Złoty między młotem a kowadłem
Na pierwszy rzut oka złoty trzyma się przyzwoicie. EURPLN ustabilizował się w okolicach 4,37 po burzliwych sesjach, a USDPLN zszedł do 3,84. Pod tą powierzchnią narasta jednak kilka czynników ryzyka, które nakazują patrzeć na polską walutę z ostrożnością.
Globalne tło: obligacje dyktują warunki
Poranek na rynkach upływa pod dyktando obligacji i to w najgorszym możliwym wydaniu. Po tym jak prezydent Trump odrzucił irańską propozycję dotyczącą otwarcia Cieśniny Ormuz, ceny surowców energetycznych ponownie ruszyły w górę. Ropa Brent w kontrakcie listopadowym sięga okolic 107 USD, a grudniowy notowany jest bliżej 100 USD, a sama ta różnica, czyli głębokie backwardation rzędu 7 USD, mówi o napięciu na fizycznym rynku więcej niż sam poziom ceny. Wysoka i droga ropa natychmiast przełożyła się na rynek długu. Rentowność amerykańskich dziesięciolatek wspięła się do 5,21 proc., a dwulatek do 4,91 proc. Średnia rentowność globalnych obligacji rządowych przebiła w zeszłym tygodniu 4 proc. po raz pierwszy od 2007 roku. To wszystko pokazuje, że rynek nie godzi się już na niskie rynkowe stopy.
Droga ropa napędza oczekiwania na inflację
Mechanizm jest prosty i brutalny. Droga ropa podbija inflację, wyższa inflacja wymusza wyższe stopy, a wyższe stopy podnoszą rentowności i koszt pieniądza na całym świecie. Rynek wycenia już co najmniej jedną kolejną podwyżkę Fed o 25 punktów bazowych do końca roku, po tym jak we wrześniu bank centralny podniósł stopy pierwszy raz od 2023 roku. W takim otoczeniu kapitał ucieka ponownie do dolara i oddala się od ryzyka. Indeks dolarowy utrzymuje się blisko dwumiesięcznych maksimów, złoto spadło poniżej 4200 USD. To klasyczny obraz rynku, który przechodzi w tryb wysokich stóp procentowych na dłużej i nie ma ochoty na kupowanie ryzykownych aktywów.
Co ważne, nie wszystkie banki centralne grają w tę samą stronę i właśnie ta dywergencja napędza dziś zmienność na rynku walutowym. Podczas gdy Fed pozostaje jastrzębi, w Banku Anglii słychać już głosy ostrożności. Silvana Dhingra ostrzega, że utrzymywanie wysokich stóp może uderzyć w inwestycje i ograniczyć podaż w gospodarce. Z drugiej strony rynek wycenia jutrzejszą podwyżkę stóp przez bank centralny w Australii o 25 punktów bazowych do 4,60 proc., co wspiera dolara australijskiego. Różnice w stopach i perspektywach coraz mocniej napędzają zmienność na rynku walutowym, a niestety przynajmniej na ten moment złoty jest po słabszej stronie tej układanki.
Polska: złoty pozostaje słabszy przez ryzyka fiskalne, mimo coraz bardziej jastrzębich komunikatów RPP
Na pierwszy rzut oka złoty trzyma się przyzwoicie. EURPLN ustabilizował się w okolicach 4,37 po burzliwych sesjach, a USDPLN zszedł do 3,84. Pod tą powierzchnią narasta jednak kilka czynników ryzyka, które nakazują patrzeć na polską walutę z ostrożnością.
Po pierwsze, krajowy rynek długu jest pod wyraźną presją. Rentowność polskiej dziesięciolatki wzrosła w ostatni poniedziałek września do 6,42 proc. Gdy globalne rentowności rosną, a do tego dochodzi krajowa premia za ryzyko fiskalne i ratingowe, złoty traci jedną z podpór.
Po drugie, kanał cen energetycznych uderza w Polskę mocniej niż w wiele innych gospodarek. Ropa z ceną frontową blisko 107 USD to bezpośredni impuls inflacyjny dla kraju importującego surowce energetyczne. Narodowy Bank Polski wprost wskazał w wytycznych na 2027 rok, że inflacja w drugiej połowie 2026 roku pozostanie podwyższona, między innymi w miarę wygaszania osłon na rynku paliw.
Po trzecie, i to jest istotna zmiana, RPP wykonała jastrzębi zwrot. Rada utrzymała we wrześniu stopę na poziomie 3,75 proc., ale retoryka wyraźnie stwardniała. Prezes Glapiński nazwał obniżkę stóp w tym roku scenariuszem absolutnie nierealnym i sygnalizuje stabilizację mniej więcej do połowy 2027 roku. Część członków Rady idzie dalej i mówi wprost o możliwych podwyżkach, jeżeli inflacja utrzyma się powyżej 4 proc., wskazując przy tym na Bliski Wschód oraz ceny ropy i gazu jako kluczowe ryzyko. Bilans ryzyk dla stóp przesuwa się więc w stronę zacieśnienia.
Co to oznacza dla złotego?
Złoty stoi w rozkroku. Z jednej strony, jastrzębia RPP i realna perspektywa wyższych stóp to argument wspierający walutę, bo podnosi jej relatywną rentowność. Z drugiej strony globalnie widać odejście od ryzyka, a jednocześnie w kraju pojawia się ryzyko fiskalne. Presję dodatkowo widać na parze bazowej dla naszego regionu. EURUSD osunął się poniżej kluczowego wsparcia na 1,14, a słabsze euro to dla złotego zła wiadomość, bo osłabia cały blok walut Europy Środkowej wobec dolara.
Złoty pozostaje na razie słabszy i dopóki nie dojdzie do normalizacji sytuacji na rynku surowców energetycznych, najprawdopodobniej sytuacja nie zmieni się na lepsze. Jedynie mocne stanowisko ze strony RPP mogłoby tę sytuację odmienić, choć jednocześnie zapowiedź mocnych podwyżek uderzy w gospodarkę i jeszcze mocniej podminuje sytuację fiskalną. Wobec tego można stwierdzić, że złoty znajduje się pomiędzy młotem i kowadłem.
Na godzinę 10:25 za dolara płacimy 3,8415 zł, za euro 4,3738 zł, za franka 4,6270 zł, za funta 5,0970 zł.
Michał Stajniak, CFA, Szef Działu Analiz XTB
Przedstawione poglądy, oceny i wnioski są wyrazem osobistych poglądów autorów i nie mają charakteru rekomendacji autora do nabycia lub zbycia albo powstrzymania się od dokonania transakcji w odniesieniu do jakichkolwiek walut lub papierów wartościowych. Poglądy te jak i inne treści raportów nie stanowią „rekomendacji” lub „doradztwa” w rozumieniu ustawy z dnia 29 lipca 2005 o obrocie instrumentami finansowymi. Wyłączną odpowiedzialność za decyzje inwestycyjne, podjęte lub zaniechane na podstawie komentarza, raportu lub z wykorzystaniem wniosków w nim zawartych, ponosi inwestor.
»» Odwiedź wgospodarce.pl na GOOGLE NEWS, aby codziennie śledzić aktualne informacje
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.