TYLKO U NAS
Wielki polski przemysł gaśnie w oczach
Nieprawdopodobnie tanie meble z Państwa Środka mocno zagrażają naszym producentom i pogłębiają kryzys branży, na której potencjał pracuje ponad 80 firm zatrudniających 423 tys. osób, sprawiając, że jesteśmy trzecim największym producentem mebli w UE.
Według raportu firmy konsultingowej B+R Studio, dekoniunktura, w jakiej tkwi ten ważny gospodarczo sektor, trwa już 54 miesiące. Produkcja sprzedana, która w styczniu br. warta była 4,44 mld zł, w lipcu stopniała o blisko 300 mln zł. Stojące przed rynkiem perspektywy wyglądają równie nieciekawie.
Przemysł meblarski gaśnie w oczach
Szybko topnieje rentowność: jeśli w 2023 roku jej wskaźnik wynosił 6,4 proc., to w pierwszej połowie br. skurczył się do zaledwie 4 proc., co jest najniższym poziomem od siedmiu lat. Za to udział nierentownych przedsiębiorstw w branży bije rekordy: w pierwszym kwartale ub.r. na 370 składających raporty dużych firm (z zatrudnieniem co najmniej 50 osób), pod kreską znajdowało się ponad 120.
Sprzedaż krajowa w dół, eksport w dół
Słabnie zarówno krajowa sprzedaż mebli, jak i eksport. Według danych Banku Pekao, w pierwszym półroczu ta pierwsza spadła o 8 proc., z kolei eksport zmalał o 5 proc. W stagnacji pogrążony jest niemal cały unijny przemysł meblarski, ale Polska praktycznie nie zwiększyła w nim swoich udziałów od 2019 r.
Import z Chin do Polski podwoił się
Wartość sprowadzanych nad Wisłę mebli z Chin osiągnęła w 2025 roku rekordowe 1,1 mld euro. Przed pandemią, w 2019 roku, polscy odbiorcy kupili w tym kraju wyroby meblarskie za 545 mln euro (źródło: B+R Studio), co oznacza, że w ciągu zaledwie sześciu lat import z Państwa Środka podwoił się. Chińczycy coraz śmielej wypierają nas również z rynków europejskich – m.in. z Francji, Holandii, Danii, Włoch, Hiszpanii czy Niemiec. W ciągu minionych sześciu lat udział Polski w unijnym imporcie mebli zmalał o 0,4 p.p., natomiast udział Chin urósł o 6,3 p.p. Z analizy przygotowanej przez Bank Pekao wynika, że od 2019 roku Chińczycy zwiększyli sprzedaż mebli do krajów Wspólnoty o blisko 60 proc., a Polska zaledwie o 7 proc.
Rosną koszty, zmienia się ich struktura
Tania, żeby nie powiedzieć dumpingowa, konkurencja z Azji nałożyła się na wzrost kosztów, wspierany przez brukselskie „szaleństwo” związane z cenami uprawnień do emisji dwutlenku węgla (ETS2). Jednocześnie wyraźnie zmienia się struktura kosztów: udział materiałów, energii czy paliw spada, natomiast rośnie znaczenie wszystkich pozostałych elementów, tj. podatków, wynagrodzeń i ubezpieczeń społecznych. Według danych firmy B+R Studio, od stycznia 2022 do lipca 2026 roku przeciętne miesięczne wynagrodzenie w polskiej branży meblarskiej wzrosło o połowę – do 7065 zł brutto. Producenci mebli obniżają więc koszty, tnąc zatrudnienie. W latach 2022-2026 liczba etatów zmalała aż o 30 tys. Poprawę sytuacji mogłaby przynieść automatyzacja produkcji, konsolidacja i poprawa dostępu do klienta (np. dzięki e-commerce czy własnym sieciom sklepów i markom).
»» O problemach branży meblarskiej mówi wiceprezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Producentów Mebli czytaj tutaj:
Branżę meblarską zabija dziś import z Chin
Na rynku dramatycznie brakuje drewna
Bariery piętrzą się także przed branżą drzewną, którą pogrąża pogłębiający się niedobór surowca. Jednym z powodów takiego stanu rzeczy jest wzmożone zapotrzebowanie ze strony gospodarstw domowych, które wywołało lawinowy wzrost zapotrzebowania na drewno do produkcji pelletu. Jak informuje Koalicja na Rzecz Polskiego Drewna (KnRPD) – inicjatywa przedsiębiorców i organizacji reprezentujących przemysł meblarski, tartaczny, płytowy i papierniczy – wzrost produkcji pelletu w latach 2021-2025 o 550 tys. ton pochłania rocznie ekwiwalent około 1,2 mln metrów sześciennych drewna, które stało się towarem wysoce deficytowym ze względu na spadek krajowej podaży.
Ministerstwo wbiło nóż w plecy
Poważnym problemem okazały się też błędne decyzje Ministerstwa Klimatu i Środowiska, drastycznie tnące dostępność drewna dla gospodarki, co zmniejszyło krajową podaż o kolejne 3 mln metrów sześciennych. W rezultacie skumulowany roczny deficyt surowcowy przekracza 7 mln metrów sześciennych. Stał się on nie tylko jedną z przyczyn dużych problemów zakładów z płynnością, ale także drastycznego wzrostu cen surowca i utraty przez wiele rodzimych firm (szczególnie małych i średnich) konkurencyjności na arenie międzynarodowej.
Złe, opresyjne przepisy
W eksporcie coraz większym problemem stają się niespójne i niezrozumiałe dla biznesu regulacje unijne, ale również krajowe, które odbierają polskim firmom konkurencyjność wobec producentów z Azji. W związku z tym nie można wykluczyć, że niektóre firmy zaczną myśleć o relokacji produkcji.
Grzegorz Szafraniec
Źródło: Bank Pekao, GUS, Polski Fundusz Rozwoju, B+R Studio, Koalicja na Rzecz Polskiego Drewna, Stowarzyszenie Producentów Płyt Drewnopochodnych, money.pl, rp.pl, parkiet.pl
»» Odwiedź wgospodarce.pl na GOOGLE NEWS, aby codziennie śledzić aktualne informacje
»» O bieżących wydarzeniach w gospodarce i finansach czytaj tutaj:
Lewy beton zalewa polskie budowy. SENT nie pomoże
Herbert Gabryś: Nie wolno odejść od węgla
Inflacja – ostatnia nadzieja Tuska
»»Będzie kryzys naftowy? – oglądaj „Piątkę wGospodarce” w telewizji wPolsce24
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.