na cła pełna nadziei – S&P500 wzrosło o 0,67 proc., NASDAQ o 0,87 proc., silnie rosły m.in. Tesla (+5,33 proc.), Palantir (+3,27 proc.) czy Dell (+3,66 proc.). Najlepiej zachowywały się dobra dyskrecjonalne (+2,02 proc.), przemysł (+0,93 proc.) i sektor finansowy (+0,90 proc.), który wydaje się stanowić rozsądne schronienie przed wojną handlową i będzie zapewne sprawdzał się także w przypadku ewentualnych spadków.

W pierwszej fazie przemówienia w ogrodach Białego Domu w handlu posesyjnym widać było narastający optymizm, ale został on brutalnie przełamany, gdy prezydent Trump ogłosił propozycje stawek celnych opisane przez popularny serwis Marketwatch jako „scenariusz gorszy niż najgorszy”. Na towary chińskie nałożono kolejne 34 proc. cła, na europejskie 20 proc., na japońskie 24 proc., na indyjskie 26 proc., na południowokoreańskie 25 proc., na tajwańskie 32 proc. Wśród kluczowych spółek amerykańskiej giełdy najsilniej spadała po godzinach Tesla (-8,00 proc.), najbardziej kosztowny w naszej ocenie będzie dla giełd cios w Apple (-7,1 proc.). Nie ma wątpliwości, że w pierwszych spadkach dotknięta zostanie cała technologia, lista firm, które traciły 3-5 proc. była długa, ale jeżeli Unia Europejska nie dokona odwetu właśnie na nich, spadki mogą być naszym zdaniem krótkotrwałe. Gdyby cła zostały utrzymane w obecnym kształcie, znacznie poważniejsze problemy będzie miała np. branża odzieżowa (Nike traciło po sesji 7,31 proc.). W przedstawionej wczoraj liście ceł uwagę zwracają radykalnie wysokie stawki celne dla ubogich krajów azjatyckich: dla Wietnamu 46 proc., dla Tajlandii 36 proc., dla Kambodży 49 proc., dla Bangladeszu 37 proc., dla Sri Lanki 44 proc., dla Laosu 48 proc.. Spodziewamy się, że porozumienia z nimi zostaną podpisane bardzo szybko i zostaną wykorzystane propagandowo do ogłoszenia sukcesu. Interesująco wygląda skrajnie niska stawka dla Turcji (10 proc.), która nie ma pokrycia w lokalnych cłach na towary amerykańskie.

Źródłem rzeczywistego szoku jest m.in. dodatkowe 34 proc. ceł nałożone na towary chińskie – przedstawiona wczoraj rzekoma stawka rzekomego efektywnego oclenia towarów amerykańskich w drugiej gospodarce świata na poziomie 67 proc. została wzięta chyba z kosmosu. 20 proc. nałożone na towary unijne jest zbieżne z naszymi oczekiwaniami, ale otwartym pytaniem pozostaje reakcja Brukseli. Ta, która byłaby w naszej ocenie adekwatna, podatkowe uderzenie w sprzedaż usług na terenie Unii, będzie bolesna rynkowo. Pierwsze wypowiedzi Ursuli van der Leyen sugerują, że przyjęta przez Europę postawa będzie mało konfrontacyjna.

W godzinach porannych Nikkei traci 3 proc., Hang Seng około 1,5 proc. Kontrakty futures sugerują, że Europa rozpocznie sesję od około dwuprocentowej przeceny, podobnie lub nieco lepiej będzie zapewne wyglądała sytuacja w Warszawie. Dzisiejszy dzień będzie pewnie nadzwyczaj chaotyczny i nawet ważne dane ISM z amerykańskiego sektora usługowego wpłyną na jego przebieg w niewielkim stopniu. Rzeczywisty kierunek dalszego ruchu zostanie wskazany pewnie dopiero po weekendzie, gdy poznamy odpowiedź Chin i UE na decyzje Trumpa. Nie wykluczamy scenariusza pozytywnego, w którym bardzo szybko dochodzi do pierwszych porozumień USA z małymi krajami i rosną nadzieję na to, że także stawki nałożone na dużych partnerów handlowych zostaną szybko wycofane. Im większe będą pierwsze spadki, tym większa szansa na wzrosty w średnim terminie.

Kamil Cisowski, Dyrektor Zespołu Analiz i Doradztwa Inwestycyjnego, Dom Inwestycyjny Xelion

»» Odwiedź wgospodarce.pl na GOOGLE NEWS, aby codziennie śledzić aktualne informacje

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych