TYLKO U NAS
Francja: Towary zrabowane podczas zamieszek są już na… Vinted! [GALERIA ZDJĘĆ]
W wyniku weekendowych zamieszek we Francji ucierpiało ponad 1500 sklepów. Straty samego tylko Carrefoura idą w dziesiątki milionów euro. Podczas gdy detaliści „liżą rany”, na platformie Vinted zaczęły pojawiać się markowe produkty w podejrzanie dużych ilościach. Platforma współpracuje z organami ścigania i usuwa podejrzane oferty. Jak rozpoznać potencjalnie skradziony produkt?
Podczas ostatniego weekendu ulice Paryża wypełniły się demonstrantami protestującymi przeciwko rosnącym kosztom życia i pogarszającej się jakości usług publicznych. Nie wszystkie zgromadzenia przebiegły jednak spokojnie. W niektórych częściach miasta doszło do starć z policją, podpaleń samochodów i plądrowania sklepów. Łącznie w całej Francji okradziono i zniszczono 1500 placówek. Funkcjonariusze użyli gazu łzawiącego i armatek wodnych, a na ulicach pojawiły się barykady. Szczególnie dramatyczne sceny rozegrały się w okolicach Place de la République. Zamaskowane grupy rozbijały witryny, wyważały metalowe rolety i wynosiły towar ze sklepów. Do ataków doszło także na ulicach słynących z luksusowych butików. Zamiast klientów pojawili się tam policjanci, a następnego dnia – ekipy sprzątające szkło i zabezpieczające zniszczone sklepy.
Rozbite witryny, pożary i starcia z policją
Zamieszki nie ominęły nawet Avenue Montaigne – jednej z najbardziej luksusowych ulic Paryża, przy której mieszczą się butiki największych domów mody. Jak informuje „Le Monde”, sklep Celine został całkowicie splądrowany, a witryny pobliskich Louis Vuitton i Jil Sander uszkodzono rzucanymi przedmiotami. Jeszcze w niedzielę po południu na chodnikach leżały odłamki szkła, a pracownicy montowali tymczasowe zabezpieczenia.
Hordy bandytów ogołociły luksusowe butiki
Lista poszkodowanych marek jest jednak znacznie dłuższa. Według „Vogue Business” zaatakowano, uszkodzono lub splądrowano również sklepy Burberry i Christian Dior Parfums przy Rue Saint-Honoré oraz Lacoste przy Boulevard des Capucines. Z kolei przy Boulevard de la Madeleine ucierpiały Kenzo, Salomon i Arc’teryx. Dziennikarze „Le Monde” opisali nawet grupę mężczyzn, którzy podczas zamieszek próbowali zlokalizować sklep Chanel.
Wysyp „okazji” na Vinted
Podczas gdy francuscy detaliści liczą koszty grabieży po weekendowych zamieszkach, platforma Vinted, dla której Francja jest największym rynkiem zbytu, mierzy się z napływem podejrzewanych ofert. Jak donosi portal retailgazette.co.uk, „zrzuty ekranu udostępniane w internecie zdawały się przedstawiać markowe produkty, mocno przecenione kosmetyki i przedmioty kolekcjonerskie”.
Szybka reakcja
Litewska platforma odsprzedaży poinformowała o podjęciu „natychmiastowych działań w celu identyfikacji i usunięcia ofert powiązanych z grabieżą oraz o nasileniu monitorowania podejrzanej aktywności”. Vinted ściśle współpracuje z francuskimi władzami i organami ścigania. Jak oświadczyła, konta naruszające jej zasady mogą zostać trwale zablokowane.
Sztuka prawidłowego łączenia kropek
Według retailgazette.co.uk, marki nie tylko muszą chronić personel w czasie zamieszek czy naprawiać szkody. Muszą też monitorować platformy handlowe, sprawdzając czy nie znalazły się tam przedmioty, które mogą pochodzić z ich własnych półek. W ramach weryfikacji moderatorzy powinni brać pod uwagę czas, wolumen, opakowanie, historię sprzedawców oraz raporty od poszkodowanych firm – by nie usuwać ofert, które tak naprawdę są legalne. W przypadku produktów, które najczęściej nie mają unikalnych identyfikatorów – np. szminek czy t-shirtów – kluczowe stają się inne czynniki, np.: świeżo utworzone konta oferujące duże wolumeny nowych towarów lub grupa sprzedawców posługujących się podobną grafiką.
Usuwają, blokują, donoszą policji
Vinted poinformował portal bbc.com, że usunął oferty, które prawdopodobnie zostały zrabowane ze sklepów podczas weekendowych zamieszek. ”Od weekendu nasze zespoły podejmują zdecydowane kroki, aby identyfikować i usuwać oferty powiązane z grabieżami; zintensyfikowaliśmy również monitorowanie podejrzanych ogłoszeń” – zapewnili przedstawiciele Vinted w rozmowie z dziennikarzami BBC.
W eBay też prześwietlają ogłoszenia
Jednocześnie serwis eBay nie odnotował wzrostu liczby ofert powiązanych z grabieżami we Francji, jednak zaznaczył, że współpracuje z organami ścigania w sprawach dotyczących podejrzenia sprzedaży skradzionych towarów. Gdy władze potwierdzą, że dany przedmiot pochodzi z kradzieży, platforma podejmuje odpowiednie kroki – w tym usuwa oferty i wyciąga konsekwencje wobec sprzedających. Podejrzane oferty pokazują jak ważna jest współpraca między detalistami a platformami handlowymi. Według retailgazette.co.uk, detaliści mogą udostępniać identyfikatory produktów, zdjęcia, skradzione numery seryjne i informacje o nietypowych kombinacjach towarów. W ten sposób platformy e-commerce mogą łączyć powiązane konta i zabezpieczać dowody dla śledczych.
Sklepy Carrefour ucierpiały najbardziej
Jedną z sieci handlowych, które przyjęły najwięcej ciosów, jest Carrefour. Portal retailgazette.co.uk – powołując się na prezesa Carrefoura Alexandre’a Bomparda – podaje, że uszkodzone lokale pozostaną zamknięte „na dłużej”. Łącznie, w mniejszym lub większym stopniu, ucierpiało 50 sklepów zostało, w tym 19 supermarketów i placówek osiedlowych. Ich gruntowny remont i przebudowa pochłonie ponad 10 mln euro. Na liście splądrowanych i zdewastowanych obiektów handlowych z logo Carrefour są nie tylko te zlokalizowane w Paryżu, ale także w Rennes, Lille czy Bordeaux.
Gorzkie liczenie strat
Bompard wybrał się do zdemolowanych sklepów nad ranem w niedzielę (18 października). We wpisie na platformie X podzielił się swoją oceną skali zniszczeń i opublikował zdjęcia z wnętrza placówek, które publikujemy w galerii pod tekstem. „Nic nie może usprawiedliwić takich aktów przemocy” – powiedział prezes handlowego giganta, dodając, że oczekuje bardzo stanowczej reakcji ze strony władz. Tymczasem z danych francuskiego MSW wynika, że w protestach wzięło udział ok. 550 tys. osób. Związki zawodowe mówią o 800 tys. uczestników. Reuters podał, że zatrzymano 1800 najbardziej agresywnych demonstrantów. W rozruchach rannych zostało ponad 500 funkcjonariuszy.
Oprac. Grzegorz Szafraniec
Źródła: wGospodarce.pl, bbc.com, Le Monde, retailgazette.co.uk, miumag.pl, Vogue Business, Reuters, wiadomoscihandlowe.pl, finanse.wp.pl
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.