Ukraina zaszkodzi Polsce? "W porozumieniu z Niemcami"
Ukraina pozycjonuje się na przyszłość jako państwo o interesach rozbieżnych z Polską, a w gorszym razie – jako kraj nam nieprzyjazny. W tej chwili wszystkie te rozbieżności są przysłonięte rosyjską agresją, ale warto pomyśleć o tym, co będzie, gdy wojna się skończy.
W ostatnią środę parlament w Kijowie przyjął ustawę o Ukraińskim Panteonie Narodowym. Ma to być miejsce wiecznego spoczynku „najlepszych synów i córek narodu”.
Nazwiska wszystkich bohaterów, którzy w różnych epokach i stuleciach walczyli o Ukrainę oraz inspirowali Ukrainę, zostaną zebrane i na zawsze zapisane w naszej historii
– wyjaśniał w przemówieniu Wołodymyr Zełenski.
Decyzja o utworzeniu panteonu zapadła dość niespodziewanie, co wcale nie oznacza, że była spontaniczna. Zełenski zgłosił swój projekt bezpośrednio po rozpętanej przez niego awanturze z Polską wokół nadania jednej z jednostek wojskowych imienia „Bohaterów UPA”. Trudno więc nie dostrzegać tu związku przyczynowo-skutkowego.
W panteonie – obok innych postaci zasłużonych dla Ukrainy – mają się znaleźć przywódcy UPA, w tym Stepan Bandera. Tak przynajmniej wynika z zapowiedzi polityków prezydenckiej partii Sługa Narodu. Oznacza to, że nie powinniśmy oczekiwać żadnej refleksji ze strony władz w Kijowie, żadnego przyznania się do błędu ani wyciągniętej ręki, bo najwyraźniej wszystko było wcześniej zaplanowane i rozegrane z zimną krwią.
Nikt i nigdy nie będzie nakazywał nam, jak żyć, jak mówić, kogo kochać, komu być wdzięcznym i jakich bohaterów szanować
– mówił Zełenski.
Adresat tych słów był bardzo czytelny, zostały bowiem wypowiedziane zaledwie kilka dni po tym, jak ukraiński prezydent odesłał do Warszawy pocztą Order Orła Białego.
Mosty, które na początku rosyjskiej inwazji zostały zbudowane między naszymi krajami, zostały w ten sposób definitywnie zerwane. Zełenski postanowił bowiem budować tożsamość swojego narodu w kontrze wobec sąsiadów – nie tylko Rosji (co jest zrozumiałe), lecz także Polski. W jego optyce zostaliśmy więc niejako – na razie w sferze historycznej i symbolicznej – zrównani z Moskwą. A to w przyszłości może doprowadzić do zupełnie nieprawdopodobnych dziś konsekwencji.
Pogroził palcem
To jeszcze nie konflikt, ale sprzeczności. I uwierzcie mi – to jeszcze nie jest szczyt
– tak ocenił obecny kryzys w relacjach polsko-ukraińskich Kyryło Budanow, szef kancelarii prezydenta Zełenskiego.
Będzie tego więcej, jeśli wszyscy się trochę nie zatrzymają
– ostrzegł.
Przy czym mówiąc „wszyscy”, ewidentnie miał na myśli Polaków.
Przypomnijmy, że Budanow, wieloletni szef ukraińskiego wywiadu, przyjechał do Polski w apogeum konfliktu wokół upamiętnienia UPA. Wielu miało wtedy nadzieję, że celem jego misji jest znalezienie kompromisu. Tymczasem Budanow po prostu przyjechał, wysłuchał opinii polskich polityków, po czym wrócił do Kijowa i – jak wszystko na to wskazuje – zarekomendował Zełenskiemu, by nas zignorował.
Eskalacja sporów z sąsiadami zawsze ma negatywne konsekwencje – zarówno polityczne, jak i gospodarcze
– mówił dalej Budanow, znowu mając na myśli Polaków.
Niektórzy zapewne wzruszą na te słowa ramionami.
Niby w jaki sposób Ukraina może nam zaszkodzić politycznie i gospodarczo? Oczywiście sama nam nie zaszkodzi, ale w porozumieniu z Niemcami jest to już jak najbardziej możliwe. Dowodzi tego choćby przypomniana przeze mnie w poprzednim numerze „Sieci” afera zbożowa z 2023 r., gdy Ukraina – w ścisłej kooperacji z Berlinem i Komisją Europejską – doprowadziła do zalania Polski swoim ziarnem, co w konsekwencji przyczyniło się do gorszego wyniku wyborczego PiS i przejęcia rządów przez Tuska. Budanow grozi nam więc, sugerując między słowami, abyśmy za bardzo „nie podskakiwali”, bo Ukraina nie traktuje Polski jako partnera, z którym należy się liczyć.
Cały artykuł dostępny dla subskrybentów tygodnika „Sieci” Od przyjaźni do wrogości. „Ukraina może nam zaszkodzić? Sama nie, ale w ścisłej kooperacji z Berlinem i Komisją Europejską”
Konrad Kołodziejski, tygodnik „Sieci”
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.