KOMENTARZ
Niemcy chcą żyć jak w Polsce
Jeszcze niedawno patrzyli na nas z wyższości, teraz przecierają oczy i zazdroszczą. Pragną, by ulice Berlina, Monachium czy Hamburga były jak Warszawy, Krakowa czy Wrocławia – bezpieczne, radosne i czyste. By gospodarka rozwijała się polskim tempie.
W niemieckim internecie ogromne zasięgi osiągają filmy z naszego kraju. Bezpieczne ulice pełne roześmianych ludzi, czyste i nowoczesne stacje benzynowe, równe i nowoczesne drogi, metro, w którym nie walają się śmieci. Tak wyglądały Zachodnie Niemcy jeszcze na początku lat 90., gdy z poczuciem misji cywilizacyjnej wchłaniały NRD. Zazdrościliśmy wówczas wschodnim Niemcom, że tak szybko dołączyli do zjednoczonej, nowoczesnej Europy.
Strach na ulicach
Z tego obrazu jednak nic nie zostało. Niemcy to dziś kraj ludzi sfrustrowanych i zawiedzionych. Kobiety boją się wieczorem same wychodzić z domu, standard życia spada, przeciętne rodziny muszą zaciskać pasa, ogromną część budżetu państwa pochłaniają wydatki na imigrantów terroryzujących ulice i nawet reprezentacja odpada z Mundialu po meczu z Paragwajem.
»» O sytuacji wewnętrznej w Niemczech czytaj tutaj:
Niemcy rozsadzą Unię Europejską?
Jedźcie do Polski!
Polska od lat rozwija się szybciej i choć ciągle pozostaje krajem biedniejszym, to widać perspektywę rozwoju. Biznes jest zdecydowanie bardziej mobilny i ambitny niż w Niemczech. Nawet słynny niemiecki ekonomista Rainer Zitelmann mówi młodym rodakom, że jeśli chcą odnieść sukces powinni rozważyć emigrację do naszego kraju, bo bogacenie się jest w Polsce odbierane pozytywnie. Przeciwnie niż w Niemczech.
Dla coraz bardziej pogrążonych w marazmie obywateli RFN już sama sugestia, że pogardzany przez stulecia wschodni sąsiad może być w lepszej sytuacji, jest wstrząsem. Przecież Polska miała być tylko strefą wpływu, niemiecką „raum”, czyli przestrzenią gospodarczej i politycznej dominacji. Nie podmiotem, ale popychadłem. A tu taki klops. Polacy, którzy przed lat wyemigrowali do Reichu, wracają do kraju. Młodzi Niemcy zaś masowo emigrują – w 2024 roku liczba ta sięgnęła blisko 300 tysięcy. Stojący na granicy bankructwa Volkswagen zwalnia 50 tysięcy pracowników i to głównie w Niemczech, gdzie koszty pracy są najwyższe. Aby się utrzymać na powierzchni musi przenosić produkcję do takich państwa jak Polska, gdzie biznes jest bardziej opłacalny. Między innymi dlatego, że nie ma strefy euro, która jest pogrążona w stagnacji, w przeciwieństwie do państw, które zachowały wspólną walutę.
»» O wynikach wyborów w landzie Saksonia Anhalt czytaj tutaj:
AfD miażdży! Polityczne trzęsienie ziemi w Niemczech
AfD rozumie nastroje
To właśnie dlatego AfD z tak druzgocącą przewagą wygrała w Saksonii-Anhalt. Daje Niemcom nadzieję, że wyrwie ich kraj z wszechogarniającego marazmu, a ich kraj choć trochę będzie przypominał Polskę.
Ale my nie mamy się, co łudzić. Ktokolwiek zajmie miejsce kanclerza Friedricha Merza – bo jego dni zdają się policzone – nie będzie Warszawy traktował jako partnera. Głównym kierunkiem polityki nowego rządu będzie Moskwa – jak było za Gerharda Schoedera czy Angeli Merkel – bo właśnie tam znajduje się znajduje się niemiecki wymarzony partner.
Mariusz Staniszewski, redaktor naczelny wGospodarce.pl
»» Odwiedź wgospodarce.pl na GOOGLE NEWS, aby codziennie śledzić aktualne informacje
»» O bieżących wydarzeniach w gospodarce i finansach czytaj tutaj:
Oni mają w nosie horrendalne ceny pelletu
Mirbud nie zbuduje Rail Baltica. Polaków wyklucza polski sąd
Unia ratuje kury, by udusić polski biznes
»»Arkadiusz Mularczyk: Niemiecka grabież była systemowa – oglądaj „RH+ Rozmowy Czarneckiego” w telewizji wPolsce24
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.