Zalando zamyka magazyny w Niemczech. 500 Polaków na bruk!
Pół tysiąca Polaków straci pracę w wielkim centrum dystrybucyjnym sieci Zalando zlokalizowanym w niemieckim Erfurcie, które ma zostać zamknięte z końcem września. Jak informuje Deutsche Welle, łącznie zwolnionych zostanie około 2700 osób. Firma swoje działania tłumaczy lakonicznie – „nadwyżką mocy operacyjnych”.
Centrum logistyczne w Erfurcie działało od 2012 roku. Przez lata należało do największych zakładów pracy w regionie. Zatrudnione były tu osoby z ponad 70 krajów, a około 60 proc. załogi stanowili pracownicy bez niemieckiego obywatelstwa. Jedną z najliczniejszych grup narodowych byli Polacy. Teraz wielu z nich znalazło się w trudnej sytuacji: muszą zdecydować, czy przenieść się do innych miast za zachodnią granicą, czy wrócić do Polski.
Rada zakładowa niewiele wskórała
Przez wiele miesięcy rada zakładowa negocjowała warunki odejścia pracowników. Domagała się utworzenia spółki transferowej mającej pomóc pracownikom zdobyć nowe kwalifikacje i znaleźć zatrudnienie po zamknięciu zakładu. Zalando nie zgodziło się jednak na takie rozwiązanie. Ostatecznie wynegocjowano plan socjalny obejmujący odprawy oraz dodatkowe świadczenia dla rodzin i osób z niepełnosprawnościami. Dla części zwalnianych osób było to jednak zdecydowanie za mało. Ponad setka z nich skierowała sprawy do sądu pracy, kwestionując skuteczność doręczenia wypowiedzeń.
„Restrukturyzacja”, optymalizacja”, „urealnienie”, a gdzie człowiek?
Według Zalando, zamknięcie centrum w Erfurcie i wstrzymanie operacji w trzech innych zagranicznych magazynach zewnętrznych jest elementem reorganizacji europejskiej sieci logistycznej. Spółka argumentuje, że obecnie dysponuje większymi zdolnościami operacyjnymi, niż potrzebuje, co utrudnia efektywne wykorzystanie całej infrastruktury. Jednocześnie dziennikarze Deutsche Welle napisali, powołując się na Zalando, że istniejące polskie oddziały (w Głuchowie, Olsztynku, Gryfinie oraz w rejonie Bydgoszczy) pozostaną kluczowymi punktami dystrybucyjnymi, przejmującymi obsługę klientów z rynków Europy Środkowo-Wschodniej.
Zmian będzie więcej i będzie je widać
Związek zawodowy Verdi zauważa, że casus Erfurtu wpisuje się w szersze zmiany na niemieckim rynku pracy. W wielu firmach wyspecjalizowanych w handlu wysyłkowym i logistyce ponad połowa załogi to migranci, a więc pracownicy mocno niestabilni zawodowo i niewiążący się emocjonalnie z danym miejscem i z pracą pozwalającą im na utrzymanie rodzin. Korzystanie z ich usług powinno być więc raczej rozwiązaniem doraźnym, niż długofalowym. Eksperci obserwują, że wszędzie tam, gdzie potencjalnych „gastarbeiterów” jest więcej niż miejscowych, mamy do czynienia ze wzrostem liczby restrukturyzacji i przypadków zwolnień grupowych. Nie bez znaczenia są też ciągle wysokie koszty pracy. Jeśli szybko się to nie zmieni, to kolejne centra logistyczne międzynarodowych koncernów będą przenoszone do innych krajów regionu.
Oprac. Grzegorz Szafraniec
Na podst.: Deutsche Welle
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.