KOMENTARZ
Inflacja – ostatnia nadzieja Tuska
Moment, w którym cena oleju napędowego przebije symboliczne 9 zł jest, bliski. Dla Donalda Tuska będzie to chwila, w której jednocześnie będzie się cieszył i smucił.
Innymi słowy będą nim targały uczucia ambiwalentne. Stary dowcip opisuje je jako moment, w którym teściowa spada w przepaść twoim nowym samochodem. Nic chyba lepiej nie oddaje sytuacji premiera i jego ministra finansów.
Radość i szansa
Wysokie ceny paliwa są dziś dla rządu jedyną nadzieją na względnie bezpieczne trwanie. Po pierwsze, wpływy z akcyzy i VAT będą wypełniać dziurawy jak sito budżet, na którym nikt zdaje się nie panować. Publiczne pieniądze rozpływają się jak kamfora, a nie widać wielkich inwestycji infrastrukturalnych, wzrostu wydatków socjalnych, większych nakładów na naukę czy kulturę. Kasa cieknie, a wpływy podatkowe są proporcjonalnie niższe niż wynikałoby to ze wzrostu gospodarczego.
Po drugie, wzrost cen spowoduje większe wpływy podatkowe i choć w dużej mierze będzie to pusty pieniądz, to może uchronić szefa rządu przed katastrofą, którą coraz wyraźniej widać na horyzoncie. Dlatego cała nadzieja w inflacji.
Polska jest najszybciej zadłużającym się krajem w UE, a Rada Fiskalna alarmuje, że przyszłoroczny budżet jest bardzo ryzykowny, gdyż „bardzo prawdopodobne jest przekroczenie 55-procentowego progu długu publicznego.” Jeśli tak się stanie rząd będzie musiał przeprowadzić znaczące oszczędności, by w kolejnym roku deficyt nie był większy lub zmalał.
»» O opinii Rady Fiskalnej do projektu budżetu na 2027 rok czytaj tutaj:
Bije dzwon alarmowy: próg długu publicznego tuż-tuż!
Co prawda obecny rząd przyzwyczaił nas do tego, że ustawami się nie przejmuje, ale międzynarodowe agencje potrafią liczyć i dalsze zaciąganie pożyczek będzie musiało odbić się na wiarygodności Polski. Tego Tusk nie zignoruje.
Scenariusz przełamania bariery ostrożnościowej jest bardzo prawdopodobny, gdyż – jak pisze Rada Fiskalna – w projekcie budżetu na 2027 rok „próg zostaje przekroczony w niemal wszystkich analizowanych wariantach ryzyka, m.in. przy założeniu niewystąpienia tzw. naturalnych oszczędności w oczekiwanej wysokości. W projekcie nie zapewniono odpowiedniego marginesu bezpieczeństwa”.
Z odsieczą może przyjść więc jedynie inflacja, gdyż wyższe ceny paliw i energii znaczają wyższe ceny wszystkiego – od żywności po mieszkania. Podatki będą więc naliczana od wyższych kwot.
Wściekłość i rozczarowanie
Jednak to, co dla rządu może być jak łyk powietrza dla tonącego, dla zwykłych ludzi oznacza ubożenie. Pensje nigdy nie zdążą dogonić inflacji, zwłaszcza gdy jej przyczyna wynika z sytuacji międzynarodowej, a tak jest w przypadku wzrostu cen paliw.
Obywatele nie lubią biednieć i winę za to zawsze przerzucają na rządzących. Nawet jeśli rząd odpowiedzialnością za drożyznę będzie obciążał Donalda Trumpa i jego politykę wobec Iranu, to ostatecznie przecież premier posiada narzędzia, by ceny paliw obniżyć. „Wystarczy jedna prosta decyzja” – mówił przed kilku laty Tusk, a słowa te do dziś brzmią w uszach milionów Polaków.
Prędzej czy później wystawią zatem rachunek premierowi za jego nieudolność w zwalczaniu inflacji. Będzie to szczególnie bolesne, gdyż to właśnie drożyzna była jego orężem w walce z Mateuszem Morawieckim i rządem PiS. Od poniesienia odpowiedzialności nie uchronią go żadne PR-owski zagrywki, bo w portfelach Polaków po prostu będzie mniej pieniędzy.
Mariusz Staniszewski, redaktor naczelny wGospodarce.pl
»» Odwiedź wgospodarce.pl na GOOGLE NEWS, aby codziennie śledzić aktualne informacje
»» O bieżących wydarzeniach w gospodarce i finansach czytaj tutaj:
Krzysztof Pawiński: rachunek za system kaucyjny zapłacą i przedsiębiorcy, i konsumenci
Wstydzą się, że głosowali na Trzaskowskiego
»»Europoseł Bogdan Rzońca: Unia ukrywa prawdziwy stan długu– oglądaj „RH+ Rozmowy Czarneckiego” w telewizji wPolsce24
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.