WYWIAD
Polacy przejmują zagraniczne marki
Ekspansja nie jest ucieczką kapitału z Polski – jest inwestycją, która wraca do kraju w postaci dochodów, kompetencji i silniejszej pozycji polskich firm – mówi wGospodarce.pl Piotr Dmuchowski, prezes zarządu PFR TFI.
Mariusz Staniszewski, redaktor naczelny wGospodarce.pl: Z jakich branż polskie firmy najczęściej decydują się na ekspansję zagraniczną? I dlaczego akurat te sektory dominują?
Piotr Dmuchowski, prezes zarządu PFR TFI: Polskie firmy najpierw wysyłały za granicę towary. Dziś są obecne kapitałowo z własnymi technologiami i know-how. Jeżeli spojrzymy na strukturę polskich inwestycji bezpośrednich za granicą, to wyraźnie widać, że najwyższy stan należności z tytułu inwestycji zagranicznych notują firmy z sektora przetwórstwa przemysłowego, handlu oraz górnictwa i wydobycia. To właśnie te branże odpowiadają za największą część skumulowanych polskich inwestycji zagranicznych. Istotną rolę odgrywają również podmioty z obszaru finansów i działalności profesjonalnej, choć w ich przypadku część inwestycji ma charakter holdingowy i związany jest ze strukturami korporacyjnymi międzynarodowych grup kapitałowych.
Dominacja przemysłu nie jest przypadkowa. W ostatnich dwóch dekadach wiele polskich firm produkcyjnych zbudowało silną pozycję konkurencyjną na rynku krajowym i regionalnym. Dzisiaj ekspansja zagraniczna jest dla nich naturalnym etapem rozwoju. Inwestują za granicą, aby być bliżej klientów, skracać łańcuchy dostaw, zwiększać skalę działalności oraz przejmować lokalne marki i kanały dystrybucji. Dotyczy to zarówno producentów żywności, materiałów budowlanych, wyposażenia wnętrz, jak i firm przemysłowych.
Drugim kluczowym sektorem jest handel. Wiele polskich przedsiębiorstw zbudowało rozpoznawalne marki i osiągnęło dojrzałość, która pozwala im skutecznie konkurować na rynkach zagranicznych. Widzimy to szczególnie w Europie Środkowej i Zachodniej, gdzie polskie firmy rozwijają własne sieci sprzedaży, centra logistyczne oraz przejmują lokalne podmioty. Taka strategia pozwala zwiększać marże i kontrolować relacje z klientami końcowymi.
Wysoka pozycja górnictwa, wydobycia i sektora surowcowego wynika z kolei z potrzeby zabezpieczania dostępu do kluczowych zasobów, ale też faktu, że są to zazwyczaj bardzo kapitałochłonne projekty. W warunkach rosnącej niepewności geopolitycznej oraz transformacji energetycznej dostęp do surowców staje się elementem budowania długoterminowej przewagi konkurencyjnej.
Co równie ważne, obserwujemy także dynamiczny wzrost znaczenia sektorów technologicznych, usług cyfrowych i logistyki. Choć ich udział w skumulowanej wartości inwestycji jest dziś mniejszy niż w przypadku przemysłu czy handlu, to właśnie tam widzimy bardzo duży potencjał wzrostu w najbliższych latach. Polskie firmy coraz częściej wychodzą za granicę nie tylko z kapitałem, ale także z własną technologią, know-how i innowacyjnymi modelami biznesowymi.
»» O inwestycjach zagranicznych polskich firm czytaj tutaj:
Polska inwestuje głównie w Europie
Europa, czyli miejsce stagnacji
Na jakim etapie rozwoju firmy podejmują decyzję o inwestycji za granicą?
Ekspansja zagraniczna wymaga fundamentów. Uporządkowane procesy, stabilne finanse, model biznesowy, który sprawdził się w kraju - bez tego trudno myśleć o rozwoju na zagranicznych rynkach. Dojrzałość do ekspansji to nie kwestia wielkości firmy, lecz jej wewnętrznej gotowości i dojrzałości. Przedsiębiorstwo, którego model biznesowy sprawdził się na rynku macierzystym, ma znacznie większe szanse, by powtórzyć ten sukces za granicą.
Nasze badanie, które zrealizowaliśmy, przygotowując raport „Globalne horyzonty polskich inwestycji” pokazuje wyraźny wzorzec. Blisko połowa ankietowanych przedsiębiorstw – dokładnie 49,4 proc. – deklaruje plany nowych inwestycji zagranicznych.
Kluczowa obserwacja jest jednak inna. Otwartość na ekspansję rośnie wraz z doświadczeniem. Firmy, które już działają na rynkach międzynarodowych, są zdecydowanie bardziej skłonne do kolejnych kroków niż te, które dopiero rozważają wyjście za granicę. Innymi słowy, pierwsza inwestycja jest najtrudniejsza – to ona przełamuje barierę. Później apetyt na rozwój rośnie, bo firma zna już mechanizmy, rozumie ryzyka i potrafi nimi zarządzać.
Chciałbym natomiast zdecydowanie podkreślić, że ekspansja nie jest wyłącznie domeną dużych korporacji. Coraz częściej po tę strategię także średniej wielkości firmy. Poprzez Fundusz Ekspansji Zagranicznej oferujemy finansowanie dopasowane do skali i potrzeb polskiego przedsiębiorcy. Fundusz może sfinansować nawet połowę wartości inwestycji – zarówno greenfield, jak i brownfield – i dzielić z przedsiębiorcą ryzyko biznesowe projektu. Typowa inwestycja funduszu mieści się w przedziale od 3 do 20 mln euro, a horyzont współpracy sięga od 5 do 10 lat. Do tego dochodzą instrumenty wsparcia ekspansji dostępne w ramach inicjatywy Team Poland, stworzonej przez grupę Polskiego Funduszu Rozwoju, w tym m.in. ubezpieczenia inwestycji przez KUKE. Dzięki temu ten pierwszy, najtrudniejszy krok staje się dużo łatwiejszy i bezpieczniejszy.
Czym różnią się inwestycje w Luksemburgu, Czechach, Wielkiej Brytanii, Niemczech i Rumunii?
To bardzo trafne pytanie, bo te pięć krajów opowiada zupełnie różne historie, choć wszystkie znajdują się w czołówce statystyki NBP.
Luksemburg formalnie otwiera tabelę głównych kierunków polskich inwestycji zagranicznych ze stanem należności 24,9 mld zł, ale musimy być tu precyzyjni. To tak zwany kraj pośredniczący. Kapitał lokowany przez polskie spółki za pośrednictwem podmiotów luksemburskich w dużej mierze nie zostaje w Luksemburgu – przepływa dalej, do krajów docelowych, a często wraca nawet do Polski.
Zupełnie inaczej wyglądają Czechy, zajmujące drugą pozycję w zestawieniu głównych kierunków docelowych polskich inwestycji bezpośrednich, ze stanem należności 19,2 mld zł. Tam mówimy o prawdziwej, namacalnej obecności. Niemal cała ta kwota to akcje i udziały kapitałowe, powiązane z rzeczywistymi zakładami produkcyjnymi, przede wszystkim w przetwórstwie przemysłowym i motoryzacji. Czechy to nasz sprawdzony sąsiad – bliski geograficznie, kulturowo i pod względem powiązań handlowych.
Wielka Brytania, z kwotą 10,5 mld zł, to najbardziej dynamiczny przypadek – wzrost aż o 40 proc. rok do roku. Napędzają go usługi, IT oraz techniczne zarządzanie obiektami. To pokazuje, że polskie firmy potrafią wygrywać za granicą nie tylko produkcją, ale i wysokomarżowymi usługami.
Niemcy – 10,1 mld zł – to kierunek będący naturalnym przedłużeniem naszych łańcuchów przemysłowych. Polskie firmy inwestują tam, by być bliżej największego rynku Europy i jego zaawansowanych sieci kooperacyjnych. Wreszcie Rumunia, z wynikiem 7,9 mld zł, reprezentuje ekspansję regionalną – handel i przemysł na dynamicznie rosnącym rynku Europy Środkowo-Wschodniej.
Podsumowując, każdy z tych rynków wymaga innego podejścia kulturowego i biznesowego: od bardziej sformalizowanych, procesowych i przewidywalnych modeli działania w Niemczech czy Luksemburgu, po większą elastyczność relacyjną i lokalną specyfikę w Rumunii czy na rynku brytyjskim po Brexicie. Dlatego o powodzeniu zagranicznej inwestycji decyduje dziś nie tylko kapitał, ale także zdolność firmy do zrozumienia lokalnej kultury biznesu, stylu negocjacji i sposobu budowania zaufania.
Jaki jest powód inwestowania w USA i Azji?
To rzeczywiście jeden z najciekawszych trendów. Choć aż 88 proc. polskich inwestycji wciąż koncentruje się w Europie, to uwaga przedsiębiorców coraz wyraźniej przesuwa się poza nasz kontynent.
Stany Zjednoczone kolejny rok z rzędu są liderem rynku bezpośrednich inwestycji zagranicznych - zarówno jako odbiorca kapitału, jak i inwestor. Ten potencjał zdecydowanie dostrzegają też polscy przedsiębiorcy. Aż 61 proc. uczestników naszego badania wskazało USA jako rynek o wysokim lub bardzo wysokim potencjale inwestycyjnym. Decydują o tym dwa czynniki: dostęp do nowoczesnych technologii i innowacji oraz sama wielkość rynku, największego rynku konsumenckiego na świecie. Napływ inwestycji greenfield do USA rośnie, a nowa administracja poprzez politykę America First Investment Policy tworzy udogodnienia dla inwestorów z krajów sojuszniczych. Paradoksalnie agresywna polityka celna również może być motywacją do obecności kapitałowej za oceanem.
Azja z kolei jest postrzegana jako region o największym potencjale wzrostu – 48,4 proc. firm ocenia go wysoko lub bardzo wysoko. Przyciąga zaawansowaniem technologicznym, silną pozycją w globalnych łańcuchach wartości i możliwością dywersyfikacji dostaw.
Chcę tu podkreślić jedno: Fundusz Ekspansji Zagranicznej inwestuje praktycznie na całym świecie, we wszystkich sektorach. Zrealizowaliśmy projekty, które obejmują w simie 15 krajów świata, między innymi w USA, Finlandii, Niemczech, Grecji, Rumunii Ukrainie. Konsekwentnie towarzyszymy polskim firmom w inwestycjach także na rynkach mniej oczywistych – i oferujemy im instrument, który realnie zwiększa ich siłę finansową na rynkach zagranicznych.
Czy da się określić, ile zysków z tych inwestycji wróciło do Polski?
Tak, i to jest jeden z najbardziej wymiernych efektów całego procesu. Według danych NBP dochody z tytułu polskich inwestycji bezpośrednich za granicą wyniosły w 2024 roku 11,4 mld zł. To wynik o niemal 4 proc. wyższy niż rok wcześniej.
Warto rozłożyć tę kwotę na części składowe. Największy udział miały reinwestowane zyski – 6,1 mld zł. To środki, które polskie firmy zdecydowały się pozostawić w zagranicznych spółkach, by dalej je rozwijać. Do tego dochodzą dywidendy w wysokości 3,8 mld zł oraz odsetki – 1,5 mld zł.
W ujęciu geograficznym najwięcej dochodów wygenerowały spółki w Norwegii (1,7 mld zł), Luksemburgu (1,4 mld zł) oraz Holandii (1,1 mld zł). Jeśli spojrzymy na branże, to na czele znalazło się górnictwo i wydobywanie z kwotą 3,4 mld zł, następnie przetwórstwo przemysłowe (2 mld zł) oraz działalność finansowa i ubezpieczeniowa (1,8 mld zł).
Te liczby pokazują coś istotnego. Ekspansja zagraniczna nie jest ucieczką kapitału z Polski – jest inwestycją, która wraca do kraju w postaci dochodów, kompetencji i silniejszej pozycji polskich firm. Dominacja reinwestowanych zysków dowodzi, że nasze przedsiębiorstwa myślą długofalowo. Widzimy tu ogromny, wciąż niewykorzystany potencjał, bo udział Polski w globalnych odpływach inwestycji pozostaje niewielki. I tutaj naszą rolą jako Funduszu Ekspansji Zagranicznej, ale i szerzej – Grupy PFR - jest sprawić, by kolejne polskie firmy śmiało po ten potencjał sięgały. Determinacji i odwagi naszym przedsiębiorcom z pewnością nie brakuje.
Rozmawiał Mariusz Staniszewski
»» Odwiedź wgospodarce.pl na GOOGLE NEWS, aby codziennie śledzić aktualne informacje
»» O bieżących wydarzeniach w gospodarce i finansach czytaj tutaj:
„To jest skandal”. Daniel Obajtek uderza w rząd
Padł system! „Atak hakerski Kierwińskiego na własne państwo”
Trujesz, wymień piec! – nakaże nam wkrótce ekolog
»»A ty Polaku dalej zbieraj butelki i kaucje – oglądaj „Piątkę wGospodarce” w telewizji wPolsce24
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.