Opinie
Koszty produkcji energii z OZE są 2-3 razy wyższe niż ze źródeł konwencjonalnych / autor: Fratria / AS
Koszty produkcji energii z OZE są 2-3 razy wyższe niż ze źródeł konwencjonalnych / autor: Fratria / AS

WYWIAD

Polityka klimatyczna UE to samobójstwo gospodarcze

Agnieszka Łakoma

Agnieszka Łakoma

dziennikarka portalu wGospodarce.pl, publicystka miesięcznika "Gazeta Bankowa", komentatorka telewizji wPolsce.pl; specjalizuje się w rynku paliw i energetyce

  • Opublikowano: 23 czerwca 2026, 16:55

  • Powiększ tekst

Tylko poważne braki energii w Europie mogą spowodować zmianę destrukcyjnej polityki klimatycznej Unii Europejskiej, bo nawet obserwowana obecnie utrata konkurencyjności przemysłu i zahamowanie wzrostu z powodu wysokich kosztów energii nie powodują żadnej refleksji w Brukseli - mówi profesor Władysław Mielczarski, ekspert branży energetycznej.

Agnieszka Łakoma: Mamy kolejny sygnał w Europie potwierdzający, że odnawialne źródła nie zapewniają bezpieczeństwa energetycznego. Holenderski operator systemu energetycznego TenneT ostrzegł właśnie, że w kraju zabraknie prądu szybciej niż wcześniej prognozowano. A to dlatego, że rośnie popyt na energię, zaś brakuje pewnych czyli w pełni dyspozycyjnych, elektrowni gazowych i węglowych w samej Holandii i w państwach sąsiednich. Czy to zaskoczenie?

Prof. Władysław Mielczarski: Nie, to żadna nowość. Należało się spodziewać, że prędzej czy później w kolejnych krajach takie prognozy dotyczące braku bezpieczeństwa dostaw energii będą się pojawiać. Tym bardziej, że kurs na odnawialne źródła w Unii Europejskiej pozostaje w mocy. Nie tylko ja, ale wielu ekspertów od dawna alarmuje, że nie można bazować na zależnych od pogody wiatrakach i farmach słonecznych.

Prof. Władysław Mielczarski: Rzeczywisty koszt OZE jest znacznie większy od wielkości publicznie prezentowanych / autor: materiały własne
Prof. Władysław Mielczarski: Rzeczywisty koszt OZE jest znacznie większy od wielkości publicznie prezentowanych / autor: materiały własne

TenneT prognozuje, że do 2035 roku przerwy w dostawach energii elektrycznej w ciągu roku mogą trwać nawet 37-46 godzin. Podczas gdy za bezpieczną uważa się w Holandii sytuację, kiedy wynoszą maksymalnie 4 godziny. A jak sytuacja wygląda w Polsce?

U nas prognozy są o wiele gorsze i to nie jest tylko opinia ekspertów branży, ale informacje publikowane przez Ministerstwo Energii. W dokumencie zatytułowanym „Sprawozdanie z monitorowania bezpieczeństwa dostaw energii elektrycznej” podano, że wskaźnik nazywany LOLE (Loss of Load Expectation) wyrażający oczekiwaną sumaryczną liczbę godzin rocznie, w których zdolności wytwórcze nie są w stanie pokryć zapotrzebowania na energię elektryczną, będzie wynosił: 123 godziny w roku 2032, ponad 1000 godzin w roku 2035. Zaś w roku 2040 może nam brakować nawet ponad 3300 godzin. Tymczasem akceptowana wielkość tego wskaźnika w Unii Europejskiej wynosi 3 godziny rocznie. Jeżeli te prognozy Ministerstwa Energii spełnią się nawet w niewielkim stopniu, to czeka nas katastrofa energetyczna i gospodarcza.

Mówi Pan o realnej groźbie katastrofy z powodu braku prądu, a powstaje wrażenie, że niewiele osób dostrzega powody tego problemu i jego skalę. Za to ciągle słyszymy o konieczności przejścia na odnawialne źródła, o konieczności zamykania kopalń oraz elektrowni węglowych. W zamian mamy mieć energię jądrową i gazową…

Bez najbardziej dyspozycyjnych elektrowni – czyli węglowych – trudno będzie zapewnić w Polsce bezpieczne i odpowiednie do zapotrzebowania dostawy energii. Postawienie na elektrownie gazowe może prowadzić do problemów z zapewnieniem odpowiedniej wielkości dostaw tego paliwa, co może prowadzić do sytuacji nazywanej „gazową pułapką”. Zaś przygotowania do budowy elektrowni jądrowej posuwają się bardzo wolno. Koszty produkcji energii z OZE są 2-3 razy wyższe niż ze źródeł konwencjonalnych, chociaż odbiorcy nie mają świadomości ponoszenia znacznych kosztów na źródła odnawialne. A to dlatego że system subsydiowania tej energii jest mało transparentny. Cena energii OZE, jaka jest widoczna na rynku, pokrywa zaledwie koszty budowy tych instalacji, ale dodatkowo trzeba ponosić olbrzymie wydatki systemowe, jak choćby na rezerwy mocy (Rynek Mocy), na rozbudowę sieci na potrzeby odnawialnych źródeł, szczególnie wiatraków morskich, jak również na  bilansowanie niestabilnej produkcji energii z OZE.

Jaki więc jest sens tworzyć kolejne strategie energetyczne, zakładające dalsze inwestycje w energetykę wiatrową i solarną w naszym kraju?

Jesteśmy państwem członkowskim Unii Europejskiej, a ta realizuje Zielony Ład. W efekcie Polska ma bardzo ograniczone możliwości prowadzenia własnej polityki energetycznej. Praktycznie nie bardzo możemy cokolwiek z tym zrobić, ponieważ oddaliśmy Brukseli decyzje w niezwykle ważnej kwestii bezpieczeństwa energetycznego. To w gestii władz unijnych jest cały główny proces legislacyjny. Zgodziliśmy się na narzucenie podatku węglowego w postaci systemu ETS, nie tylko dla przemysłu i energetyki, lecz także wkrótce obejmie on wszystkich obywateli, ponieważ już od 2028 roku system ETS2 obejmie ciepłownictwo i transport. Choć chcielibyśmy, by było inaczej, to jednak Polska w Unii w sprawach energetyki ma niewiele do powiedzenia.

Czy – biorąc pod uwagę wszystkie zagrożenia i koszty wynikające z unijnej polityki klimatycznej – są szanse na jej zmianę?

Teoretycznie Unia mogłaby wycofać się z polityki klimatycznej, ale ta polityka to wielki biznes, szczególnie dla krajów Europy Zachodniej, chociaż wiele innych krajów Unii, w szczególności Polska, ponosi niewspółmierne koszty polityki klimatycznej. Obawiam się, że tylko poważne braki energii mogą spowodować zmianę destrukcyjnej polityki klimatycznej, bo nawet obserwowana obecnie utrata konkurencyjności przemysłu i zahamowanie wzrostu z powodu wysokich kosztów energii nie powodują żadnej refleksji w Brukseli. Niestety należy się spodziewać, że Unia będzie nadal realizować obecną politykę klimatyczną, choć oznacza to samobójstwo gospodarcze.

Rozmawiała Agnieszka Łakoma

»» Odwiedź wgospodarce.pl na GOOGLE NEWS, aby codziennie śledzić aktualne informacje

»» O bieżących wydarzeniach w gospodarce i finansach czytaj tutaj:

Wejście smoka. Tajwańczycy w Polsce zajmą miejsce Intela

Ukraińcy obrażają i… kupują

Szok! O 1,5 mld zł dziennie rosło zadłużenie w maju

»»Krytyka jawności w spółdzielniach – oglądaj „Piatkę wGospodarce” w telewizji wPolsce24

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych