Opinie
Członkowie rodziny są naturalnym „zasobem”, z jakiego czerpać mogą seniorzy / autor: Pixabay
Członkowie rodziny są naturalnym „zasobem”, z jakiego czerpać mogą seniorzy / autor: Pixabay

TYLKO U NAS

Pięć życiowych podpowiedzi, jak uciec przed emerytalną biedą i robo-opiekunem

Bartosz Marczuk

Bartosz Marczuk

członek zarządu Instytutu Sobieskiego. Pełnił funkcję wiceministra rodziny, pracy i polityki społecznej

  • Opublikowano: 4 października 2026, 12:00

  • Powiększ tekst

Nie tylko pieniądze przesądzą o jakości naszego życia na emeryturze. Są ważne - warto płacić składki do ZUS i dodatkowo oszczędzać. Ale trzeba też pamiętać o… relacjach. Czy nie jest to kolejny dobry powód, by mieć więcej dzieci? Po to by nie utknąć na stare lata z robotem podającym nam leki.

Kiedy myślimy o emeryturze (jeśli w ogóle to robimy), do głowy przychodzą nam głównie pieniądze. Konto w ZUS, dodatkowe oszczędności, wysokość świadczenia. To są kluczowe zmienne, ale warto rozszerzyć tę perspektywę. Bo człowiek jest istotą społeczną i to relacje, a nie tylko zasobność portfela, determinują jakość życia. Zwłaszcza w starszym wieku. Dlatego warto podejść do naszej przyszłości, po zakończeniu pracy, w sposób bardziej holistyczny. I humanistyczny. Nie tylko finansowy.

Poniżej pięć rekomendacji dla nas, które zawarliśmy z Pawłem Borysem w wydanej właśnie książce „Jak uniknąć emerytalnej katastrofy” (Prześwity, 2026). Nie będą to łatwe i proste podpowiedzi. Ale warto je znać, by nie obudzić się na stare lata w niedostatku, w otoczeniu bezdusznych maszyn, które będą się nami „zajmować”.

Płać składki, pracuj nawet w późnym wieku

„Wsiąść do pociągu byle jakiego. Nie dbać o bilet, nie dbać o bagaż”. Wszyscy znamy wyśpiewaną przez Marylę Rodowicz pochwałę beztroski. Z drugiej strony, już w „realu”, artystka mówi, komentując wysokość emerytury z ZUS: „Muszę śpiewać do końca życia”. „To jest smutny temat. W tej chwili mam ponad „dwójkę” [2 tys. zł]. Moje koty więcej przejadają”.

Dlaczego tak się stało? Najpewniej pani Maryla nie płaciła składek. Część osób robi podobnie - unika ich, mając przekonanie, że ZUS zbankrutuje. Tak nie będzie. Każdy polityk, który doprowadziłby do jego bankructwa następnego dnia zostanie politycznie „zlinczowany”. Ale z drugiej strony nie ma co generalnie liczyć, że ZUS wypłaci świadczenia, by godnie żyć na emeryturze. Dopadła nas demografia i nic już nie będzie takie samo.

Nie ma więc co wieszczyć krachu powszechnych systemów emerytalnych. Dostosowują się one do otaczających nas warunków, obniżając wysokość świadczeń, przechodząc na systemy tzw. zdefiniowanej składki (ile wpłaciłeś tyle dostaniesz), wydłużając aktywność zawodową uczestników (wyższy wiek emerytalny) i premiując dzietność.

Także nasz ZUS będzie zmierzał w tym kierunku. I nie zbankrutuje. O ile nie zajdą w nim jakieś dramatyczne zmiany wywołane presją polityczną (co nie jest wykluczone), będzie dość stabilny finansowo, choć ceną za to będą malejące świadczenia. Zwłaszcza gdy zdecydujemy się z nich skorzystać tuż po osiągnięciu wieku emerytalnego.

Dlatego warto odkładać tam pieniądze, nie unikając składek, przez np. pracę na czarno czy poszukując za wszelką cenę innych niż etat form zatrudnienia. A jeśli się to robi, to na stare lata nie ma co narzekać – jak Pani Maryla - że świadczenie wystarczy na karmę dla kotów. Łatwo teraz cieszyć się z nieco wyższego wynagrodzenia „do ręki”, pracując na B2B czy zleceniu, ale w przyszłości zapłacimy za to cenę niższego świadczenia.

Zatem pierwsza rekomendacja to: pracuj i nie unikaj składek. Bo z pracy bierze się dochód, którego część można odłożyć. Może brzmi to banalnie, ale to właśnie długie lata pracy i opłacone składki będą krytycznie ważne dla bazowego świadczenia z ZUS.

