Wspinaczka rentowności trwa
Rentowność trzydziestoletnich obligacji USA osiągnęła poziom najwyższy od dziewiętnastu lat, co wskazuje na wzrost obaw o wzrost inflacji i stóp procentowych w długoterminowej perspektywie. Również dziesięciolatki wyznaczyły lokalny szczyt.
W pierwszych dniach tygodnia można było się jeszcze łudzić, że obligacje USA zawrócą spod nowego szczytu rentowności i sytuację uda się jeszcze ustabilizować, ale wynik głosowania Fed wprowadził dużą nerwowość. Co prawda stopy procentowe w USA pozostały na dotychczasowym poziomie, ale trzech z dziewięciu członków rady gubernatorów zagłosowało za podwyżką (miesiąc wcześniej żaden z nich nie widział takiej potrzeby) co poderwało rentowności. W ostatnim dniu tygodnia i zarazem miesiąca inwestorzy nadal pozbywali się obligacji długoterminowych USA jak gorącego kartofla, co jest częstym obrazkiem po wybiciu ze strefy dotychczasowej konsolidacji. Gwoli przypomnienia, w przypadku obligacji trzydziestoletnich górną granicę trzyletniej już konsolidacji wyznaczały okolice 5,15-5,17 proc., którą rynek naruszał trzykrotnie, a po raz ostatni i najbardziej zdecydowany w maju 2026 r. Ostrzegaliśmy wówczas, że takie wybicia mogą mieć długoterminowe konsekwencje. Trzydziestolatki kończą tydzień w okolicy 5,27 proc. (przy czym w USA handel potrwa jeszcze kilka godzin).
Oczywiście, to dziesięcioletnie obligacje są benchmarkowymi papierami, a wzrost ich rentowności do 4,73 proc. oznacza wprawdzie osiągnięcie nowego szczytu, lecz zaledwie półtorarocznego. Czyżby więc inwestorzy traktowali obecny pułap jako okazję inwestycyjną? Nic na to nie wskazuje, a pocieszenie jest fałszywe. W przypadku obligacji dziesięcioletnich linię oporu (w praktyce wsparcia) wyznacza linia pociągnięta po opadających szczytach z notowań ostatnich trzech lat i linia ta została nie tylko wybita, ale też potwierdzona spadkiem rentowności na początku tygodnia.
To doprawdy ponura wizja dla rynków obligacji. Wysoko, na granicy szczytów tej samej, trzyletniej konsolidacji są też dziesięciolatki Niemiec i Francji, przy czym francuskie papiery (prawie 4,0 proc. rentowności) wybicie zanotowały już w kwietniu, obecnie walka trwa o zatrzymanie przeceny. Jeśli szukać prawdziwego pocieszenia, to w… Japonii. Oczywiście Japonia doświadczyła w ostatnich 12 miesiącach brutalnej przeceny obligacji (rentowność dziesięciolatek niemal podwoiła się w tym czasie), ale mimo niekorzystnego otoczenia nie wyznacza nowych szczytów w ostatnich dwóch miesiącach (choć też niewiele do tego brakuje).
Nasze obligacje trzymają się nad wyraz dzielnie i notowane są głęboko poniżej granicy konsolidacji (okolice 6,0 proc.), do której sforsowania brakuje co najmniej dwudziestu punktów. Resortowi finansów pomagają rosnące zyski sektora bankowego i puchnące bilanse instytucji finansowych, które nie gardzą lokowaniem nadwyżek w skarbowy dług zwolniony przecież z podatku bankowego. Niemniej, nie jest to zdrowy popyt, przeważenie bilansów sektora długiem skarbowym też może się kiedyś zemścić.
W długim terminie trudno o optymizm. Lipiec jest historycznie najlepszym miesiącem dla notowań polskich obligacji i przekonanie to wielokrotnie werbalizowali w ostatnich tygodniach nawet doświadczeni zarządzający. Skoro nie pomogły zaklęcia o potwierdzonej sezonowości rynku, to inwestorzy mogą liczyć się z perturbacjami w dalszej części roku, gdy nabywców „pewnego zysku” zabraknie. Dla odmiany jesień często bywa trudnym okresem dla obligacji. Do pewnego stopnia pocieszeniem może być fakt, że źródłem kłopotów jest nadmiernie zadłużony budżet USA, którego koszty odsetkowe rosną, ponieważ część inwestorów może szukać bezpiecznych przystani na innych rynkach, choć oczywiście naiwnością byłoby oczekiwanie szturmu międzynarodowego kapitału na nasz dług. Chodzi raczej o to, że niewielki już dziś udział zagranicznych inwestorów w zadłużeniu Polski stał się nieoczekiwaną tarczą utrzymującą rentowności w granicy konsolidacji.
Emil Szweda, Obligacje.pl
Przedstawione poglądy, oceny i wnioski są wyrazem osobistych poglądów autorów i nie mają charakteru rekomendacji autora do nabycia lub zbycia albo powstrzymania się od dokonania transakcji w odniesieniu do jakichkolwiek walut lub papierów wartościowych. Poglądy te jak i inne treści raportów nie stanowią „rekomendacji” lub „doradztwa” w rozumieniu ustawy z dnia 29 lipca 2005 o obrocie instrumentami finansowymi. Wyłączną odpowiedzialność za decyzje inwestycyjne, podjęte lub zaniechane na podstawie komentarza, raportu lub z wykorzystaniem wniosków w nim zawartych, ponosi inwestor.
»» Odwiedź wgospodarce.pl na GOOGLE NEWS, aby codziennie śledzić aktualne informacje
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.