TYLKO U NAS
Zbieracze szturmują śmietniki. Kaucja nowym źródłem dochodu?
Nowy zawód – wykwalifikowany zbieracz. I nowa waluta wprost ze śmietnika – puszko-butelka. System kaucyjny rozpędził się tak bardzo, że dla części osób stał się regularnym źródłem dochodu. Na naszych oczach tworzy się nowa „branża” – zbieractwo – która zaczyna wymykać się spod kontroli. To już nie hobby, tylko – często bezpardonowa – walka o pieniądze. Wcale niemałe, bo dziennie spokojnie można wyciągnąć przeciętnie około 130-160 zł.
„Stachanowcy” wyjmują z pojemników na śmieci dwukrotnie więcej. Rekord padł w pewnym markecie sieci Auchan, w którym jednorazowo ktoś zwrócił ponad 600 pustych butelek i puszek, inkasując przeszło 300 zł. Całkiem niezła dniówka i… pomysł na życie.
Zawodowcy zaczynają konkurować o „teren”
System kaucyjny zaczyna zmieniać codzienność: zazwyczaj przepełnione kontenery na plastik i aluminium wydają się jakieś pustawe, jakby ktoś je przeczesał, pozbawiając wartościowych butelek i puszek. A wszędzie tam, gdzie pojawiają się pieniądze, pojawia się też konkurencja. I choć brzmi to jeszcze jak żart, coraz częściej kołacze się w głowie pytanie: czy zaraz zobaczymy „wojny i wojenki o butelki i puszki”? Jestem sobie w stanie wyobrazić nawet „puszkowo-butelkową bieda-mafię”…
611 opakowań = konkretna kasa
W Nowym Sączu jeden z klientów Auchan zrobił coś, co jeszcze niedawno wydawało się nierealne. Oddał 611 opakowań i zgarnął 305,50 zł. To już nie drobne, tylko konkretna kwota, która robi różnicę przy kasie. Podium w tej samej placówce francuskiej sieci uzupełniają dwaj inni zawodowcy. Ich wyniki to: 523 sztuki (261,50 zł) i 489 sztuk (244,50 zł).
Godzina przy automacie i nerwy ze stali
Przepuszczenie przez automat kilkuset opakowań to nie sprint, tylko bieg długodystansowy. W praktyce trzeba zarezerwować sobie na taką czynność od 45 do nawet 70 minut. Powodów może być co najmniej kilka. To zacięcie się urządzenia, błędy skanowania czy przepełnione zbiorniki. I tak prosta matematyka zamienia się w logistyczną operację z wyraźną nutą cierpliwości. I to nie tylko zbieracza, ale wszystkich innych klientów którzy tkwią w długich kolejkach do butelkomatów.
Kolejka po własne pieniądze
Najbardziej frustrujący element całej historii polega na tym, że ludzie stoją w kolejce… po własne pieniądze. Kaucja wynosi 50 groszy za plastikową butelkę czy puszkę i złotówkę za szklaną butelkę wielorazową. Kwoty niewielkie, ale gdy ktoś ma kilka czy kilkanaście opakowań, rezygnacja z ich oddania zaczyna boleć. Tyle, że nie każdy ma czas na długie czekanie. Coraz częściej zdarza się więc, że osoby z kilkoma puszkami w ręku machają ręką na kaucję i wyrzucają je do zwykłych koszy. Ekologia przegrywa wtedy z cierpliwością.
Internauci podpowiadają
W internecie pojawia się coraz więcej sugestii dotyczących potencjalnych możliwości usprawnienia systemu zbiórki. Wskazuje się choćby rozwiązania znane z Norwegii. Tam automaty potrafią przyjąć cały worek butelek naraz, zamiast skanować każdą sztukę osobno. Inny pomysł to instalowanie maszyn w… wiatach śmietnikowych, a nie w sklepach. Dzięki temu zwracający opakowania nie blokowaliby punktów obsługi klientów i nie blokowaliby ciągów komunikacyjnych w markecie. Czas pokaże czy system da się w ten czy inny sposób udrożnić. Póki co nie pozostaje nam nic innego, jak uzbrojenie się w cierpliwość.
Grzegorz Szafraniec
»» Odwiedź wgospodarce.pl na GOOGLE NEWS, aby codziennie śledzić aktualne informacje
»» O bieżących wydarzeniach w gospodarce i finansach czytaj tutaj:
Kryzys naftowy staje się bolesnym faktem
Koniec worków na bioodpady! Latem smród będzie nieznośny
Tusk i Trzaskowski ograni w Brukseli
»»KSeF dla małych firm nieodwołalnie od 1 kwietnia - oglądaj „Piątkę wGospodarce” w telewizji wPolsce24
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.