Kolejną rekomendacją z tego obszaru jest to, by przygotować się mentalnie na pracę dłużej, niż wymagają przepisy. Dotyczy to zwłaszcza kobiet, które mogą odejść z rynku pracy w wieku zaledwie 60 lat. Na wysokość emerytury wpływa bardzo dłuższa aktywność. Rośnie ona o ok. 10 proc. za każdy dodatkowy rok pracy. Warto przekalkulować, czy nie opłaca się dłużej pracować. Tym bardziej, że niekoniecznie musi to oznaczać, jak wydaje się wielu, jakąś formę dyskryminacji czy przymusu. Jak wynika z wielu badań i doświadczeń seniorów, jest to dla nich często sposób nie tylko na podniesienie statusu materialnego, ale na poprawę satysfakcji z życia, poczucie przynależności do grupy, wręcz sensu. „Wesołe życie staruszka” to niekoniecznie brak pracy. Może być odwrotnie: to właśnie ona, przebywanie z ludźmi, poczucie bycia potrzebnym, codzienne obowiązki dają lepsze samopoczucie i stan zdrowia.

Inwestuj w siebie: nauka przez całe życie

Kolejnym sposobem na lepszy komfort życia w przyszłości są inwestycje w siebie, zwłaszcza w wykształcenie. Ale też dodatkowe kursy i uczenie się przez całe życie podwyższają zarobki i tym samym kwoty odkładane na starość.

Polakom tego tłumaczyć specjalnie nie trzeba, wszak ruszyliśmy po 1989 r. gremialnie na studia. Warto jednak spojrzeć, jak bardzo wykształcenie wpływa na wysokość zarobków. Z danych OECD wynika, że ukończenie studiów magisterskich oznacza, że zarobki są niemal dwa razy wyższe niż wtedy, gdy zatrzymamy się na maturze. Ten wpływ różni się sporo w zależności od krajów, ale wszędzie jest istotny. Na przykład w Chile, rekordzisty pod tym względem, osoby z tytułem magistra lub doktora zarabiają ponad cztery razy więcej niż maturzyści. Na drugim biegunie są Włosi i Austriacy, gdzie te zarobki są o 40–60 proc. wyższe. W Polsce premia za wykształcenie dla magistrów i doktorów wynosi 50–60 proc.

Wykształcenie bardzo mocno wpływa też na szanse na znalezienie pracy. Jak wynika z danych GUS, stopa bezrobocia wśród osób z wykształceniem wyższym to zaledwie 1,7 proc.. W grupie osób z wykształceniem zasadniczym zawodowym/branżowym ten wskaźnik to 4,7 proc., a wśród tych, którzy mają wykształcenie gimnazjalne lub niższe, bezrobocie sięga 12,2 proc. To o ponad siedem razy wyższe niż wśród magistrów.

Ważnym czynnikiem wpływającym na przebieg kariery jest także zaangażowanie dorosłych w tzw. uczenie się przez całe życie. To szczególnie istotne dzisiaj, gdy postęp technologiczny, zwłaszcza rozwój AI, będzie stawiał przed nami coraz więcej wyzwań związanych z przyswajaniem sobie nowych technologii czy wręcz przekwalifikowaniem. W Polsce wciąż daleko nam do liderów w tym zestawieniu, choć dość sprawnie nadrabiamy tu zaległości. Obecnie w kraju co dziesiąta dorosła osoba uczestniczy w jakiejś formie kształcenia, podnosząc swoje kompetencje. Jeszcze 10 lat temu takich osób było zaledwie 3,5 proc., tj. trzy razy mniej. Ale jeśli spoglądamy na liderów: Szwedów, Duńczyków, Finów, Holendrów czy Szwajcarów to obraz jest już gorszy. Tam stale uczy się ponad 25 proc. dorosłych, w Szwecji – uwaga – blisko 40 proc. z nich.

Planuj i odkładaj, zwłaszcza w PPK

Zawsze irytowało mnie to wieloletnie obwinianie Polaków, że już tuż po upadku PRL nie rozpoczęli dodatkowo oszczędzać na emeryturę. Dlaczego? Bo po pierwsze: w tamtym czasie najzwyczajniej nie było z czego oszczędzać. Zwłaszcza że płacimy prawie 20 proc. pensji na składkę emerytalną do ZUS-u. Polacy musieli odrobić zaległości konsumpcyjne i edukacyjne po czasach PRL. Ruszyliśmy, głównie za własne pieniądze, na studia, wymienialiśmy okna, tynkowaliśmy bloki, kupowaliśmy samochody, najczęściej używane. I to wszystko w trudnych czasach transformacji, bezrobocia, byle jakich warunków pracy. Po drugie: nie było właściwie dobrego produktu oszczędnościowego. PPE działały w mikroskali, bo firmy nie musiały ich prowadzić, mając w bród pracowników. IKE i IKZE nie miały na tyle mocnych zachęt i korzyści, by masowo przyciągnąć tłumy. Sytuacja ta zmienia się jednak istotnie od ok. 2015 r.

Najważniejsze: zmienia się zasobność naszych portfeli. Jeszcze 15 lat temu wydawaliśmy ponad 83 proc. zarobków. Sięgając dalej – na przykład w 2003 r., tuż przed przystąpieniem do UE, było to aż 96,2 proc.! Czytaj: prawie całość. Jednak od 2015 r. następuje tu wyraźny postęp. Od tamtego czasu poziom wydatków do dochodów spada po raz pierwszy od 1989 r. poniżej 80 proc. (czyli możemy odkładać ponad 20 proc. dochodów), by w kolejnych latach dokonać ogromnej poprawy. W 2019 r. jesteśmy już na poziomie poniżej 70 proc., a w 2024 r. przełamujemy barierę 60 proc.! Dziś możemy więc oszczędzać ponad 40 proc. dochodów.

Po drugie, od 2019 r. pojawia się niezwykle atrakcyjna forma gromadzenia oszczędności, tj. Pracownicze Plany Kapitałowe (PPK). Każda złotówka odłożona przez nas z pensji w PPK oznacza mniej więcej drugą złotówkę, jaką otrzymujemy od firmy i państwa. Nie ma w Polsce atrakcyjniejszej formy długoterminowego gromadzenia emerytalnego kapitału, a osoby, które wypisują się z PPK, robią sobie finansową krzywdę. Na szczęście już 4,5 mln jej sobie nie robi.

Są też inne formy oszczędzania IKE, IKZE, PPE. Dlaczego warto o ich myśleć? Bo wszystkie zawierają preferencje, głównie podatkowe, przez co są opłacalne. Osoby zamożniejsze i znające się na rynkach finansowych mogą ponadto inwestować samemu. Ale są to już strategie bardziej wysublimowane i mniej powszechne. Dodatkowe oszczędności nie są gwarancją dostatniego życia na emeryturze. Na pewno jednak ich brak jest gwarancją tego, że będzie nam na niej trudniej związać koniec z końcem.

Dbaj o zdrowie

Zdrowie. To kolejny, choć może mniej oczywisty element indywidualnej emerytalnej strategii. Dobra kondycja to możliwość zarabiania, ale też dłuższej aktywności. Posłużmy się, by móc zarekomendować tu działania, dużymi, przekrojowymi badaniami, które przez wiele lat prowadzili badacze z Harvard T.H. Chan School of Public Health. Opierają się na długoterminowych obserwacjach, w l. 1980–2014, zbadano w nich ponad 100 tys. osób. W efekcie badacze doszli do wniosków o pięciu podstawowych czynnikach, mających zasadniczy wpływ na długość życia, sprowadzających się do pięciu zaleceń:

  1. Nigdy nie pal. Brak palenia to jeden z najsilniejszych czynników wpływających na długość życia

  2. Utrzymuj zdrową dietę. Najlepsze wyniki zdrowotne miały osoby, które stosowały dietę zbliżoną do śródziemnomorskiej lub roślinną wysokiej jakości. Najważniejsze wskazania to: jeść dużo warzyw i owoców, pełne ziarna, orzechy i nasiona, rośliny strączkowe, zdrowe tłuszcze (np. oliwa z oliwek), umiarkowaną ilość ryb. Z drugiej strony trzeba ograniczać czerwone i przetworzone mięso, napoje słodzone cukrem, produkty wysoko przetworzone, nadmiar soli i cukru.

  3. Utrzymuj prawidłową masę ciała, tj. BMI na poziomie 18,5–24,9. Nadwaga i otyłość zwiększają ryzyko cukrzycy typu 2, choroby wieńcowej, udaru mózgu.

  4. Uprawiaj regularnie aktywność fizyczną. Minimalny poziom ruchu dla zdrowia to około: 150–300 minut umiarkowanej aktywności tygodniowo, czyli np.: szybkie spacery, jazda na rowerze, pływanie.

  5. Umiarkowanie spożywaj alkohol. Małe ilości alkoholu mogą być neutralne lub lekko korzystne, ale większe zwiększają ryzyko chorób. Współczesne rekomendacje coraz częściej sugerują maksymalne ograniczenie spożycia.

Wnioski sprowadzają się także do tego, że należy dbać o wszystkie te nawyki/aktywności razem. Nie ma jednej cudownej recepty. Największy efekt daje połączenie wszystkich pięciu zaleceń, przestrzeganie pojedynczych da mniej.

Drugim ważnym aspektem, oprócz codziennego stylu życia, który wpływa na naszą kondycję zdrowotną, jest profilaktyka, rozumiana jako regularne wykonywanie badań. Lepiej zapobiegać niż leczyć.

Dbaj o relacje, miej dzieci

Okres późnej starości to najbardziej wymagający dla nas czas. Często stajemy się zależni od innych. Choroby przewlekłe u osób 65+  występują u ok. 65 proc. z nich. Pieniądze oczywiście ułatwiają nam funkcjonowanie. Ważne jest, by nie liczyć wyłącznie na emerytury z ZUS. Ale nie tylko one łagodzą skutki starzenia się i związanego z tym procesu utraty zdolności do całkowicie samodzielnego życia. Ponieważ wszyscy jesteśmy stworzeniami społecznymi – liczą się także relacje, jakie mamy z innymi ludźmi. Z naszą rodziną, przyjaciółmi, znajomymi czy sąsiadami. W szczególności liczą się więzi rodzinne. Bo to członkowie rodziny są naturalnym „zasobem”, z jakiego czerpać mogą seniorzy w sytuacji pogorszenia kondycji. I nie chodzi tu wyłącznie o wsparcie fizyczne przy codziennych czynnościach lub materialne. Chodzi też o zapewnienie wsparcia psychicznego czy poczucia bycia częścią wspólnoty.

W badaniach panuje głębokie przekonanie, iż utrzymywanie relacji społecznych – czy to z najbliższymi, czy w ramach szerszych sieci społecznych – jest pozytywnie powiązane ze zdrowiem w wieku starszym, przyczynia się do utrzymania lepszego zdrowia psychicznego i  funkcji poznawczych, większej aktywności i żywotności. A izolacja i długotrwała samotność wpływają na nas negatywnie, pogarszając stan zdrowia i zwiększając ryzyko depresji. Według badań osoby z silnymi relacjami społecznymi (rodzina, przyjaciele, sąsiedzi, społeczność) mają o ok. 50 proc. większą szansę przeżycia w okresie obserwacji niż osoby izolowane społecznie. Siła tego efektu jest porównywalna z wpływem wielu klasycznych czynników zdrowotnych, takich jak palenie tytoniu czy brak aktywności fizycznej.

Oczywiste jest, że relacji nie buduje się z dnia na dzień. Trzeba je pielęgnować latami. Tak jest na przykład z dziećmi, przyjaciółmi czy innymi członkami rodziny. Dlatego dodatkowym przepisem na dobrą starość jest dbałość o relacji jeszcze w okresie aktywności zawodowej.

A może – w dobie demograficznego kryzysu – warto pomyśleć o tym, czy odwlekanie decyzji o potomstwie nie jest przepisem, by w okresie jesieni życia nasze życie miało trudniejszy przebieg. Dzieci i wnuki, które wnoszą w życie seniorów dodatkową energię i radość, to przepis na ucieczkę od samotności i depresji. A także ewentualnie dodatkowe wsparcie przy codziennych obowiązkach i czynnościach.

Jak uciec przed depresją i… robotem

Nie uciekniemy od procesów starzenia się organizmu. Ale nie musimy być skazani na depresję, niesamodzielność, samotność i biedę. Dbałość o zdrowie, dobre relacje z najbliższymi, posiadanie dzieci i wnuków, opłacanie składek, edukacja oraz dodatkowe oszczędności mogą nam bardzo „osłodzić” życie staruszka. I nie skazywać nas w przyszłości na robo-opiekuna.

Bartosz Marczuk

Okładka książki
Okładka książki „Jak uniknąć emerytalnej katastrofy” / autor: materiały prasowe

W tekście wykorzystałem fragmenty książki napisanej przeze mnie z Pawłem Borysem „Jak uniknąć emerytalnej katastrofy”, Prześwity 2026. Książka miała premierę 25. września

»» Odwiedź wgospodarce.pl na GOOGLE NEWS, aby codziennie śledzić aktualne informacje

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych