Informacje
Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji - Marcin Kierwiński / autor: Fratria
Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji - Marcin Kierwiński / autor: Fratria

W mieście panuje partyjna zmowa i nie ma co liczyć na sprawiedliwość

Marzena Nykiel

Marzena Nykiel

Absolwentka KUL oraz podyplomowego studium produkcji filmowej i TV w Łódzkiej Szkole Filmowej. Była wydawcą programów publicystycznych i informacyjnych, producentem programów tv i kierownikiem produkcji filmowej. W latach 2014-2026 redaktor naczelna portalu wPolityce.pl, obecnie publicystka i komentator wPolityce.pl, tygodnika "Sieci" i telewizji wPolsce24.pl

  • Opublikowano: 17 sierpnia 2026, 11:45

    Aktualizacja: 17 sierpnia 2026, 12:01

  • Powiększ tekst

Ludzie związani z Koalicją Obywatelską przejęli miliony, które miały trafić do powodzian. Wybuchła kolejna afera, za którą stoi Marcin Kierwiński. W zdrowej demokracji rząd Tuska dawno podałby się do dymisji. Czy to już państwo mafijne?

To była jedna z największych katastrof żywiołowych w historii współczesnej Polski. Mimo że Donald Tusk przekonywał mieszkańców Dolnego Śląska, iż „prognozy nie są przesadnie alarmujące”, gwałtowna powódź w 2024 r. dotknęła 759 miejscowości i aż 2,4 mln osób. W województwie dolnośląskim poszkodowanych zostało ponad 238 tys. ludzi i prawie 12 tys. firm. Władze Jeleniej Góry wyceniły szkody tylko w majątku komunalnym na ponad 248 mln zł. Okazuje się jednak, że część poszkodowanych do dziś nie otrzymała niezbędnej pomocy, a pieniądze szerokim strumieniem popłynęły do ludzi związanych z Koalicją Obywatelską. Wszystko wskazuje na to, że ujawniony przez dziennikarzy Wirtualnej Polski przekręt w Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego (KARR) to zaledwie początek gigantycznej afery.

Wały powodziowe

Gdyby nie dziennikarskie śledztwo Szymona Jadczaka, cała sprawa pewnie nie wyszłaby na jaw. Bo choć od kwietnia bada ją Centralne Biuro Antykorupcyjne, w strukturach partii nie ma żadnej reakcji. Skala nadużyć w KARR porażała. Według ustaleń Wirtualnej Polski trzy podmioty ze wsi Dziwiszowa otrzymały łącznie 4,5 mln zł. Beneficjentami stali się mąż wiceprezes KARR Anny Konieczyńskiej (200 tys. zł), jej sąsiedzi ze spółki Kadalore (3,2 mln zł) oraz właściciel lokalnej telewizji współpracującej z samorządem (ponad 1,1 mln zł).

Z ujawnionej dokumentacji wynika, że firma Amarcord Piotra Konieczyńskiego, prowadzącego pensjonat, otrzymała maksymalną pożyczkę z funduszu ministerialnego przyznawaną przez KARR. Za „szkody powodziowe” uznano pęknięte płytki na tarasie i uszkodzony tynk na balkonie na piętrze budynku stojącego na wzgórzu.

Kolejnym beneficjentem są bezpośredni sąsiedzi państwa Konieczyńskich. Spółka Kadalore otrzymała łącznie 3,2 mln zł na naprawę sali zabaw dla dzieci w Jeleniej Górze, która – jak ustalili dziennikarze – nigdy nie została otwarta. Większościowy udziałowiec firmy był wcześniej karany, m.in. za przestępstwa podatkowe.

Duży zastrzyk gotówki otrzymała również lokalna telewizja, której właściciel także mieszka w Dziwiszowie. Agencja Dami od lat współpracuje z samorządem. Przyznano jej ponad 1,1 mln zł wsparcia, mimo że zdjęcia satelitarne wykazały, iż woda zatrzymała się przed jej budynkiem. Bank Gospodarstwa Krajowego przyznaje, że nie ma nawet kopii wymaganej regulaminem deklaracji bezstronności dla tej pożyczki.

Cztery niezależne źródła – Straż Pożarna, Wody Polskie oraz systemy satelitarne Copernicus i ICEYE – jednoznacznie potwierdzają, że we wrześniu 2024 r. w tych miejscach nie było wody powodziowej.

Cały proceder był możliwy dzięki „uproszczonym procedurom”. Zaświadczenia wydawano na podstawie oświadczeń, a wyceny rzeczoznawców wybieranych przez samych wnioskodawców nie były merytorycznie weryfikowane przez KARR. Okazuje się też, że „wykaz zalanych ulic”, na którym Jelenia Góra opierała zaświadczenia potrzebne do wypłaty środków dla powodzian, to jedynie lista prognostyczna map ryzyka Straży Pożarnej, ułatwiająca zaplanowanie działań operacyjnych, a nie rzeczywisty zapis zdarzeń. W ten sposób miasto wydało 189 zaświadczeń o szkodach.

Pieniądze dla przedsiębiorców pochodziły z dwóch programów pomocowych. Ministerstwo Rozwoju i Technologii udzielało pożyczek w wysokości do 200 tys. zł, a Bank Gospodarstwa Krajowego – do 5 mln zł, przy czym środki te mogły zostać niemal w całości umorzone, stając się de facto darowiznami.

Cały artykuł dostępny dla subskrybentów tygodnika „Sieci”: Miliony dla „swoich”. „Cztery niezależne źródła jednoznacznie potwierdzają, że w tych miejscach nie było wody powodziowej”

Marzena Nykiel, tygodnik „Sieci”

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych