KOMENTARZ
Niemcy bankrutują i uciekają
Z Berlina płyną właściwie wyłącznie złe wiadomości. Jak Volkswagen nie zapowie zwolnienia stu tysięcy pracowników, to bankructwo ogłosi legendarny producent baterii Varta. Kryzys wyziera z każdego zaułka. Niemcy to chory człowiek Europy.
W niedawnym badaniu „Młodzież w Niemczech 2026” jedna piąta ankietowanych wyraziła chęć emigracji z tego kraju. Powody są różne – pogarszająca się sytuacja gospodarcza, kryzys na rynku mieszkaniowym i gwałtownie rosnąca przestępczość, a co za tym idzie spadające poczucie bezpieczeństwa – ale razem tworzą wybuchową całość. W ubiegłym roku blisko 300 tysięcy Niemców wyemigrowało, by szukać szczęścia gdzie indziej. Najczęściej celem są kraje, w których swobodnie można porozumieć się po niemiecku – Szwajcaria i Austria – ale wśród wybieranych kierunków są też Stany Zjednoczone czy Hiszpania.
Kanclerz Frierdrich Merz ma coraz mniej czasu
Coraz większa liczba Niemców czuje się jak „Obcy we własnym kraju” – jak dekadę temu o amerykańskiej prawicy pisała Arlie Russell Hochschild. Dlatego kanclerz Friedrich Merz ma coraz mniej czasu na to, by choćby pokazać drogę do wyjścia z zapaści, w której pogrąża się największa gospodarka UE. Inaczej zmiecie go AfD, które coraz wyraźniej prowadzi w sondażach.
Na razie za główny cel Merz obrał zniesienie unijnych ograniczeń rejestracji, a więc produkcji, samochodów spalinowych, jakie mają obowiązywać po 2035 roku. Próbuje w tej sprawie znaleźć sojusznika we francuskim prezydencie, ale negocjacje idą jak po grudzie. Unijna biurokracja nie chce ustąpić ani o jotę, a w przyszłym roku Emmanuel Macron przestanie być prezydentem, a jego miejsce najpewniej zajmie przedstawiciel prawicy, z którym rozmowy będą trudniejsze.
Bez zmiany celów klimatycznych UE niemiecki sektor motoryzacyjny jest skazany na zagładę, gdyż już teraz wypierają go samochody z Chin. Produkowane zresztą często według niemieckich technologii, gdyż przez ostatnich kilka dekad koncerny z tego kraju sprzedały Chińczykom swoje technologie, ciesząc się chwilowo ogromnymi zyskami. Państwo Środka uciekło jednak do przodu i produkuje auta tańsze, a często też bardziej zaawansowane technologicznie.
Niemiecki przemysł w głębokiej zapaści
O skali kryzysu w Niemczech świadczy upadek legendarnego producenta baterii Varta. Firma była obecna na rynku od 1904 r., a zbankrutowała, gdy z zamówień zrezygnował największy klient, amerykański Apple, który montował niemieckie baterie do swoich AirPodsów, czyli zestawów słuchawkowych. I tu znów cios zadali Chińczycy, którzy zaoferowali produkt lepszy i tańszy.
Niemcy więc muszą się przyzwyczaić do złych informacji. Niedawno Volkswagen ogłosił, że będzie musiał zwolnić na całym świecie 100 tys. pracowników, z czego jedną dziesiąta w Niemczech. Powodem jest oczywiście spadek sprzedaży samochodów tej marki i nadchodzące ograniczenia w produkcji aut saplinowych.
Tamtejsi eksperci otwarcie mówią, że jedynym sposobem utrzymania miejsc pracy w motoryzacji jest sprzedaż fabryk chińskim koncernom, które montowałyby tam swoje auta. Emigracja z Niemiec będzie więc narastać.
Mariusz Staniszewski
»» Odwiedź wgospodarce.pl na GOOGLE NEWS, aby codziennie śledzić aktualne informacje
»» O bieżących wydarzeniach w gospodarce i finansach czytaj tutaj:
„Gospodarczy dyletant”. „Obłudnik, nakładający wstecz podatki”
Bruksela na gwałt chce Europy na prąd
»»Jak ratuje się rynek pracy w UE – oglądaj „Piątkę wGospodarce” w telewizji wPolsce24
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.