Opinie
Minister finansów i gospodarki Andrzej Domański podczas konferencji prasowej w Centralnym Domu Technologii w Warszawie / autor: PAP/Radek Pietruszka
Minister finansów i gospodarki Andrzej Domański podczas konferencji prasowej w Centralnym Domu Technologii w Warszawie / autor: PAP/Radek Pietruszka

Deficyt finansów: uporczywy, bolesny i kosztowny

Paweł Wojciechowski

Paweł Wojciechowski

główny ekonomista BCC, w latach 2006–2020 pełnił funkcje: ministra finansów, wiceministra spraw zagranicznych, prezesa Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych, ambasadora RP przy OECD oraz głównego ekonomisty ZUS. Wcześniej był prezesem PTE Allianz Polska

  • Opublikowano: 5 października 2026, 17:33

    Aktualizacja: 5 października 2026, 18:00

  • Powiększ tekst

Projekt budżetu na 2027 r. firmowany przez ministra Andrzeja Domańskiego pokazuje pięć powiązanych problemów: utrwalony wysoki deficyt, szybki wzrost długu, napięte założenia dochodowe, słabą zdolność polityczną do konsolidacji oraz rosnący koszt tej nierównowagi dla gospodarki i przedsiębiorstw.

1.Problemem nie jest już pojedynczy wysoki deficyt, lecz jego uporczywość

Deficyt sektora instytucji rządowych i samorządowych wyniósł 7,3 proc. PKB w 2025 r., a na 2026 i 2027 r. rząd zakłada po 7,1 proc. PKB. Oznaczałoby to trzeci rok z rzędu z deficytem powyżej 7 proc. PKB - i to przy wzroście gospodarczym rzędu 3 proc., a nie podczas recesji. Coraz trudniej więc traktować tę nierównowagę jako cykliczną. Ma ona w dużej części charakter strukturalny.

2.Matematyka fiskalna nie potwierdza, że Polska może po prostu „wyrosnąć z długu”

Dług sektora GG ma wzrosnąć z około 59,7 proc. PKB w 2025 r. do 72,7 proc. w 2028 r., czyli średnio o ponad 4 pkt proc. PKB rocznie. Dzieje się to mimo solidnego wzrostu gospodarczego. Analizy MFW oraz raport „Zagrożenia nadmiernego długu publicznego 2026” wskazują, że stabilizacja długu wymagałaby poprawy salda pierwotnego o ponad 4 pkt proc. PKB, czyli około 160-166 mld zł. Problemem nie jest zatem sam obecny poziom długu, ale jego trajektoria.

3.Budżet na 2027 r. ma niewielki margines błędu po stronie dochodowej

Dochody budżetu mają wzrosnąć o blisko 11 proc. wobec przewidywanego wykonania 2026 r., wpływy z VAT o 9,5 proc., a z CIT o niemal 18 proc. Część dochodów zależy ponadto od wejścia w życie nowych ustaw podatkowych. Ryzyko jest więc nie tylko makroekonomiczne, ale także implementacyjne. W sytuacji, gdy deficyt już w scenariuszu bazowym wynosi 7,1 proc. PKB, słabsze wykonanie dochodów nie oznacza zejścia z wysokiego deficytu wolniej - oznacza jego dalsze zwiększenie.

4.Największym wyzwaniem staje się zdolność polityczna do rozpoczęcia konsolidacji

Nakładają się trzy ryzyka: brak wiarygodnej średniookresowej ścieżki konsolidacji, presja przedwyborcza w 2027 r. oraz trudności we współdziałaniu rządu z prezydentem przy uchwalaniu części ustaw dochodowych. Fitch wskazał te czynniki, obniżając perspektywę ratingu Polski do negatywnej. Polska korzysta jednocześnie z elastyczności związanej z wydatkami obronnymi - procedura nadmiernego deficytu jest obecnie wstrzymana dzięki zastosowaniu krajowej klauzuli wyjścia dotyczącej wydatków obronnych. Nie zmienia to jednak faktu, że ścieżka wydatków netto nadal obowiązuje, a dług trzeba ostatecznie ustabilizować.

5.Koszt odkładania konsolidacji będzie coraz bardziej odczuwalny dla przedsiębiorstw

W 2027 r. koszt obsługi długu ma wzrosnąć o około 17 mld zł, z około 90 mld zł do 107 mld zł, czyli o niemal 19 proc., a potrzeby pożyczkowe brutto mają wynieść około 565 mld zł. Im większe potrzeby finansowe państwa, tym większa jego zależność od ceny finansowania i tym silniejsza konkurencja o kapitał. W średnim okresie brak konsolidacji oznacza więc ryzyko utrzymywania wysokiego kosztu kapitału, rosnącą presję na zwiększanie dochodów podatkowych oraz wypychanie z budżetu wydatków bardziej prorozwojowych - w tym inwestycji. Dla przedsiębiorstw problem fiskalny nie jest więc abstrakcyjnym problemem sektora publicznego. Może coraz silniej wpływać na warunki finansowania, podatki i potencjał wzrostu całej gospodarki.

Na koniec warto spojrzeć na Rumunię - nie jako prognozę dla Polski, lecz jako ostrzeżenie przed podobnym mechanizmem. Tam również punktem wyjścia były relatywnie niski dług, szybki wzrost i utrzymywanie wysokich deficytów w dobrej koniunkturze. Odkładanie korekty sprawiło, że późniejsze dostosowanie musiało być znacznie gwałtowniejsze i zaczęło ciążyć na wzroście gospodarczym.

Paweł Wojciechowski, Główny Ekonomista Business Centre Club

Tytuł pochodzi od redakcji

»» Odwiedź wgospodarce.pl na GOOGLE NEWS, aby codziennie śledzić aktualne informacje

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych