Inflacja i USD nie zwalniają tempa
Wtorek rozpoczyna serię wstępnych odczytów inflacyjnych i niestety wrześniowe wskaźniki zapowiadają się boleśnie. Spadki na ropie nie rozlewają się jeszcze po innych rynkach, a na forex bez zmian dominuje USD. Polski rząd przyjął projekt budżetu na przyszły rok i równocześnie proponuje zmiany w progach podatkowych. Gołębia podwyżka stóp procentowych w Australii spycha AUD do defensywy.
Początek czarnej serii?
Koniec miesiąca to klasycznie moment na publikację wstępnych odczytów inflacyjnych. Na pierwszy ogień poszła Hiszpania i wnioski po danych nie są zbyt krzepiące. Wskaźnik CPI zauważalnie przekroczył oczekiwania i rdr wyniósł 4,9%, co jest najwyższym wynikiem od początku 2023 roku. Niestety powoli można wnioskować o rozlewaniu się podwyższonej dynamiki cen po gospodarce, ponieważ inflacja bazowa (bez cen energii i żywności) w ujęciu rocznym podskoczyła z 2,9% w sierpniu do 3,1% we wrześniu, czyli znalazła się najwyżej od dwóch i pół roku. Inwestorzy podeszli jednak spokojnie do tych odczytów, zapewne wyczekując na więcej sygnałów już w środę.
Rynek długu straszy, USD zyskuje
Wtorkowy handel przynosi zmiany na części rynków, ale w większości dostajemy potwierdzenie trwających trendów. Dzisiejsze spadki na ropie naftowej nie przynoszą jeszcze wytchnienia w innych obszarach, ale warto zaznaczyć, że za listopadowy kontrakt na baryłkę Brent trzeba płacić poniżej 104 $, czyli najmniej od czwartku. FX niezmiennie pozostaje pod miażdżącym wpływem dolara amerykańskiego, a kurs EUR/USD znalazł się dziś już blisko 1,133 $. Klasycznie uderza to w waluty EM, ale dzięki stabilizacji kursu euro blisko 4,37 zł, kurs dolara dopiero przebija 3,85 zł. Na rynku długu możemy doświadczyć tylko chwilowo mniejszej presji, ale już w trakcie wtorkowej sesji sytuacja znowu się pogarsza. Rentowność amerykańskich 10-latek sięga już 5,25%, co coraz bardziej kieruje nas do poziomów z początku wieku. Polskie 10-letnie papiery dłużne sięgnęły dziś rano 6,5%, czyli znalazły się najwyżej od początku 2023 roku. Warto zaznaczyć, że wtedy stopa referencyjna NBP była o 100 pb wyższa (!). Na rynkach kapitałowych panuje mieszany sentyment, część indeksów rośnie na fali m.in. zapowiadanego IPO firmy Anthropic (twórca Claude), ale już w trakcie azjatyckiej sesji dominował kolor czerwony, a w Europie pod kreską o godz. 16 znajduje się np. Paryż i niestety Warszawa. Początek handlu kasowego na Wall Street również nie napawa optymizmem, ale zniżki są jeszcze symboliczne.
Budżet wyborczy czy budżet ucieczki do przodu?
Polski rząd przyjął dziś ostateczną wersję budżetu na przyszły rok. Najważniejsze założenia projektu to: wzrost PKB na poziomie 3%, średnioroczna inflacja ma wynieść 2,8%, dochody budżetu państwa to 696,4 mld zł, a wydatki mają sięgnąć 977,6 mld zł, czyli deficyt budżetu planowany jest na 281,2 mld zł (o 1,4 mld zł mniej niż wstępnie). Minister finansów podkreślił, że rząd nie prognozuje, aby do 2030 r. naruszony został konstytucyjny próg długu na poziomie 60 proc. PKB (co automatycznie skutkuje bolesnymi cięciami wydatków). Dodatkowo Andrzej Domański poinformował, że na obronność wydamy prawie 200 mld zł, czyli ponad 4,5% PKB, a na ochronę zdrowia zaplanowano 274 mld zł. Równocześnie Rada Ministrów przyjęła zapowiadany projekt zmian w progach podatkowych: dochody do 30 tys. zł pozostaną zwolnione z podatku, a stawka 12 proc. będzie obowiązywała do 130 tys. zł; nowa, 24-procentowa stawka ma objąć dochody od ponad 130 do 150 tys. zł; powyżej 150 tys. zł nadal obowiązywać będzie stawka 32 proc. Proponowane zmiany podatkowe mają objąć około 3,5 mln podatników i przynieść im oszczędności sięgające nawet 3,6 tys. zł rocznie.
Australia podnosi stopy, AUD traci
Zgodnie z oczekiwaniami Bank Rezerwy Australii podniósł stopy procentowe o 25 pb i tym samym główny wskaźnik sięga poziomu 4,6%, czyli znajduje się najwyżej od 15 lat. Na pierwszy rzut oka wygląda to na jastrzębi ruch, ale inwestorzy odczytali dzisiejszą decyzję jako tzw. gołębią podwyżkę. Co prawda RBA podkreśla ryzyka dla podwyższonej inflacji, ale równocześnie określa aktualne warunki jako restrykcyjne i zaznacza, że na efekty cyklu zacieśniania (+100 pb od grudnia) trzeba będzie poczekać nawet kilkanaście miesięcy. Inwestorzy odebrali to jako sygnał dla braku kolejnych ruchów w najbliższym czasie i dali temu wyraz poprzez osłabienie dolara australijskiego. AUD znalazł się pod presją zmiany oczekiwań monetarnych, które w połączeniu z globalnym odpływem kapitału w kierunku USD (bezpieczna przystań, agresywne wyceny podwyżek stóp w USA) składają się na idealny przepis trwalszego osłabienia. Kurs AUD/USD, schodząc poniżej 0,7 $, daje mocny techniczny sygnał do kontynuacji spadków. Aussie jest dziś jedną z najsłabszych walut G-10 i traci nawet wobec (także pozostającego pod presją) złotego, a kurs AUD/PLN schodzi do 2,69 zł.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.