Informacje
Nieuczciwy pracownik. (zdj. poglądowe) / autor: Magnific.com
Nieuczciwy pracownik. (zdj. poglądowe) / autor: Magnific.com

Rekordowy „wał”: dostał zwrot za 30 tys. fikcyjnych butelek

Grzegorz Szafraniec

Grzegorz Szafraniec

Dziennikarz gospodarczy i publicysta z ponad 20-letnim doświadczeniem. Redaktor naczelny kilku uznanych miesięczników, głównie z sektora handlu i FMCG. Twórca największego portalu internetowego w sektorze retail – wiadomoscihandlowe.pl. Wydawca programów gospodarczych w TVP S.A. oraz Forum Ekonomicznego w Karpaczu w 2023 r.

  • Opublikowano: 9 września 2026, 15:00

    Aktualizacja: 9 września 2026, 15:07

  • Powiększ tekst

Jednego dnia miał wyprowadzić ze sklepu ponad 15 tys. zł w ramach rozliczenia kaucji za opakowania produktów. Nie przywiózł „tony” pustych butelek czy puszek, nie oszukał butelkomatu i nie potrzebował żadnego innego skomplikowanego triku. 24-letniemu pracownikowi pewnego dużego sklepu wielobranżowego w powiecie nowotomyskim wystarczył dostęp do… systemu odpowiedzialnego za funkcjonowanie placówki.

Oszust nie musiał organizować żadnej wielkiej akcji. Jako świeżo zatrudniony pracownik jednego ze sklepów miał dostęp do narzędzi, które normalnie służą do obsługi klientów i rozliczania kaucji. Właśnie takie uprawnienia miał wykorzystać przeciwko pracodawcy. W systemie pojawiały się kolejne operacje wyglądające tak, jakby klienci na potęgę oddawali plastikowe butelki objęte kaucją. Problem polegał na tym, że żadnych klientów ani opakowań odpowiadających tym rzekomym transakcjom nie było.

Nadspodziewanie prosty mechanizm

Mechanizm okazał się zaskakująco prosty. Fikcyjne zwroty generowały należności, a nieuczciwy pracownik wykorzystywał terminal i kody Blik, by pieniądze trafiały na jego własne konto. Operacje miał powtarzać wielokrotnie. Efekt? W ciągu jednego dnia „zarobił” ponad 15 tys. zł. Gdy było już po wszystkim mężczyzna zrezygnował z pracy. Najwyraźniej liczył na to, że wraz z odejściem ze sklepu sprawa przyschnie. Zostały jednak zapisy w systemie oraz nagrania z monitoringu, a kierownik placówki złożył zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa.

To nie był atak na butelkomat

Na pierwszy rzut oka wydawać się może, że ktoś właśnie odkrył spektakularną lukę w systemie kaucyjnym. Nic nie wskazuje jednak na to, by 24-latek przechytrzył sam butelkomat. Nie chodziło o wielokrotne wkładanie tego samego opakowania do automatu ani o znalezienie uniwersalnego kodu, który pozwalałby uzyskać pieniądze za nieistniejącą butelkę. Kluczowe znaczenie miał tutaj status pracownika. System kaucyjny musi przecież przewidywać sytuacje, w których automat nie może przyjąć opakowania. Sklep powinien być przygotowany także na obsługę zwrotu przez personel. To oznacza, że część procesu siłą rzeczy pozostaje w rękach człowieka. I właśnie tam pojawia się dobrze znane ryzyko: pracownik z odpowiednimi uprawnieniami może wykorzystać procedurę stworzoną do obsługi uczciwych klientów.

Opakowania istniały tylko w komputerze

Mężczyzna był świeżo zatrudnionym pracownikiem jednego ze sklepów wielobranżowych w powiecie nowotomyskim. Dzięki pracy miał dostęp do sklepowego systemu oraz terminala płatniczego i właśnie te uprawnienia postanowił bezczelnie wykorzystać. Wprowadzał on operacje tak, aby system rejestrował zwrot plastikowych butelek objętych kaucją, mimo że żadne opakowania faktycznie nie trafiały do sklepu. Do kasy placówki nie wpływały również pieniądze związane z fikcyjnymi zwrotami. 24-latek, korzystając z kodów Blik, przelewał je na własne konto. Powtórzył całą operację kilka razy i w ciągu jednego dnia uzbierał ponad 15 tys. zł. Po wszystkim zrezygnował z pracy. Najwyraźniej miało zakończyć całą sprawę, ale nie zakończyło. Oszust pozostawił bowiem cyfrowe ślady jego działań. Dodatkowo przestępczą aktywność zarejestrowały kamery monitoringu. „Przekręt” wykrył podejrzliwy kierownik placówki, który zawiadomił policję o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.

Nie oszukał samego urządzenia

Trzeba podkreślić, że delikwent nie oszukał samego recyklomatu, nie wkładał do niego tej samej butelki setki razy, ani nie znalazł magicznego kodu kreskowego akceptowanego przez każdą maszynę. Wykorzystał po prostu proces, który musi istnieć niezależnie od automatów. Sklepy uczestniczące w systemie muszą być przecież przygotowane także na ręczne przyjmowanie opakowań. Jeżeli butelkomat jest zepsuty, pełny albo chwilowo niedostępny, obowiązek przyjęcia prawidłowego opakowania nie znika.

„Nieuczciwy klient kradnie detalicznie, zaś pracownik hurtowo”

To oznacza, że system nie może być całkowicie zamknięty wewnątrz automatu rozpoznającego butelkę czy puszkę za pomocą kamer i kodu kreskowego. Musi istnieć również ścieżka obsługiwana przez personel placówki. A tam, gdzie człowiek może zatwierdzać operacje, pojawia się również ryzyko nadużyć. Nie od dziś wiadomo, że nieuczciwy pracownik może wyrządzić nieporównanie więcej szkód niż klient stojący po drugiej stronie kasy. Doświadczeni właściciele placówek handlowych nie bez kozery powtarzają: „nieuczciwy klient kradnie detalicznie, zaś pracownik hurtowo”.

Grzegorz Szafraniec

Źródło: policja.pl, spidersweb.pl

»» Odwiedź wgospodarce.pl na GOOGLE NEWS, aby codziennie śledzić aktualne informacje

»» O bieżących wydarzeniach w gospodarce i finansach czytaj tutaj:

Olej napędowy szybko nie potanieje

Przedsiębiorcy dają dłużnikom szansę

Unia ratuje kury, by udusić polski biznes

»»Zmiana VAT na napoje. Co podrożeje? – oglądaj „Piątkę wGospodarce” w telewizji wPolsce24

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych